Trzęsienie ziemi w państwowym gigancie. "Źli ludzie złe rzeczy mówią"
Paweł Majewski, prezes PGNiG, poinformował w piątek, że odchodzi z państwowej spółki. Media od razu zaczęły spekulować, że chodzi o fatalne relacje z szefem Orlenu, Danielem Obajtkiem, który chce wchłonąć gazową spółkę. - Niektórzy mówią, że cała sprawa ma drugie dno i chodzi o chwalenie się bardzo dobrymi wynikami spółki w dobie wysokich rachunków za gaz - mówi money.pl osoba znająca kulisy sprawy. - Źli ludzie mówią złe rzeczy - dodaje. Co się więc tak naprawdę stało?