Dostał ochronę od Trzaskowskiego. Media: sygnalista został zwolniony
Pracownik warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich, który zgłosił możliwe nieprawidłowości i otrzymał formalny status sygnalisty, został zwolniony z pracy. Według portalu Zero.pl jednym z powodów wypowiedzenia miała być korespondencja skierowana do prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Sprawa trafiła do sądu pracy.
Pracownik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie twierdzi, że po zgłoszeniu możliwych nieprawidłowości spotkały go działania odwetowe, a ostatecznie został zwolniony z pracy. Jak opisuje portal Zero.pl, wcześniej prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nadał mu formalny status sygnalisty, co zgodnie z ustawą ma zapewniać ochronę przed represjami.
Historia zaczęła się wiosną 2025 r. Część pracowników ZDM zakwestionowała polecenie dotyczące ubezpieczania pojazdów przejętych na podstawie nieprawomocnych wyroków. Ich zdaniem mogło to prowadzić do niegospodarnego wydawania publicznych pieniędzy. Gdy nie otrzymali polecenia na piśmie, jeden z pracowników zdecydował się skorzystać z procedury przewidzianej w ustawie o ochronie sygnalistów.
"Lepiej odkładać mało niż nic". Ekspert zdradza receptę na sukces
Twierdzi, że po zgłoszeniu spotkały go represje
Według relacji pana Piotra, publikowanej przez Zero.pl, po dokonaniu zgłoszenia zaczęły pojawiać się działania, które uznał za odwetowe. Wskazywał m.in. na ograniczenie dostępu do wykorzystywanego wcześniej oprogramowania, obniżenie oceny pracowniczej oraz zmniejszenie dodatku motywacyjnego.
Jesienią 2025 r. pracownik zwrócił się także bezpośrednio do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego z prośbą o interwencję. W październiku złożył formalne zgłoszenie sygnalisty w Urzędzie m.st. Warszawy, a miesiąc później otrzymał pisemne potwierdzenie objęcia ochroną.
Mimo to w styczniu 2026 r. dyrektor ZDM wypowiedział mu umowę o pracę. W uzasadnieniu wskazano m.in. utratę zaufania do pracownika oraz zarzucono mu działania mające szkodzić wizerunkowi pracodawcy poprzez kierowanie skarg do władz miasta.
Według Zero.pl korespondencja skierowana do prezydenta Warszawy została następnie przekazana do Zarządu Dróg Miejskich. Jakub Dybalski z ZDM potwierdził portalowi, że informacje o pismach pracownika pochodziły z Urzędu Miasta.
Ekspert: sprawa wygląda bardzo źle
Portal przywołuje opinię prof. Grzegorza Makowskiego ze Szkoły Głównej Handlowej, specjalizującego się w ochronie sygnalistów. Jego zdaniem już pierwsze zgłoszenie skierowane do sekretariatu prezydenta mogło zostać uznane za zgłoszenie sygnalisty i powinno zostać przekazane do właściwej komórki z zachowaniem poufności.
Już pierwsza wiadomość wysłana do sekretariatu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego może być uznana za zgłoszenie sygnalisty. A nawet jeśli sekretariat nie pełni roli komórki przyjmującej takie zgłoszenia, to powinien ją przekazać w odpowiednie miejsce – ocenił ekspert.
Dodał również, że wszystkie zgłoszenia zewnętrzne są poufne, dlatego – jego zdaniem – urząd miasta nie powinien przekazywać korespondencji jednostce, której dotyczyły zarzuty.
Ratusz przekazał Zero.pl, że kwestie związane z zatrudnieniem pracowników ZDM należą do kompetencji tej jednostki, a o tym, czy doszło do niedozwolonych działań odwetowych wobec sygnalisty, ostatecznie rozstrzygnie sąd pracy. Pan Piotr odwołał się od wypowiedzenia, a sprawa jest w toku.
Źródło: Zero.pl