Pani Danuta zaczęła szukać wykonawcy termomodernizacji w lipcu ubiegłego roku. Po rozmowie z handlowcem podpisała we wrześniu 2025 r. umowę z Raja Polska, spółką reprezentowaną przez Rafała Jakubowskiego. - Przyjechał do mnie do domu, podał nazwę firmy. Wszystko wydawało się w porządku, do czasu, gdy nie dostałam umowy. Widniała na niej inna nazwa firmy niż ta, którą reprezentował handlowiec - opowiedziała serwisowi wyborcza.biz pani Danuta.
Czyste Powietrze. Zaliczki poszły, firmy "zapadły się pod ziemię"
Handlowiec wyjaśnił jej, że Raja Polska jako większy podmiot daje zaplecze kapitałowe i doświadczenie. W grudniu kobieta wpłaciła ponad 10 tys. zł zaliczki, a resztę miało pokryć ponad 40 tys. zł wsparcia z programu. - Kontakt z firmą Raja Polska był bardzo dobry. Wszystko zmieniło się, gdy firma otrzymała zaliczkę. Wtedy telefony zamilkły. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zaczął realizować wypłatę pierwszej transzy, ale zaniepokoił mnie ten brak kontaktu po stronie firmy - przyznała kobieta.
Jej obawy okazały się słuszne. W mediach społecznościowych znalazła podobne historie, w których firma "zapadała się pod ziemię" po wpłacie zaliczki. - Natychmiast zadzwoniłam do funduszu i zablokowałam wypłatę pierwszej transzy - dodała kobieta.
"Będziemy płacić więcej". Mówi, na czym polega problem z utylizacją odpadów
Pani Danuta zażądała zwrotu pieniędzy, ale spółka przekazała jej, że nie odda środków, bo przekazała je wykonawcy i zwróciła się do niego o rozliczenie z klientką. "Mamy świadomość, że informacja ta może być dla pani rozczarowująca, dlatego szczerze przepraszamy" - odpowiedziała jej Raja Polska. Spółka napisała też, że prowadzi restrukturyzację, której celem jest "uporządkowanie zobowiązań i umożliwienie zwrotu środków wszystkim klientom, którzy dokonali wpłat".
W gorszej sytuacji jest pani Katarzyna. Umowę z Raja Polska podpisała w styczniu 2026 r. Firma dostała już zaliczkę oraz ponad 40 tys. zł środków z WFOŚiGW. Kobieta przygotowała dom do prac, zdemontowała nawet okna i drzwi oraz usunęła stare źródło ciepła, ale ekipa się nie pojawiła.
"Łapią klientów, a później jakoś to będzie"
- Zostałam pozostawiona sama sobie. Dziś muszę wykonać część prac z własnych pieniędzy tylko po to, aby zabezpieczyć swój dom przed dalszym niszczeniem - mówi serwisowi pani Katarzyna. Obawia się, że Fundusz wystąpi do niej z żądaniem zwrotu dotacji.
Łapią klientów, a później jakoś to będzie. Podpisałem z nimi umowę i do momentu otrzymania dotacji było ok. (...) Wszystko miało być zrobione do wakacji w zeszłym roku, a skończyło się dopiero w tym po samodzielnym znalezieniu przeze mnie wykonawcy" - napisał kilka miesięcy temu w internecie pan Radosław, kolejny, któremu kontakt z firmą urwał się po tym, jak uzyskała dotację z WFOŚiGW. Podkreślił, że gdyby wiedział, iż w 70 proc. sfinansuje inwestycję ze swoich środków, to by jej nie podejmował.
Prezes zabrał głos
O sprawę pytany był Rafał Jakubowski. Prezes stwierdził, że po otrzymaniu 50 proc. zaliczki z funduszu spółka dopłacała resztę z własnych środków, a po zakończeniu inwestycji składała wniosek o wypłatę pozostałej kwoty. - Spółka nie angażowała środków beneficjenta. Według przepisów skarbowych klient miał zapłacić VAT od dotacji - 8 proc. Do listopada 2024 r., kiedy to program "Czyste Powietrze" został zatrzymany przez NFOŚiGW, spółka radziła sobie dobrze - zapewnił prezes.
Przełomem było jednak wstrzymanie programu po nadużyciach, do jakich dochodziło przed zmianą władzy. - Udało nam się przetrwać przerwę w pracy programu, wspólnicy dokapitalizowali spółki, 30 marca 2025 r. został odpalony nowy program. Uwierzyłem w zapewnienia, że nie będzie opóźnień. Zasady się zmieniły, program jest trudniejszy formalnie, z czego się cieszę, ale prefinansowanie to 35 proc., czyli wymaga od spółki angażowania większej ilości środków. Pozyskaliśmy sporą liczbę klientów w obu spółkach, ale niestety już we wrześniu 2025 r. zaczęły się opóźnienia w wypłatach pierwszych transz - przyznał Jakubowski.
Zapewnił, że w chwili podjęcia decyzji o zaprzestaniu działań operacyjnych, poinformował każdego beneficjenta, któremu pierwsza transza środków nie była jeszcze przelana lub był na innej fazie procesu o sytuacji spółek. – Jeżeli fundusz będzie przelewał zaległości i spłacę wszystkie należności, to jednej i drugiej marki nie da się już uruchomić przez czarny PR w sieci – podsumował.
Źródło: wyborcza.biz.