Kto płaci podatek handlowy i ile zyskuje na tym skarbówka?

Podatek od sprzedaży detalicznej, potocznie nazywany podatkiem handlowym, to danina obciążająca największych sprzedawców detalicznych działających w modelu stacjonarnym. Nie ma tu znaczenia powierzchnia sklepu – liczy się osiągany obrót. W 2026 r. rząd zakłada niemal 5 mld zł wpływów z tego tytułu, co pokazuje, że jest to dziś istotny podatek sektorowy w polskim systemie podatkowym.

Kto płaci podatek handlowy i ile zyskuje na tym skarbówka?Kto płaci podatek handlowy i ile zyskuje na tym skarbówka?
Źródło zdjęć: © Money.pl | Rafał Parczewski
Małgorzata Samborska

Podatek od sprzedaży detalicznej, potocznie nazywany podatkiem handlowym, to danina obciążająca największych sprzedawców detalicznych działających w modelu stacjonarnym. Nie ma tu znaczenia powierzchnia sklepu – liczy się osiągany obrót. W 2026 r. rząd zakłada niemal 5 mld zł wpływów z tego tytułu, co pokazuje, że jest to dziś istotny podatek sektorowy w polskim systemie podatkowym. W praktyce płaci go około 250–260 podmiotów, przy czym zdecydowana większość wpływów pochodzi od 10 największych graczy na rynku.

Podatek od sprzedaży detalicznej – co to takiego?

Opodatkowaniu podlega nadwyżka przychodu ze sprzedaży detalicznej ponad 17 mln zł miesięcznie. W praktyce chodzi o sprzedaż ewidencjonowaną przy użyciu kas fiskalnych. Stawka podatku wynosi 0,8 proc. do poziomu 170 mln zł podstawy opodatkowania oraz 1,4 proc. od nadwyżki ponad ten próg. Oznacza to, że podatek od sprzedaży detalicznej płacą duże sieci handlowe – zarówno działające w formule hipermarketów, supermarketów i drogerii, jak i większe sieci sklepów osiedlowych. Chodzi jednak wyłącznie o sprzedaż w modelu stacjonarnym.

Średnia krajowa to 9500 złotych? Skąd GUS bierze takie dane

Do grona podmiotów, które z racji skali działalności regularnie przekraczają próg 17 mln zł miesięcznie, należą m.in. Biedronka (Jeronimo Martins), Lidl, Dino, Kaufland, Auchan, Carrefour, Leroy Merlin, Stokrotka czy Rossmann. Publicznej listy największych płatników Ministerstwo Finansów nie publikuje. Wiadomo jednak, że ponad trzy czwarte wpływów z tej daniny pochodzi od 10 największych podatników, a sama konstrukcja podatku – bezpośrednio powiązana z miesięcznym poziomem sprzedaży – pozwala z dużym prawdopodobieństwem wskazać największe sieci jako głównych płatników. W praktyce ciężar tej daniny jest jednak w znacznej mierze przerzucany na klientów, ponieważ podatek bywa wkalkulowywany w ceny towarów.

Z perspektywy budżetu państwa podatek handlowy okazał się instrumentem fiskalnie skutecznym. Wpływy rosły z roku na rok: 2,632 mld zł w 2021 r., 3,297 mld zł w 2022 r., 3,953 mld zł w 2023 r., 4,357 mld zł w 2024 r. i 4,636 mld zł w 2025 r. W ustawie budżetowej na 2026 r. zaplanowano natomiast 4,958 mld zł wpływów.

Ponieważ podatek naliczany jest od wartości obrotu, inflacja i wzrost cen towarów automatycznie zwiększają podstawę opodatkowania, a tym samym wpływy fiskusa. Gdy jednak w 2025 r. inflacja okazała się niższa od zakładanej, dochody z podatku od sprzedaży detalicznej również były niższe od pierwotnie zapisanych w ustawie budżetowej.

Kto dziś nie płaci podatku handlowego?

Równie istotne jest to, kto obecnie pozostaje poza zakresem tej daniny. Ustawa wiąże przychód z definicją sprzedaży detalicznej realizowanej głównie w lokalu przedsiębiorstwa lub poza nim, ale nie obejmuje sprzedaży na odległość. W praktyce oznacza to, że e-commerce pozostaje poza zakresem podatku. Nie płacą go więc np. Amazon czy Zalando, podobnie jak inne duże platformy sprzedaży internetowej.

Od kilku lat powraca pytanie, czy podatek handlowy powinien objąć również sprzedaż internetową. Rosnące znaczenie e-commerce sprawia, że coraz większa część zakupów przenosi się do sieci, co – jak zauważa Ministerstwo Finansów – zmniejsza bazę podatkową tradycyjnego handlu stacjonarnego. W oficjalnych materiałach MF przyznaje, że trwają analizy dotyczące ewentualnego objęcia podatkiem także sprzedaży na odległość.

W odpowiedzi na interpelację poselską nr 11695 wiceminister finansów Jarosław Neneman wskazywał, że: "Potencjalnego objęcia handlu w obszarze e-commerce podatkiem od sprzedaży detalicznej nie należy postrzegać w kategorii wprowadzenia nowego podatku. (…) Od czasu przyjęcia ustawy zmieniły się zwyczaje konsumenckie, przenosząc coraz większą liczbę dokonywanych zakupów do Internetu. Dlatego też prowadzone analizy w podatku od sprzedaży detalicznej powiązane są m.in. z opisaną zmianą, jaka w ostatnich latach miała miejsce na skutek rozwoju handlu elektronicznego".

Na dziś oznacza to tyle, że sprzedaż internetowa nadal pozostaje poza zakresem podatku i nie toczą się jeszcze konkretne prace legislacyjne, choć temat pozostaje przedmiotem analiz resortu.

A co jeśli sieć działa w formie tysięcy małych sklepów?

Z drugiej strony podatku handlowego w praktyce nie płacą również sieci działające w modelu franczyzowym. I właśnie ten temat staje się coraz bardziej gorący. W debacie publicznej pojawiają się szacunki, zgodnie z którymi wpływy budżetowe mogłyby być nawet o ok. 7 mld zł wyższe, gdyby duże sieci funkcjonujące formalnie poprzez tysiące mniejszych franczyzobiorców były traktowane jako jeden organizm gospodarczy, zamiast jako zbiór wielu małych, zwolnionych z podatku sklepów – jak np. Żabka czy Lewiatan.

Samo Ministerstwo Finansów podchodzi jednak do tych wyliczeń ostrożnie, podkreślając, że nie każdy model franczyzowy oznacza automatycznie unikanie opodatkowania. Jednocześnie w ewaluacji ex post ustawy wskazano wprost, że sprzedaż sieciowa i franczyzowa należy do obszarów wymagających dalszych analiz.

Coraz częściej słychać też głosy, że wyłączenie sklepów funkcjonujących w modelu franczyzowym z podatku od sprzedaży detalicznej – niezależnie od rzeczywistego stopnia powiązania z siecią – może tworzyć realną zachętę do przekształcania klasycznych etatów w działalność franczyzową. Część takich sieci ma bowiem charakter wyłącznie formalnoprawny: w praktyce działają pod tą samą marką, korzystają z tych samych systemów, dostaw i polityki cenowej. Taki model przynosi korzyść samej sieci, ale jednocześnie przenosi ryzyko gospodarcze na osoby fizyczne prowadzące działalność.

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy

Wybrane dla Ciebie