Uszczęśliwiają kierowców na siłę? Boją się kosztownych awarii

Ponad połowa kierowców obawia się, że rosnąca liczba systemów elektronicznych w samochodach może oznaczać kosztowne awarie. Jednocześnie część użytkowników krytycznie ocenia innowacje w postaci m.in. dopłat za odblokowanie funkcji auta. Co trzeci zaś wyłącza obowiązkowe funkcje, jak ostrzeżenie o prędkości.

Zaawansowana elektronika w autach ma ciemną stronę: awarieZaawansowana elektronika w autach ma ciemną stronę: awarie, których naprawa jest kosztowna
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Marcin Walków

57 proc. kierowców wskazało kosztowne awarie jako największą obawę związaną z elektroniką w nowych autach – wynika z badania Santander Consumer Multirent "Za kierownicą innowacji". Wśród rozwiązań, które irytują posiadaczy i użytkowników aut, pojawiły się też opłaty abonamentowe za część funkcji – wskazało je 26 proc. badanych.

– Wyniki naszego badania dowodzą, że kierowcy cenią innowacje, ale podchodzą do nich bardzo pragmatycznie – mówi Mariusz Świątek, dyrektor Działu IT z Santander Consumer Multirent, cytowany w komunikacie.

Badanie pokazuje również związek między oceną własnej sytuacji finansowej a obawą o szybkie starzenie się technologii: wskazało ją 27 proc. osób oceniających finanse jako dobre, 32 proc. jako średnie i 36 proc. jako złe.


WIDEO
Chińskie auta podbijają rynek. Prezes: nie obrażajmy się na klientów


Co piąty ankietowany deklaruje aktywne używanie wszystkich dostępnych funkcjonalności, a 30 proc. wyłącza część z nich, np. asystenta pasa ruchu, automatyczne hamowanie czy ostrzeżenia o przekroczeniu prędkości.

A to właśnie część z nich, jak system ostrzegania dźwiękowego o przekroczeniu prędkości, asystent pasa ruchu (LKA) czy monitor uwagi kierowcy, stała się obowiązkowym wyposażeniem nowych samochodów sprzedawanych w Unii Europejskiej w ostatnich latach.

Więcej "gadżetów", to droższe samochody

Producenci samochodów zwracają uwagę, że podnosi to koszty produkcji samochodów.

– Na przykład kamera monitorująca kierowcę - czy patrzy na drogę, nie rozprasza się. Czy to ma sens? Tak. Czy prawo powinno zobowiązywać nas do stosowania tego w każdym samochodzie? Nie sądzę. Tylko ten jeden element kosztuje nas 100 euro, zatem koszt dla klienta to dwa razy tyle. Dziesięć takich elementów to już 2 tys. euro do ceny auta. A ich lista jest o wiele dłuższa – mówił Florian Huettl, CEO Opla, w wywiadzie dla money.pl.

Absolutnie nie mówię o bezpieczeństwie pasywnym, które w samochodach jest nienegocjowalne, i nie możemy iść na kompromis w tej kwestii. Mówię o tych wszystkich funkcjach dodatkowych, które stały się standardem, niezależnie od rozmiaru samochodu. Bo taką samą kamerę jak w Astrze muszę też zamontować w Corsie, której podstawowa cena katalogowa to dziś około 20 tys. euro. Mobilność przestanie być dostępna, gdy będzie przybywać klientów, których nie stać na kupno nowego samochodu, bo jest on po prostu zbyt drogi – dodał.

Wybrane dla Ciebie