"Zarzuty są absurdalne". Prezes lotniska w Łodzi odwołana. Ujawnia kulisy

Zostawiam łódzkie lotnisko z najlepszym wynikiem przewozowym w jego historii i co tu dużo mówić, lepszym wynikiem finansowym niż zastałam – mówi money.pl dr Anna Midera, była już prezes Portu Lotniczego Łódź. W środę została odwołana po ponad 9 latach na stanowisku.

Dr Anna Midera była prezesem Portu Lotniczego Łódź od 2017 r. Dr Anna Midera była prezesem Portu Lotniczego Łódź od 2017 r.
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Port Lotniczy Łódź
Marcin Walków
  • Rada nadzorcza w środę odwoła dr Annę Miderę ze stanowiska prezesa Portu Lotniczego Łódź. Pełniła je od kwietnia 2017 r. W marcu 2025 r. została prezesem Związku Regionalnych Portów Lotniczych.
  • Kilka dni wcześniej Radio Łódź ujawniło wyniki kontroli w porcie lotniczym z 2024 r. Zarzuty dotyczyły m.in. wydatków reprezentacyjnych i podróży służbowych.
  • – Te zarzuty są absurdalne – mówi money.pl Midera. Przypomina, że rada nadzorcza udzieliła jej absolutorium za 2024 r. Zdradza też, że otrzymała propozycję "bezpiecznego lądowania", jeśli sama złoży rezygnację ze stanowiska.
  • Lotnisko w Łodzi jest deficytowe. Suma strat od 2017 r. przekroczyła już 310 mln zł.

– O tym, że zbierze się rada nadzorcza w celu przyjęcia rekomendacji głównego udziałowca i odwołania mnie ze stanowiska początkowo wiedziałam wyłącznie z mediów. I później poniekąd od przewodniczącego rady, który zaanonsował telefonicznie swoją obecność w spółce, żeby mnie pożegnać – mówi money.pl dr Anna Midera, była już prezes Portu Lotniczego Łódź im. W. Reymonta. Kierowała nim od kwietnia 2017 r.

W rozmowie z money.pl ujawnia, że otrzymała nieoficjalnie propozycję "bezpiecznego lądowania", jeśli sama złoży rezygnację ze stanowiska, ale na nią nie odpowiedziała. Miałoby to być stanowisko pełnomocnika prezydenta miasta Łodzi ds. lotnictwa i CPK.

Zamiar cofnięcia prezes Miderze rekomendacji przez Urząd Miasta Łodzi, który ma 95,7 proc. udziałów w tamtejszym lotnisku, zapowiedziała szefowa biura promocji magistratu w rozmowie z "Wyborczą". Kilka dni wcześniej ujawniono wyniki audytu w Porcie Lotniczym Łódź za rok 2024 r. Opublikowało je Radio Łódź, wymieniając na liście zarzutów m.in. blisko 200 tys. zł na delegacje pracowników, a także czas spędzony przez Miderę na wyjazdach służbowych – łącznie około 110 dni.


WIDEO
"Lotniska nie mogą na nich zarabiać". Ekspert o filozofii tanich linii lotniczych


Była prezes lotniska w Łodzi: zarzuty są absurdalne

Te zarzuty są absurdalne. Kwota 200 tys. zł obejmuje wydatki na wyjazdy służbowe za okres 1,5 roku dla 150 pracowników naszego lotniska. Takich wyjazdów było około 250, głównie na obowiązkowe szkolenia dla pracowników operacyjnych portu lotniczego. Na przykład, raz na cztery lata trzeba wysłać strażaka na obowiązkowe szkolenie poligonowe, które kosztuje około 13 tys. zł, nie uwzględniając dojazdu, pobytu czy diet. To nie były moje wydatki. Łączna kwota przeznaczona na moje wyjazdy służbowe wyniosła 19 tys. zł w 1,5 roku – mówi nam Midera

– mówi money.pl dr Anna Midera, była już prezes Portu Lotniczego Łódź.

