Premier wymienił go wśród gwiazd polskiego AI. Królewski odpowiada
Donald Tusk podczas Europejskiego Kongresu Finansowego wymienił trzy nazwiska mające symbolizować możliwości polskiego sektora technologicznego. Wskazał Matiego Staniszewskiego, współtwórcę ElevenLabs, Jarosława Królewskiego, założyciela Synerise, oraz Rafała Modrzewskiego, stojącego za firmą satelitarną ICEYE.
– Mówię o ludziach bardzo młodych, którzy, można powiedzieć, zawojowali świat – powiedział wtedy premier.
Jednocześnie przyznał, że Polska od lat ma problem z zatrzymywaniem naukowców, inżynierów i przedsiębiorców. Część z nich tworzy firmy za granicą albo przenosi tam najbardziej perspektywiczne części działalności, ponieważ łatwiej znajduje kapitał, klientów i partnerów biznesowych.
Królewski: pojedyncze sukcesy nie wystarczą
Jarosław Królewski odniósł się do słów premiera w programie "Horyzonty". Samo dostrzeżenie przez szefa rządu polskich przedsiębiorców technologicznych uznał za ważny sygnał. Zaznaczył jednak, że nie można mylić sukcesu kilku firm z siłą całego systemu.
Królewski już wcześniej przekonywał, że nasz kraj nie może poprzestać na kupowaniu rozwiązań opracowanych przez zagraniczne koncerny.
– Nikt za nas przyszłości nie wymyśli, a także nie rozwiąże za nas problemów – podkreślał przedsiębiorca, komentując współpracę polskiego rządu z Google.
Nie oznacza to jednak, że Polska powinna odcinać się od globalnych firm technologicznych. Zdaniem prezesa Synerise potrzebne jest połączenie dwóch kierunków: przyciągania zagranicznych inwestycji i jednoczesnego wzmacniania krajowych kompetencji.
– Nie stać nas dzisiaj na brak inwestycji takich gigantów jak Google czy Microsoft w Polsce – mówił Królewski w studiu WP.
Zastrzegał przy tym, że współpraca z największymi koncernami nie może prowadzić do całkowitego uzależnienia państwa od ich infrastruktury, usług i decyzji. Jego zdaniem Polska powinna zachować kontrolę przynajmniej nad najważniejszymi elementami systemów wykorzystywanych przez administrację, energetykę, finanse czy sektor obronny.
Polska Rada Przyszłości
Królewski znalazł się w powołanej przez premiera Radzie Przyszłości. W jej skład weszli przedstawiciele nauki i biznesu, m.in. twórcy firm technologicznych, eksperci od sztucznej inteligencji, biotechnologii oraz przemysłu obronnego.
Zadaniem tego gremium ma być przygotowywanie propozycji dotyczących innowacji, nowych technologii i rozwoju kapitału ludzkiego. Dla przedsiębiorców najważniejsze będzie jednak to, czy rekomendacje rady przełożą się na konkretne decyzje: zmiany w zamówieniach publicznych, nowe instrumenty finansowania oraz ułatwienia dla firm prowadzących badania.
– Branża technologiczna dała ciała przez ostatnie 30 lat. Co myśmy przez te 30 lat zrobili? Firmy biegały z rozwiązaniami software'owymi, które często ogłupiały ludzi w prezentacjach, (były – red.) sprzedawane za miliony dolarów. To jakie problemy tego świata zostały rozwiązane? Żadne – mówił gorzko gość "Horyzontów".
Nowa faza rozwoju AI?
Zdaniem Królewskiego, jeśli chodzi o AI, to przechodzimy obecnie do fazy, w której powstawać będą wynalazki, które pokażą, że te modele pozwalają oszczędzać ogromne pieniądze.
– Ta presja Chin jest m.in. z tym związana. Dziś to są bardzo odważne inwestycje. Jest inwestor, który inwestuje 50 mld dol. w GPU czy technologie, a potem przychodzi dwóch-tech matematyków z Chin i mówi, że to można zrobić cztery razy taniej – opowiadał Królewski w programie.
Jego zdaniem Polska powinna dominować w teoretycznej sztucznej inteligencji. – Tu jest potencjał, żeby nawymyślać rzeczy, które będą za chwileczkę tą przyszłością dziedziny. Uważam, że właśnie w tej części tworzenia nauki Polska może być naprawdę mocna. Ale też w rozwiązaniach optymalizacyjnych – pokazać, że da się to zrobić lepiej, taniej, potężniej itp. Możemy podejść do tego w taki sposób, że robimy realnie przynoszą bardzo dużo pieniędzy, optymalizują rzeczywistość i nie wymagają bardzo wielu zasobów – wskazywał.