"Dla przyszłości NATO to bardzo złe". Trump ostrzega
Donald Trump wezwał w rozmowie z "Financial Times" europejskich sojuszników do udziału w operacjach wokół Cieśniny Ormuz. Ostrzegł, że brak reakcji może być "bardzo zły dla przyszłości NATO". Szczególną irytację prezydenta wzbudziła postawa Wielkiej Brytanii.
Prezydent USA udzielił wywiadu "Financial Times", w którym zaapelował do państw europejskich o przyłączenie się do amerykańskich działań wojennych przeciwko Iranowi. Zwrócił uwagę, że to Europa i Chiny, a nie Stany Zjednoczone, są silnie uzależnione od ropy z rejonu Zatoki Perskiej.
To tylko stosowne, żeby ci, którzy czerpią korzyści z Cieśniny (Ormuz - red.), pomogli zapewnić, żeby nie stało się tam nic złego - powiedział Trump. - Jeśli nie będzie odpowiedzi albo odpowiedź będzie negatywna, myślę, że to będzie bardzo złe dla przyszłości NATO - powiedział Trump dla "FT".
Trump o NATO, Ukrainie i sojusznikach
Z drugiej strony prezydent USA przyznał, że ma niewielkie nadzieje na zdecydowaną odpowiedź sojuszników. - Mamy coś, co nazywa się NATO. Byliśmy bardzo mili. Nie musieliśmy pomagać im z Ukrainą. Ukraina jest tysiące mil od nas (...) Ale pomogliśmy im. Teraz zobaczymy, czy oni pomogą nam. Bo od dawna mówię, że będziemy dla nich, ale oni nie będą dla nas. I nie jestem pewien, czy byliby - wyjaśniał prezydent USA.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
Zapytany o formę oczekiwanej pomocy, Trump odparł, że chodzi o "cokolwiek, co będzie potrzebne". Argumentował, że europejscy partnerzy powinni wysłać do regionu okręty do usuwania min, których mają znacznie więcej niż USA. Chciałby też, by sojusznicy skierowali do Zatoki Perskiej swoich komandosów, którzy mieliby "wyeliminować złych aktorów wzdłuż irańskiego brzegu" i przeciwdziałać operacjom z użyciem dronów i min morskich.
Trump podkreślał, że Stany Zjednoczone prowadzą już intensywne uderzenia na irańskie cele. - Uderzamy w nich bardzo mocno. Nie zostało im nic poza robieniem drobnych kłopotów w Cieśninie. Ale ci ludzie (sojusznicy z NATO - red.) czerpią z niej korzyści i powinni pomóc nam ją patrolować. My im pomożemy. Ale oni też powinni tam być. Potrzeba dużo ludzi, żeby pilnować niewielu - ocenił.
Szczególną irytację prezydenta wzbudziła postawa Londynu. - Wielką Brytanię można uznawać za sojusznika numer jeden, najstarszego itd., ale kiedy poprosiłem ich, żeby przyszli (ze wsparciem - red.), nie chcieli przyjść. A kiedy w zasadzie wyeliminowaliśmy zdolności zagrożenia ze strony Iranu, powiedzieli: "no dobrze, wyślemy dwa okręty", a ja odpowiedziałem: "potrzebujemy tych okrętów, zanim wygramy, a nie po tym, jak wygramy" - relacjonował.
Trump przekonywał jednocześnie, że ryzyko dla europejskich jednostek w Zatoce byłoby jego zdaniem niewielkie, bo USA "zdziesiątkowały" Iran. Należy zaznaczyć, że europejscy sojusznicy ponieśli już straty: w irańskim ataku dronowym w Iraku zginął francuski żołnierz, a w bazie w Kuwejcie zniszczono włoski samolot.
Prezydent USA zapowiedział także gotowość do ponownych uderzeń na wyspę Chark, kluczowy hub irańskiego eksportu ropy. - Możemy to uderzyć w pięć minut. I nie mogą nic na to poradzić - ostrzegł, nie wspominając, czy i kiedy Amerykanie uderzą.
Źródło: FT