Długi, komornicy i brak majątku. Problemy Bąkiewicza
Robert Bąkiewicz oficjalnie podaje, że posiada jedynie kilkadziesiąt złotych oszczędności. Polityk ma również długi, które próbują ściągać komornicy. Mimo to były lider Marszu Niepodległości ma jeździć autem za 200 tys. zł. Jednak formalnie auto nie należy do niego - podaje superbiz.se.
Według dokumentów komorniczych, do których dotarł "SE", majątek Bąkiewicza z 2025 r. to 26,59 zł, obrączka ślubna oraz strój sportowy. W deklaracjach z 2025 r. wskazywał też, że w stowarzyszeniu Roty Marszu Niepodległości zarabiał 3 tys. zł miesięcznie. Bąkiewicz sam podkreśla, że ma pięcioro dzieci i mieszka w domu teściów.
"SE" zwraca jednak uwagę, że za rządów PiS do organizacji powiązanych z Bąkiewiczem miało trafić łącznie 13 mln zł. Resort kultury kierowany przez Piotra Glińskiego przekazał prawie 2 mln zł m.in. na siedzibę Straży Narodowej w Otwocku i dwa auta, a z dotacji kupiono też Volkswagena Amaroka wartego ok. 200 tys. zł, z którego Bąkiewicz regularnie korzysta, ale osobiście nie jest jego właścicielem.
Armie NATO biją się o polski produkt. Wycena 44 miliardów złotych
Jednak państwo domaga się zwrotu środków: pod koniec 2025 r. Narodowy Instytut Wolności zażądał od Rot Marszu Niepodległości ponad 383 tys. zł, wskazując na nieprawidłowe wydatkowanie. W 2025 r. komornik zajął też blisko 9 tys. zł, a dodatkowym obciążeniem są zarzuty prokuratury z lutego 2026 r. oraz ostatnie zatrzymanie przez niemiecką policję w Berlinie.
Upadłość konsumencka i długi
Jak podawały WP Wiadomości - Ruch Obrony Granic Bąkiewicza próbował z drewnianym krzyżem przejść pod miejsce pamięci w Berlinie. Pochodu jednak nie zgłoszono i mimo ostrzeżeń lokalnej policji grupa postanowiła ruszyć. Doszło do szarpaniny, uczestników skuto kajdankami.
"W 2016 r. Bąkiewicz przeszedł upadłość konsumencką. Sąd w Warszawie zakończył wtedy pięcioletni proces upadłościowy jego firmy. Umorzono mu wówczas 7 mln zł długów. Bez swoich pieniędzy zostało ponad 150 wierzycieli" - przypomina serwis.
– Już raz robił z siebie dziada, żeby uciec od długów. Nie zdziwiłbym się, gdyby znów robił to samo – mówi jeden z byłych współpracowników Bąkiewicza, którego anonimowo cytuje superbiz.se.
Źródło: superbiz.se