pomoc państwa (strona 4 z 7)

Zapłacili 100 mln zł podatków. Z rządowej pomocy dostali niewiele
WIDEO

Zapłacili 100 mln zł podatków. Z rządowej pomocy dostali niewiele

Branża hotelarska sprzeciwia się działaniom rządu. Liczy na większe wsparcie lub umożliwienie prowadzenia działalności. - Jako duży przedsiębiorca, który inwestował dziesiątki, a nawet setki milionów złotych w hotelarstwo, jestem rozczarowany. Dostaliśmy mniej niż złotówkę wsparcia na jednego pracownika, to znikome kwoty. A niektórzy mali hotelarze dostawali miliony, a te miliony mają być im umorzone, więc paradoksalnie nie są w tak złej sytuacji. Uważam, że jest to naruszenie zasady konkurencji i powinno to zupełnie inaczej wyglądać - powiedział w programie "Money. To się liczy" Jan Wróblewski współzałożyciel holdingu Zdrojowa Invest & Hotels. - Jak inwestowaliśmy miliony, to byliśmy partnerem, teraz jesteśmy petentem. W jednym przypadku dostaliśmy odroczenie płatności, ale później naliczono nam karne odsetki. Zupełny absurd - podkreślił. Pytany o podatki, jakie jego holding zostawił w Polsce, przyznał, że jest to kwota przekraczająca 100 mln zł. - W ciągu ostatnich lat zapłaciliśmy grubo ponad 100 mln zł podatków. Z tarczy antykryzysowej i tarczy finansowej dostaliśmy łącznie kilkaset tysięcy złotych. W rozmowach z rządem przedstawiamy ten problem, ale paradoks jest taki, że średniej wielkości hotel dostaje 3,5 mln zł, których nie będzie musiał oddawać. To jest absurdalne, bo to duże podmioty najczęściej prowadzą inwestycje. Jeśli państwo nie chce, żeby duże firmy prowadziły inwestycje, no to taka będzie tego konsekwencja. My na pewno wstrzymamy nasze inwestycje. Mamy dwa obiekty, których realizację kończymy, musimy to zrealizować, bo mamy umowy. Pozostałe, nowe inwestycje, które mieliśmy w planach, nie zostaną zrealizowane - powiedział Wróblewski w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
WIDEO

Stracili na zamknięciu galerii. "Rząd nas pominął"

Trudny rok dla wielu branż, w tym branży jubilerskiej. Przedsiębiorcy wciąż liczą na pomoc rządu. - Bardzo liczymy na rząd. Apelujemy za pośrednictwem mediów i pisząc listy bezpośrednio do ministra Gowina, żeby zwrócił uwagę, że nasza branża nie została uwzględniona w tarczy pomocowej. To dla nas oznacza, że mamy na utrzymaniu ponad 2 tys. pracowników w 200 sklepach, które są zamknięte. Musimy wypłacić im wynagrodzenie, nie mając żadnych źródeł dochodu w tych salonach - powiedział w programie "Money. To się liczy" Michał Stawecki, dyrektor marketingu sieci jubilerskiej Apart. W okresie lockdownu wiosennego rząd bardzo nam pomógł w postaci tarczy i dofinansowania do wynagrodzeń. Było to 50 proc. dofinansowania do pracowników przebywających na postojowym. Teraz pracownicy też przebywają na postojowym, ale z niewiadomych względów nasza branża została pominięta, a chociażby branża odzieżowa czy obuwnicza są na tej liście. Powoduje to, że pracownicy z branż sąsiadujących z naszymi sklepami dostaną dofinansowanie, a my go nie dostaniemy. Nie wiem. Zastanawiamy się od tygodnia, dlaczego nasi pracownicy są gorsi od pracowników branży odzieżowej czy obuwniczej. Od rządu odpowiedzi nie ma. Liczymy na to, że nasze PKD zostanie dopisane do listy objętych tarczą pomocową. Bardzo o to apelujemy - podkreślił przedstawiciel Apartu w rozmowie z money.pl.