daniel obajtek (strona 11 z 28)

Obajtkowi grozi odpowiedzialność prawna? "Jest symbolem degrengolady"
WIDEO

Obajtkowi grozi odpowiedzialność prawna? "Jest symbolem degrengolady"

W trakcie rozmowy z prof. Tomaszem Siemiątkowskim, ekonomistą ze Szkoły Głównej Handlowej, Paweł Pawłowski zwrócił uwagę, że Danielowi Obajtkowi może grozić odpowiedzialność karna m.in. za fuzję Orlenu z Lotosem czy za „cud przy dystrybutorach”. Czy istnieje możliwość jej uniknięcia? – Te wszystkie okoliczności, które pan redaktor wymienił, mogą skutkować postawieniem zarzutów czy odpowiedzialnością później cywilno-prawną, jak i karno-prawną. Zarówno pana Obajtka, ale nie tylko, bo i całego zarządu – stwierdził gość programu "Newsroom" WP. Wskazał też, że możliwości odpowiedzialności prawnej jest więcej, gdyż w ostatnim czasie wyszło, że Daniel Obajtek zaglądał do dokumentów tajnych bez stałego poświadczenia, a na podstawie jednorazowych pozwoleń. – Ustawa pozwala na wystąpienie o taką zgodę w szczególnych okolicznościach. Stąd też pytanie: co pisał we wnioskach? Jakie wskazał szczególne okoliczności? Może być nimi np. sytuacja, że wczoraj został prezesem, a dzisiaj jeszcze nie złożył wniosku. Albo złożył wniosek wczoraj, ale dzisiaj mu jeszcze nie przyznano certyfikatu. A on wiele razy występował o jednorazowe dostępy. Jeśli tak, to być może poświadczał nieprawdę we wnioskach – ocenił ekspert SGH. Podsumował, że "Obajtek jest symbolem degrengolady w świecie spółek Skarbu Państwa".
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Echa decyzji Obajtka. "Złamanie dobrych obyczajów"
WIDEO

Echa decyzji Obajtka. "Złamanie dobrych obyczajów"

Daniel Obajtek nie podał się do dymisji, jak zapowiadał, ale oddał się do dymisji obecnej rady nadzorczej, która prawdopodobnie zostanie odwołana po zbliżającym się nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Orlenu. Zdaniem ekonomisty prof. Tomasza Siemiątkowskiego ze Szkoły Głównej Handlowej najprawdopodobniej zrobił to, by otrzymać odprawę. – Pewna sekwencja doprowadziła do tej wczorajszej maskarady, bo tak trzeba to określić – stwierdził gość "Newsroom" WP i ocenił, że najpewniej w jego kontrakcie jest zapis, że w przypadku rezygnacji nie przysługuje mu odprawa właśnie. – To samo w sobie nie jest sensacyjne, że zastosowano ten trik. Bardziej niesmaczne jest to, w jaki sposób to zrobiono i po jakim czasie. Odprawa menedżerowi może się teoretycznie należeć. Nie chcę kontestować, czy miał do niej prawo, czy nie – prawo również w rozumieniu aksjologiczno-moralnym – tylko chodzi o to, że to wszystko nie trzyma się kupy. Mamy dzisiaj potężną publiczną spółkę w Polsce i jej prezes twierdzi, że odejdzie ze stanowiska. Po czym mijają trzy miesiące i on nie odchodzi, po czym kilka dni przed walnym zgromadzeniem, na którym miał zostać odwołany, zostaje odwołany przez "własną" radę nadzorczą – opisał. Dodał, że cała ta sytuacja się "wymyka nie tylko dobrym obyczajom, ale też cywilizowanym standardom korporacyjnym". – Przewodniczący rady, zapytany o to, dlaczego teraz odwołuje się pana Obajtka, po kilkusekundowym namyśle odpowiada: „bo taka była potrzeba”. Czyli to cały czas jest obraz tej degrengolady, która wynika z demoralizacji wszystkich ludzi, którzy te funkcje pełnili. A demoralizacja wynika z poczucia bezkarności – podsumował ekonomista SGH. Wskazał też, dlaczego jego zdaniem Daniel Obajtek nie poczekał na zmiany w radzie nadzorczej.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski