finanse państwa

"Budżet robiony na serwetce". Ekspert nie miał litości: nic tego nie usprawiedliwia
28
4:12

"Budżet robiony na serwetce". Ekspert nie miał litości: nic tego nie usprawiedliwia

- W styczniu tego roku w Senacie prezentowałem raport pt. "Prawdziwy budżet". Z niego wynika, że prawdziwy deficyt, który powinien się znaleźć w przyzwoitym budżecie ministerstwa finansów, wynosi ponad 200 mld zł - powiedział w programie "Money.pl" dr Sławomir Dudek, szef Instytutu Finansów Publicznych. - Rząd częściowo uaktualnił budżet, zwiększając deficyt do ponad 90 mld zł, ale prawda jest taka, że ta fikcja została zastąpiona inną fikcją. Nadal nie wiemy, jakie jest zadłużenie funduszu zbrojeniowego, bo minister Mariusz Błaszczak dostał kartę kredytową bez limitu. Ostatecznym recenzentem tego, jaki jest budżet, jest rynek finansowy. Pytanie, czy rynek jest w stanie sfinansować taki deficyt. Ministerstwo finansów myli dwie sprawy. Opinia NIK nie jest o stanie finansów publicznych, chodzi o robienie budżetu na serwetce. Ani pandemia, ani wojna nie usprawiedliwiają robienia budżetu na serwetce, czyli wyprowadzania setek miliardów zł poza kontrolę obywatelską. Nie można łamać Konstytucji. Rozdawanie czeków dla wybranych samorządów pokazuje te manipulacje. Pod przykrywką ratowania finansów po pandemii są realizowane obietnice wyborcze, jednoosobowo przez premiera Morawieckiego. To nie jest wynik nagłej sytuacji. Ten fundusz to raj wydatkowy rządu - stwierdził ekspert.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Czerwona kartka NIK dla rządu. To się zdarzyło po raz pierwszy w historii. "Powinni podać się do dymisji"
329
3:08

Czerwona kartka NIK dla rządu. To się zdarzyło po raz pierwszy w historii. "Powinni podać się do dymisji"

Nigdy w historii wolnej Polski nie zdarzyło się, aby rząd nie otrzymał pozytywnej opinii z wykonania budżetu. Tym razem jest inaczej. NIK nie oceniła budżetu PiS za 2022 r. pozytywnie. Co to oznacza? - To jest już prawie czerwona kartka. Opinia NIK ws. absolutorium budżetu jest uregulowana w Konstytucji - przyznał w programie "Money.pl" dr Sławomir Dudek, szef Instytutu Finansów Publicznych. - Zawsze było tak, że NIK pisała: wyrażam pozytywną opinię w przedmiocie absolutorium. Po raz pierwszy w historii tego nie ma. W opisie tej diagnozy są wypunktowane patologiczne sposoby na omijanie budżetu. Tu nie chodzi o stan finansów publicznych, a o degradację systemu finansów publicznych. Budżet jest instytucją konstytucyjną, on musi być przyjęty ustawą, ale rzą stosuje triki księgowe, by pominąć prawo. Ja to porównuje do firmy. Każda firma ma zarząd, radę nadzorczą, księgowego, zatrudnia audytora. I co roku zarząd przynosi na radę nadzorczą księgi rachunkowe, sprawozdania, które są formalnie podpisane przez księgowego, ale też jest to wszystko sprawdzane przez audytora. Jak nie ma absolutorium, to zarząd wylatuje. A my mamy sytuację, że mamy firmę na skalę całej Polski. Księgowy wybrał sobie niektóre sklepy, w niektórych powiatach i ich wyniki pokazał radzie nadzorczej. Audytor powiedział: nie, skala manipulacji jest zbyt wielka. Ale rada nadzorcza, czyli nasz Sejm, zajmie się budżetem. Taki budżet nie może dostać absolutorium, co oznacza, że rząd powinien podać się do dymisji. To jest czerwona kartka dla rządu – uważa gość Wirtualnej Polski.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
RPP wstrzymuje podwyżki stóp. Co dalej? Prof. Marek Belka: zaczynamy płacić za ekscesy z lat poprzednich
12
5:07

RPP wstrzymuje podwyżki stóp. Co dalej? Prof. Marek Belka: zaczynamy płacić za ekscesy z lat poprzednich

- Zatrzymanie podwyżek stóp procentowych przez RPP to prezent na święta dla Polaków, ale bardzo spodziewany - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. - Jak popatrzeć na decyzje RPP w ostatnich kilku latach, to w grudniu zwykle stopy nie były zmieniane. Poza tym członkowie RPP obiecują pauzę w podwyżkach. Muszę powiedzieć, że gdybym był członkiem RPP, to byłbym bardziej "jastrzębi", a gdybym był szefem NBP, to byłbym w swoich wypowiedziach bardziej zdecydowany, bo inflacja jest nadal olbrzymia. Samo to przyhamowanie ze stopami nie jest dla mnie ani niespodzianką, ani katastrofą merytoryczną. Ale nie wykluczam podwyżek w przyszłości. To nie jest tak, że stopy procentowe będą rosły do poziomu inflacji bieżącej. One powinny współgrać z inflacją oczekiwaną, ale pytanie jest: jaka ona będzie? Tutaj mamy chaos i niejasność, które płyną ze strategii komunikacyjnej NBP. Mamy potężny impuls inflacyjny w postaci likwidacji tarczy antyinflacyjnej, mamy też niewiadomą związaną z wydatkami państwa, zwłaszcza w okresie przedwyborczym. Są też impulsy deflacyjne z rynku surowców i z rynku żywnościowego. Osłabienie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce już następuje, a jego najwyraźniejszym antyinflacyjnym symptomem jest spowolnienie wzrostu płac w relacji do wzrostu cen. Mówiąc krótko: zaczynamy płacić za ekscesy z lat poprzednich spadkiem płac. Jest też możliwy scenariusz taki, że z jakiś nieokreślonych przyczyn inflacja przyspieszy i RPP nie będzie miała wyjścia, będzie pod naciskiem opinii publicznej i podwyżki stóp wrócą.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga