Orlen przejmie Lotos tylko wtedy, gdy sprzeda część stacji. To łakomy kąsek

Prawie 390 stacji paliw Lotosu, które muszą zostać sprzedane, aby doszło do połączenia z Orlenem, to cenny kąsek dla działającej w Polsce konkurencji. W efekcie łączny udział obu koncernów na rynku stacji spadnie o około 5 proc. Eksperci komentują, co to oznacza dla naszych portfeli.

Podwyżek cen z powodu fuzji raczej nie będzie
Źródło zdjęć: © EASTNEWS

Komisja Europejska zgodziła się na połączenie dwóch polskich gigantów na rynku paliw: Orlenu i Lotosu. Podczas wtorkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki powiedział, że fuzja ma zwiększyć efektywność funkcjonowania całej wielkiej polskiej grupy energetycznej Orlen.

- Nasze spółki, te wielkie czempiony, to w skali europejskiej zaledwie średnie firmy. Aby konkurować z takimi gigantami, jak BP, Shell, nie mówiąc już o chińskich spółkach, potrzebne są konsolidacje. Poprzez tego typu połączenia, fuzje i przejęcia, tworzy się możliwość wygenerowania dodatkowych synergii, po stronie dochodowej i po stronie kosztowej - powiedział premier.

Aby fuzja była możliwa, Bruksela nakazała jednak pozbyć się aż 380 stacji Lotosu - tak, aby połączenie nie stworzyło zbyt silnego gracza na rynku. Podczas konferencji premier zapewniał jednak, że zwolnień w Lotosie nie będzie.

Obejrzyj też: Chwilówki w czasach pandemii. "Są 5 razy tańsze"

Jakub Bogusz z e-petrol zauważa, że najłatwiej o zyskach i korzyściach można mówić w przypadku PKN Orlen. - Co do Lotosu, od początku prac nad fuzją zapewniano, że "nikt go z Pomorza nie zabierze". Miało to być gwarancją utrzymania miejsc pracy i wpływów podatkowych dla województwa pomorskiego - mówi Bogusz.

Podwyżek cen raczej nie będzie

Gdy dochodzi do fuzji dwóch dużych firm, kierowcy często obawiają się wzrostu cen. Większa konsolidacja to bowiem większa kontrola nad rynkiem i możliwość narzucenia cen. - Tak, to większa kontrola, ale też lepsza pozycja zakupowa, czyli możliwość tańszego nabywania surowca, co wielokrotnie podkreślano. Tym argumentem Orlen broni się przed ewentualnymi zarzutami o możliwość radykalnej zwyżki cen - uspokaja Bogusz.

- Wydaje się, że zwłaszcza w początkowej fazie, dla celów wizerunkowych, trzeba będzie zrobić wiele, aby klienci odczuli to jako zmianę korzystną dla siebie. Makroekonomiczne dane o znaczeniu fuzji dla zwykłego tankującego nie będą przekonującym argumentem, jeśli wpłynie to negatywnie na ceny - dodaje.

Duże cięcie

Komisja Europejska zgodziła się wprawdzie na przejęcie, ale postawiła kilka warunków. Jednym z nich jest sprzedaż 389 stacji detalicznych Lotosu w Polsce, czyli prawie 80 proc. wszystkich stacji tego koncernu. To oznacza możliwość sporego przetasowania w liczbie stacji przynależnych do poszczególnych sieci.

- W grę wchodzi niebagatelna liczba. Jak to zostanie przeprowadzone, czy drogą sprzedaży, czy np. wymiany na stacje w innych krajach, to dopiero pokaże, kto stanie się beneficjentem takiej zmiany na rynku krajowym. Myślę, że zarówno operatorzy zagraniczni, jak i krajowi mogliby chętnie powalczyć o obiekty Lotosu - ocenia Bogusz.

Na koniec pierwszego kwartału tego roku Lotos był operatorem 505 stacji. Oznacza to, że koncern ma niecałe 7 proc. udziału w rynku. