orlen (strona 37 z 85)

Nominaci PiS boją się zemsty rządu Tuska. "Obajtek sam się przyznał"
487
5:35

Nominaci PiS boją się zemsty rządu Tuska. "Obajtek sam się przyznał"

- Pojęcie "zemsta" jest mocno promowane przez odchodzących nominatów PiS, ale ja wolę nazywać rzeczy po imieniu - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i handlowego. – Zawsze jest problem z jakimś wpływem polityków na spółki skarbu państwa. Ale skala tego, co się działo w ostatnich ośmiu latach, jest wprost niewiarygodna. Żeby nie być gołosłownym, przypomnę wywiad prezesa Daniela Obajtka dla opiniotówrczego dziennika, w którym mówi, że nie jest hipokrytą i potwierdza, że jest nominatem partii PiS. Przyznał, że jego celem jest realizacja polityki PiS i wyrugowanie z Polski Niemców i Francuzów, a przykładów mogę podać więcej. To świadczy o tym, że staranne, profesjonalne zarządzanie spółką, powierzone prezesowi przez akcjonariuszy, znalazło się w stanie śmierci klinicznej. Doszło do prywatyzacji, ale nie w tym sensie, o którym myślał prof. Leszek Balcerowicz. To nie jest kwestia zemsty, a tego co prawo spółek przewiduje, a więc kontroli zarządzania spółką. Sprawdza się, czy prezes w swoich decyzjach kierował się celem pomnożenia majątku spółki. Raz do roku dochodzi do kontroli. Jeśli ocena jest negatywna, dochodzi do odmowy udzielenia absolutorium, a to może prowadzić do odpowiedzialności cywilnej a także karnej. Pierwszą jaskółkę już mamy. Odchodzący zarząd spółki Enea ogłosił, że wytoczył powództwo przeciwko byłym członkom zarządu i rady nadzorczej w związku z zaangażowanie spółki w projekt Ostrołęka. To nie jest zemsta, a skutek wymaganego prawem i zdrowym rozsądkiem rozliczenia, które pokaże, w jaki sposób odbywało się zarządzanie publicznym majątkiem. Na to wielokrotnie zwracał uwagę legendarny inwestor Warren Buffett. To jest próba zagłuszenia tego co jest nieuchronne, tego że czas bezkarności kończy się – uważa gość Wirtualnej Polski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Obajtek nie wpuścił kontrolerów NIK. Ekspert: to świadczy o jednym
719
3:31

Obajtek nie wpuścił kontrolerów NIK. Ekspert: to świadczy o jednym

NIK złożyła 10 zawiadomień do prokuratury na sześć spółek Skarbu Państwa i cztery fundacje. Uniemożliwiły one przeprowadzenie kontroli wydatków marketingowych oraz przekazywanych darowizn. Czego boją się władze spółek? - Ewidentnie obawiają się tego, co w ramach audytów, które są nieuchronne, zostanie znalezione, zwłaszcza w kontekście odpowiedzialności osobistej członków zarządu, np. Orlenu. Tu chodzi o odpowiedzialność karną wynikającą z kodeksu spółek handlowych - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i handlowego. - Mówiąc prościej, działalność każdego zarządu jest oceniana, sprawdza się, czy zarządca w sposób profesjonalny i uczciwy gospodaruje powierzonymi mu pieniędzmi. Ocenia się, czy kieruje się interesem spółki i akcjonariuszy, czy interesem jakichś innych osób. Fakt niewpuszczenia do spółek kontrolerów NIK-u jest znamienny. Prawo do kontroli NIK wynika z Konstytucji. Izba jest organem ochrony prawa, jest takim "watchdogiem", odgrywa szczególną rolę w kontekście kontroli spółek Skarbu Państwa. Te spółki, które były przedmiotem kontroli NIK, są nie tylko spółkami Skarbu Państwa, ale także są to spółki o strategicznym znaczeniu z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Orlen jest jak kampania wschodnio-indyjska, to olbrzymia firma, której przychody sięgają blisko 60 proc. budżetu państwa. Determinacja, która była związana z odmową dopuszczenia kontrolerów NIK zagrożoną karą, świadczy o tym, że są elementy, o których zarządy wolałyby nie mówić, ale ten czas się zbliża – uważa ekspert.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski