ZUS nakazał jej zwrot 40 tys. zł. Głośny spór o podwójną emeryturę

ZUS przez lata wypłacał mieszkance woj. zachodniopomorskiego dwie emerytury, a po wykryciu błędu zażądał od niej zwrotu ponad 40 tysięcy złotych. Sprawa dotarła do Sądu Najwyższego, który orzekł, że kobieta mogła sądzić, iż pieniądze jej się należą, przez co nie musi oddawać środków.

zus, pieniądzeEmerytka nie musi wracać ponad 40 tys. zł, które pobrała wskutek błędu ZUS. Dostawała przez ponad trzy lata podwójną emeryturę
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Longfin Media
Bartłomiej Chudy

Pani Krystyna w 2008 r. uzyskała wcześniejszą emeryturę w wysokości ok. 1160 zł brutto. Pięć lat później złożyła wniosek o emeryturę powszechną, ale ZUS wyliczył ją na niższym poziomie. Urząd pozostawił więc korzystniejsze świadczenie, które kobieta dostawała wcześniej. Problem pojawił się po błędzie w systemie.

ZUS wypłacał jej dwie emerytury. Sąd Najwyższy rozstrzygnął

Później doszło jednak do błędu w systemie, wskutek którego od października 2014 do stycznia 2018 r. kobieta otrzymywała oba świadczenia. Zyskała w ten sposób nienależnie ponad 52,4 tys. zł, a zawyżone sumy przekładały się na waloryzacje. Gdy ZUS naprawił błąd, to zażądał od seniorki zwrotu ponad 40 tys. zł, stwierdzając, że pobrała je nienależnie.

Kobieta zaskarżyła tę decyzję. W trakcie sprawy tłumaczyła, że nie dociekała przyczyny wyższych wpływów na konto. - Miałam przyznane świadczenie w wysokości 1300 zł lub 1500 zł. (...) Chodziłam do banku i pobierałam przelew. Przelew był w kwocie 2300–2400 zł. Nie zainteresowałam się, skąd ta kwota ponad 2000 zł zamiast 1500 zł - przyznała emerytka.

"Lepiej odkładać mało niż nic". Ekspert zdradza receptę na sukces

W 2022 r. sąd okręgowy orzekł na jej korzyść, decydując, że nie musi oddawać Zakładowi pieniędzy, gdyż ich wypłacanie nastąpiło wskutek błędu ZUS. "Ponadto Zakład, wydając decyzje waloryzacyjne, cały czas utwierdzał ubezpieczoną w przekonaniu, że otrzymuje wypłatę emerytury w zbiegu i wskazując, jaka jest prawidłowa jej kwota do wypłaty". ZUS się nie poddał i zaskarżył ten wyrok.

W sądzie apelacyjnym zapadł wyrok na korzyść Zakładu. Uznano, że kobieta "niewątpliwie miała świadomość pobierania nienależnego świadczenia". Sąd podkreślił, że emerytka nie interweniowała w ZUS-ie by wyjaśnić te rozbieżności, choć pobierała 2800 zł, niemal dwukrotność oficjalnie przyznanej emerytury.

Emerytka nie poddała się i złożyła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten w styczniu ubiegłego roku uchylił rozstrzygnięcie z apelacji i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy przez Sąd Apelacyjny w Szczecinie. SN ocenił, że jeżeli emeryt otrzymuje pieniądze w wysokości wynikającej z decyzji ZUS, a pouczenia są na tyle ogólne, że nie pozwalają mu jednoznacznie odnieść ich do własnej sytuacji, to nie można automatycznie przypisywać mu złej wiary. Sąd Najwyższy podkreślił też, że ZUS w żadnym z dokumentów nie napisał wprost, że wypłaca kobiecie dwa świadczenia zamiast jednego.

Wyrok SN dowodzi, że emeryt nie jest kontrolerem decyzji organu rentowego. Zwrot nienależnego świadczenia wymaga wykazania świadomości po stronie świadczeniobiorcy, a nie tylko księgowego błędu po stronie ZUS.

Źródło: wyborcza.biz, inforlex.pl

Wybrane dla Ciebie