Podkreśla, że nieprawdą jest, że – wliczając urlop – ponad 54 proc. czasu pracy spędziła poza spółką. Ten odsetek jest o ponad połowę niższy. – Audytorzy zdublowali liczbę dni moich wyjazdów służbowych, nie uwzględnili tych, które odbywały się w weekendy. I chyba zapomnieli o najważniejszym: wyjazdy służbowe to jest praca, a portem lotniczym nie zarządza się zza biurka. Tak zakłada kontrakt – przekonuje.

W raporcie z kontroli zwrócono też uwagę na wydatki reprezentacyjne na konsumpcję podczas spotkań z kontrahentami na łączną kwotę ponad 17 tys. zł. Zastrzeżenia budzić miała późna pora niektórych z wydatków, na przykład po północy i miejsce, np. Ministerstwo Śledzia i Wódki albo Pijana Wiśnia. Jeden z zakwestionowanych rachunków opiewał na 67 zł.

– 17 tys. to łączna kwota na konsumpcję wydana przez całą spółkę w kontrolowanym okresie. To również wydatki innych pracowników w ciągu roku. A spotkania, które czasami kończą się po północy, to jest przecież norma w biznesie. Jeśli kontrolujący patrzyli przez pryzmat urzędnika, który kończy pracę o 15.30, to aż trudno mi to skomentować – mówi nam Anna Midera. Już wcześniej podkreślała także, że na takich spotkaniach nie spożywała alkoholu.

– A już absurdem nad absurdami jest zarzucenie mi błędnych celów zarządczych. Bo cele zarządcze nie są określane przeze mnie, ale są wyznaczane zarządowi przez radę nadzorczą w oparciu o projekt, który otrzymuje ona od wspólnika. Przynajmniej tak to odbywa się na lotnisku w Łodzi – stwierdza.

Kontrola w spółce Port Lotniczy Łódź im. Władysława Reymonta trwała od połowy czerwca do połowy sierpnia 2025 r. Do jej wyników i zarzutów Midera odniosła się na piśmie jesienią i nie otrzymała żadnych zaleceń pokontrolnych.

– Rada nadzorcza zdążyła już zweryfikować ten raport, nie stwierdziła uchybień, po czym udzieliła mi absolutorium za 2024 r. Również wszyscy wspólnicy na zgromadzeniu byli za. Nie wiem, dlaczego teraz ten temat znów się pojawia – dodaje Anna Midera.

"Najlepszy wynik przewozowy w historii". Tak Midera żegna się z lotniskiem

Właścicielom i mojemu następcy zostawiam łódzkie lotnisko z najlepszym wynikiem przewozowym w jego historii i co tu dużo mówić, lepszym wynikiem finansowym niż zastałam. To prawie pół miliona pasażerów w 2025 r., a także najniższy poziom zobowiązań, które spadły z 258 mln zł w 2017 r. do 123 mln zł w roku ubiegłym. I z przychodami, które na początku mojej pracy wynosiły 16 mln zł rocznie, po pandemii w 2020 r. 6 mln zł, a w roku ubiegłym 26 mln zł. Ale zostawiam też gotową diagnozę tego, czego lotnisko potrzebuje

– mówi money.pl dr Anna Midera. 

– A potrzebuje inwestycji, bezwzględnie tych utrzymaniowych oraz rozwojowych, finansowania infrastruktury i dalszego rozwoju siatki połączeń. Tu są już zaawansowane rozmowy z przewoźnikami jak również gotowy do opublikowania przetarg dotyczący działań promocyjnych w ramach połączeń lotniczych realizowanych za pośrednictwem lotniska w Łodzi, czego efektem będzie w przyszłym roku skokowy wzrost oferowanych kierunków i liczby pasażerów. Zostawiam umowę o dofinansowanie zadań związanych z ochroną ludności i obroną cywilną. Dzięki temu będzie można zbudować schron, a jednocześnie zmodernizować część bardzo kapitałochłonnej infrastruktury – wylicza.

