finanse państwa (strona 2 z 4)

"Pachnie rokiem 2008". Były premier: koszt obsługi długu rośnie niebotycznie, sytuacja jest niedobra
WIDEO

"Pachnie rokiem 2008". Były premier: koszt obsługi długu rośnie niebotycznie, sytuacja jest niedobra

Sytuacja w finansach Polski jest napięta. Rząd na gwałt szuka oszczędności, a rynek uważnie przygląda się działaniom polityków znad Wisły. Co się takiego stało? - Pachnie rokiem 2008, kiedy na głowę zwalił nam się globalny kryzys finansowy. Sytuacja bez precedensu za tej władzy - mówi w rozmowie z money.pl wysoko postawiony urzędnik Ministerstwa Finansów. - To, że narasta świadomość powagi sytuacji, to dobrze - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. - Natomiast bardzo interesujące jest jedno zdanie z wypowiedzi tego anonimowego pracownika ministerstwa, porównującego tę sytuację do roku 2008 - dodał. Belka zwrócił uwagę, że porównałby tę sytuację z rokiem 2001, kiedy był i Polska była na granicy niewypłacalności. - Bezrobocie wzrosło do 20 proc. Dziś sytuacja niewyobrażalna. W 2008 r. dzięki polityce Jacka Rostowskiego przeszliśmy przez kryzys suchą stopą i byliśmy na świecie nazywani "zieloną wyspą". Polityka makroekonomiczna dołożyła się do tego, że stopa oszczędności jest w Polsce na katastrofalnym poziomie. Nie ma środków w kraju, by ten deficyt sfinansować i dlatego trzeba wychodzić na rynki międzynarodowe. Koszt pożyczek jest wysoki, ale przede wszystkim jest obarczony ryzykiem kursowym i w zależności od wahań koszt długu rośnie niebotycznie. Sytuacja jest niedobra - zaznaczył.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Inflacja szaleje. Ekspert: Niestety, rząd na tym zyskuje. Grozi nam kolejne Amber Gold
WIDEO

Inflacja szaleje. Ekspert: Niestety, rząd na tym zyskuje. Grozi nam kolejne Amber Gold

Coraz wyższa inflacja w Polsce, co bezpośrednio wpływa na coraz większą drożyznę na sklepowych półkach. Stopy procentowe trzeba podnieść? - Po pierwsze chciałbym obalić mit dotyczący wynagrodzeń, bo prezes NBP powiedział, że te rosną. W budżetówce nie rosną, więc dwa miliony pracowników budżetówki realnie traci. Oczywiście średnie wynagrodzenia rosną, jednak od 2019 roku inflacja w Polsce mocno wzrosła, a zaczęło się od rozdawnictwa PiS. Wzrost wynagrodzeń w maju to porównywanie się do dołka z pandemii, ale patrząc od grudnia 2019 roku, wynagrodzenia wzrosły o około 8 procent, a inflacja od tego samego czasu wzrosła o 7 procent. Więc 90 proc. wzrostu wynagrodzeń zostało zżarte przez inflację - powiedział w programie "Money. To się liczy" dr Sławomir Dudek, główny ekonomista FOR. - Niestety, na inflacji zyskuje rząd i widać pewnego rodzaju zmowę. NBP zależy na tym, by przymykać oko, ale to powoduje ogromne zagrożenie, bo inflacja może się wymknąć spod kontroli. Już teraz najbiedniejsze gospodarstwa domowe tracą, bo realne stopy procentowe są ujemne, więc najbiedniejsi już stracili 5 mld zł, a na Polskim Ładzie mają zyskać 8 mld zł, proszę zobaczyć co to jest za rachunek, niewiele zyskują. Grozi nam kolejne Amber Gold, bo pieniądze znikają z banków, a mniej zaradni też uciekają przed inflacją, a mogą uciekać w produkty spekulacyjne, z szarej strefy. Wzrasta ryzyko niebezpiecznego inwestowania. NBP musi się tym zająć, bo zagrożenia płynące ze wzrostu inflacji są dużo groźniejsze niż te, wynikające z podniesienia stóp procentowych - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski