Przełom ws. kryptowalut możliwy? Pałac wysyła sygnał
- To nie jest projekt idealny, ale jest on bliższy temu, do czego dąży pan prezydent - stwierdził we wtorek szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, odnosząc się do złożonego cztery miesiące temu w Sejmie projektu Polski 2050 dotyczącego rynku kryptoaktywów.
- Pan prezydent prowadzi konsultacje z opozycją, ale także z przedstawicielami Polski 2050 na temat tego, jak poprawić ustawę (o kryptoaktywach - red.) - jak napisać ją w taki sposób i przyjąć takie poprawki, żeby była ona akceptowalna i przynajmniej niwelowała, jeżeli nie likwidowała wszystkich zastrzeżeń pana prezydenta - mówił we wtorek na konferencji prasowej szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Zapewnił, że "prezydent i kancelaria są w dialogu przede wszystkim z Prawem i Sprawiedliwością, w pewnym dialogu Konfederacją, ale także - i to wymaga podkreślenia - z przedstawicielami klubu koalicyjnego Polski 2050".
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
- Ten klub składa trzy poprawki i tylko jedna z nich jest przyjęta przez parlament, czyli przez pozostałą część większości rządowej. Dlaczego te dwie pozostałe poprawki nie zostały przyjęte? To oczywiście nie zniechęca pana prezydenta, który złożył kilkanaście poprawek. Wszystkie na posiedzeniu plenarnym zostały wyrzucone do kosza - przypomniał przedstawiciel Pałacu Prezydenckiego.
Bogucki ujawnił, że spotkał się z posłem Adamem Gomołą, który jest wnioskodawcą projektu regulującego rynek kryptoaktywów autorstwa Polski 2050.
- Wpłynął on do Sejmu w grudniu 2025 roku i od tamtego czasu nie jest procedowany. To nie jest projekt idealny, ale jest on bliższy temu, do czego dąży pan prezydent. Tam są niektóre rozwiązania, które usuwają pewne wątpliwości pana prezydenta. Pytanie, czy marszałek Sejmu będzie w stanie procedować ten projekt - mówił przedstawiciel kancelarii prezydenta we wtorek.
Projekt 2050 bez rozwiązań krytykowanych przez prezydenta
Przypomnijmy, na początku grudnia Polska 2050 ogłosiła, że składa do Sejmu "ratunkowy projekt ustawy o rynku kryptoaktywów" i tłumaczyła, że "ma odblokować branżę sparaliżowaną od miesięcy legislacyjnym impasem". W 2025 i 2026 roku dwie przygotowane przez rząd ustawy (różniące się od siebie nieznacznie) zostały zawetowane przez Karola Nawrockiego.
- Rynek kryptoaktywów jest dziś pacjentem w śpiączce, a my zastanawiamy się, jakie zabiegi medycyny estetycznej na tym pacjencie przeprowadzić – mówił podczas grudniowej konferencji prasowej Adam Gomoła, wskazując, że wskutek braku regulacji zgodnych z unijnym rozporządzeniem MiCA od połowy 2025 roku niemożliwe jest zakładanie nowych działalności w tym sektorze.
"Jeśli ustawa nie zostanie przyjęta w najbliższych miesiącach, to od 1 lipca 2026 roku również podmioty działające na starych licencjach będą zmuszone zakończyć działalność w Polsce, co oznaczałoby realne straty dla gospodarki oraz utratę wpływów podatkowych" - czytamy w grudniowym komunikacie Polski 2050. Ugrupowanie tłumaczy, że w rządowej wersji ustawy jednym z najczęściej krytykowanych był zapis dotyczący opłat i że jedną z przyczyn prezydenckiego weta był zarzut "nadregulacji", m.in. w zakresie objęcia ustawą kantorów internetowych. Tych kwestionowanych przepisów w projekcie Polski 2050 nie ma, a skupia się on "wyłącznie na tym, co konieczne do wdrożenia MiCA".
O tym, że Nawrocki może podpisać ustawę w kształcie proponowanym przez Polskę 2050, informował w ubiegłym tygodniu Polsat News.
Dlaczego Nawrocki nie poparł propozycji rządu
Z kolei to, co nie podobało się prezydentowi w rządowej ustawie, to m.in. uprawnienia, jakie ustawa miała nadać Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Przewidywała ona, że regulator zyska potężne narzędzia do blokowania dostępu do środków i serwisów internetowych, co – w ocenie prezydenta i środowisk wolnościowych – rodziło pole do nadużyć.
Kolejny zablokowany mechanizm można określić jako cenzura prewencyjna w sieci. Ustawa dawała bowiem nadzorcy prawo do wpisywania domen internetowych na listę ostrzeżeń i blokowania do nich dostępu, jeśli istniałoby podejrzenie, że są wykorzystywane do nielegalnych usług. Branża obawiała się, że mechanizm ten mógłby być stosowany zbyt szeroko. Rządowa ustawa przewidywała też gigantyczne kary finansowe. Naruszający przepisy musieliby się liczyć z koniecznością wysokich opłat.
Tymczasem Ministerstwo Finansów szykuje kolejny - trzeci - projekt regulujący rynek kryptoaktywów. Nie konsultuje go z prezydentem. - Będziemy gotowi z projektem, ale na koniec dnia potrzebny jest podpis prezydenta. I tutaj nie dam żadnej gwarancji, że ten podpis będzie. Chociaż widać, że ten prawicowy mur kruszeje - stwierdził w ubiegłą środę szef resortu Andrzej Domański.
Źródło: konferencja prasowa Zbigniewa Boguckiego, Polsat News, money.pl