Port Lotniczy Łódź zakończył ubiegły rok stratą w wysokości 37,4 mln zł. Miasto przekazało spółce w tym czasie 15,75 mln zł. Skumulowana strata z lat 2017-2025 wyniosła 310 mln zł.

– Łódzkie lotnisko potrzebuje też większego zrozumienia, po co istnieje, jaką odgrywa rolę dla regionu oraz idącego za tym silnego zaangażowania właścicieli. Mówimy o trzecim największym mieście w Polsce. Gdy zaczynałam pracę, Łodzianie na wakacje latali z innych lotnisk, bo u nas nie było w ogóle połączeń czarterowych. Dziś jest ich 11 – stwierdza.

Już w 2025 r. Anna Midera w wywiadzie dla money.pl mówiła, że "deficytowe lotniska pełnią też inną funkcję", a w Polsce więcej niż połowa działających lotnisk regionalnych jest ciągle pod kreską.

Była prezeską od 2017 roku. Co jej się nie udało?

Annę Miderę pytamy również o to, czego od 2017 r. nie udało jej się zrealizować.

– No cóż, liczyłam na bardziej dynamiczny rozwój Ryanaira na lotnisku w Łodzi. Liczyłam też, że pojawienie się Lufthansy będzie takim impulsem do wzrostu, ale zweryfikowała to pandemia, a później sytuacja przewoźnika. Nie zdążyłam być świadkiem tego, na czym mi bardzo zależało, czyli dywersyfikacji przewoźników, chociaż częściowo osiągamy to dzięki czarterom, które dziś stanowią już jedną czwartą ruchu, i cieszy mnie, że ten rynek rośnie, także za sprawą współpracy z lokalnymi biurami podróży – mówi nam.

Jest jeszcze jedna sprawa – utracona szansa na rozwój dodatkowych, pozalotniczych źródeł przychodu dla portu lotniczego.

Gdy w 2023 r. zamknęliśmy trawiastą drogę startową, z której korzystał aeroklub dla potrzeb lotów szybowcowych, uwolniliśmy 26 ha przestrzeni, na której miała powstać baza MRO, czyli hangary. Do tej pory nie sfinalizowaliśmy tego projektu, chociaż mamy już partnerów biznesowych. Wobec braku zaangażowania finansowego głównego udziałowca nie znaleźliśmy do tej pory optymalnego sposobu, jak wesprzeć biznes przy tak dużej inwestycji. Samo lotnisko jest deficytowe, więc nie ma z czego inwestować, a wzięcie kredytu okazało się niemożliwe, bo miasto nie chciało udzielić nam gwarancji. Nastał decyzyjny pat – wyjaśnia.

Usługi MRO obejmują przeglądy i naprawy samolotów. Polskie lotniska dostrzegły w niej szansę dla siebie. Hangary stoją już nie tylko w Warszawie na Lotnisku Chopina, ale również m.in. we Wrocławiu, Rzeszowie czy Katowicach. Przyciągnięcie firm z tego sektora ma być również jedną z "ostatnich szans" dla innego deficytowego lotniska – portu Warszawa-Radom.

– Nadal uważam, że uda się znaleźć rozwiązanie, bo to będzie duża wartość i impuls do rozwoju naszego lotniska. Nie wszystkie firmy w tej branży chcą lokować swoje usługi na tych największych, zatłoczonych lotniskach. Lokalizacja i przestrzeń łódzkiego lotniska to naprawdę atut. Dziś już nie dysponujemy 26 ha, ale połową tej przestrzeni, bo pozostałe 13 ha zagospodarowaliśmy na projekt instalacji fotowoltaicznej, co z pewnością przełoży się na efektywność kosztową lotniska w przyszłości – dodaje Midera.

Wybrane dla Ciebie