Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. MBL
|

Opałata reprograficzna. "To jak wizja z filmu Raport Mniejszości"

85
Podziel się:

Rząd nie odpuści ws. opłaty reprograficznej, zwanej podatkiem od smartfonów. Tak wynika ze słów rzecznika Rady Ministrów. Zdaniem producentów sprzętu elektronicznego to oznacza jedno: użytkownicy będą płacili więcej.

Opałata reprograficzna. "To jak wizja z filmu Raport Mniejszości"
Podatek od smartfonów coraz bliżej (Adobe Stock, JLO_FOTO)

- Jest zielone światło, aby procedować ten temat i ta dyskusja faktycznie w rządzie już się w tej chwili toczy - powiedział w czwartek w Radiu Plus rzecznik rządu Piotr Müller. I tymi słowami wbił kij w mrowisko.

O co chodzi z tą opłatą? Powstał pomysł, aby powołać specjalny fundusz, do którego trafiałyby środki będące przyszłymi emeryturami artystów. Pracami nad ustawą zajmuje się resort kultury.

Kontrowersje budzi to, skąd miałyby pochodzić pieniądze zasilające taki fundusz. Plan jest taki, aby producenci sprzętu elektronicznego dzielili się swoją marżą. Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu podkreślało, że tzw. rekompensata uczciwej kultury, to niewielka kwota (od 1 do 4 proc. ceny urządzenia).

Zobacz także: Podatek od smartfona gorącym kartoflem. Prezydent obiecał, że ustawy nie podpisze, rząd ma problem

Co na to branża? Jak słuszymy, użykownicy będą musieli pogodzić się z tym, że zapłacą więcej za swoje urządzenia.

- Steven Spierberg nakręcił kiedyś film na podstawie opowiadania Philipa K. Dicka – Raport Mniejszości. Została tam przedstawiona wizja karania obywateli za przestępstwa, które dopiero mieli popełnić. Obecna propozycja podatkowa ma podobne założenie - komentuje Kamil Szwarbuła, rzecznik prasowy X-Kom.

Jak dodaje: - Nałożenie podatku na urządzenie tylko dlatego, że być może kiedyś znajdzie się na nim jakieś dzieło artystyczne. Oczywiście, praktycznie ze stuprocentową pewnością można przyjąć, że będą na takim urządzeniu odtwarzane utwory, ale też prawie na pewno będą pochodzić z legalnych źródeł.

Szwarbuła wskazuje, że artyści dostają dziś część wynagrodzenia z serwisów YouTube, Spotify, Tidal, proporcjonalnie do popularności ich dzieł.

- Nie widzę powodu, żeby końcowy użytkownik był dodatkowo obciążany opłatą dla artystów. Mówię końcowy użytkownik, bo nie mam żadnych wątpliwości, że wprowadzenie opłaty reprograficznej będzie oznaczała wzrost cen smartfonów i tabletów - podsumowuje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(85)
cytryniarz
2 lata temu
no super super, artysta który nie umie się wybić będzie dostawać pieniądze z kieszeni obywateli, taka jest właśnie polityka.
elmo
2 lata temu
SKANDAL #STOPrepro
goenon
2 lata temu
Te ceny są naprawdę porażające, nie wyobrażam sobie płacić z 1/4 ceny więcej za laptopa.
CeoMon
2 lata temu
A może tak w końcu skupić się na tym że to całkowicie nie ma sensu?
Driver
2 lata temu
A wszystko idzie od nas na emeryturkę niszowych artystów, pomysł nadaje się do śmietnika
...
Następna strona