orlen (strona 38 z 79)

"Żyjemy w Nibylandii". Ekspert nie zostawił na Obajtku suchej nitki
WIDEO

"Żyjemy w Nibylandii". Ekspert nie zostawił na Obajtku suchej nitki

Rynek paliw w Polsce przed wyborami jest coraz bardziej rozstrojony. Orlen apeluje do Polaków o niekupowanie paliwa na zapas. Zdaniem Piotra Woźniaka, byłego minister gospodarki za rządów PiS, instytucje państwa w sprawie cen paliw nie działają. - UOKiK i URE nic w tej sprawie nie robią. Te dwa urzędy zagięłyby tylko palec, a sytuacja musiałaby wrócić do pionu. Tak powinny wyglądać silne krajowe instytucje, które w tym przypadku mogłyby wymierzyć kary - mówi w rozmowie z money.pl. - Żyjemy w Nibylandii - powiedział podczas gospodarczej debaty "Money.pl" prof. Paweł Wojciechowski z Instytutu Finansów Publicznych dodaje ekspert. – Niestety dziś te urzędy nie są obsadzane kadrowo według klucza kompetencji. Działacz partyjny został szefem największego koncernu z przychodami w wysokości połowy przychodów budżetu państwa. Prokuratura jest dokładnie tam samo obsadzona, zatem nie można się spodziewać tego, że jakakolwiek kontrola zostanie wszczęta. Tak było w czasach słusznie minionych. Był telefon i decyzje po linii władzy. Tak się wykonuje polecenia, bo to jest jeden wielki układ. Jakie mogą być zarzuty? Przede wszystkim działanie na niekorzyść spółki. Akcjonariusze mogą poczuć się oszukani. Do tego dochodzi konkurencja. Jeśli monopolista zaniża ceny, to możemy mieć do czynienia z dumpingiem. Mamy splot różnych okoliczności, paragrafów jest wiele. Bez odnowy życia publicznego nie nastąpi rozliczenie tych osób i nadal będziemy żyli w nibylandii, w dodatku z uporczywą inflacją, która wystrzeli po wyborach. Dobrze byłoby sprawdzić, po jakich cenach Orlen sprzedaje paliwo w Polsce, a po jakich – w Czechach czy w Niemczech. Chodzi głównie o marże. Wtedy wyjdzie jak na dłoni, czy to co się dzieje w Polsce, ma związek z wyborami. Póki co Orlen nie pokazuje tych marż, bo nie chce, by sprawa wyszła na jaw - uważa ekspert. - Europejskie instytucje muszą ocenić konsekwencje tego, co dzieje w Polsce i realny wpływ na konkurencję w obrębie UE - dodaje Andrzej Byrt, były ambasador RP w Niemczech i we Francji. - Zdania w Brukseli zapewne będą podzielone. Jesteśmy w przeddzień wyborów i może jednak być tak, że nie będą chcieli interweniować, dopóki los Polski i Polaków nie zdecyduje się przy urnach.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Zaniżone ceny paliw w Polsce. "Tej władzy podoba się ręczne sterowanie gospodarką. Mamy PRL bis"
WIDEO

Zaniżone ceny paliw w Polsce. "Tej władzy podoba się ręczne sterowanie gospodarką. Mamy PRL bis"

Od kilku tygodni widoczny jest "rozjazd" w cenach paliw między Polską a Niemcami, Czechami, Słowacją, Litwą, a nawet Węgrami. Tankowanie tam jest coraz droższe, u nas kierowcy płacą coraz mniej. Czy to efekt kampanii wyborczej w Polsce? - Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Rozbieżność w cenach sięgają 20 proc. - powiedział podczas gospodarczej debaty "Money.pl" prof. Paweł Wojciechowski z Instytutu Finansów Publicznych. – Dolar w ciągu miesiąca zdrożał o 8 proc., ropa na rynkach światowych poszła w górę o 12 proc. Cena paliwa w Polsce powinna być zatem odpowiednio wyższa. Po wyborach przekonamy się, jak wyglądały marże Orlenu i czy były wykorzystywane rezerwy interwencyjne. Problem polega na tym także, że mamy wielką monopolizację sektora i teraz jeden podmiot przed wyborami na telefon może zaniżać ceny. Tak samo było przed wyborami na Węgrzech, gdzie w końcu paliwa zabrakło. Teraz także inflacja wystrzeliła. Takie były skutki manipulowania cenami. Inflacja w Polsce, choćby z uwagi na to, co się dzieje z paliwami, spadnie. Gdyby tych sztucznych regulacji nie było, gdyby zadziałał sam rynek, odczyt za wrzesień byłby nadal dwucyfrowy, tymczasem mamy inflację w okolicach 8,5 proc. - dodaje ekspert. - Jestem przekonany, że sterowanie gospodarką bardzo się obecnej władzy podoba. To jest PRL bis – uważa Andrzej Byrt, były ambasador RP w Niemczech i we Francji. - Rynek to jest skomplikowany mechanizm, który ma swoje reguły i ich nie można zmieniać ich ot tak. Do tego potrzebni są ludzie, którzy się na tym znają i wiedzą, jak to robić dla dobra swoich obywateli. Metody, które stosuje obecna władza, mogą doprowadzić nie tylko do dochodzenia przed określone organy, ale mogą wywołać katastrofę. Paliw może w końcu zabraknąć. Zresztą ostrzegał przed tym sam prezes Orlenu Daniel Obajtek przed świętami, kiedy przestrzegał przed scenariuszem węgierskim. Dziś sam ten scenariusz realizuje. Mam tylko nadzieję, że to wszystko nie wypłynie na polską gospodarkę tak jak stało się to na Węgrzech. Manipulacje cenowe, o których mówimy, świadczą także o tym, że te wybory nie będą równe dla wszystkich – przyznal Byrt.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek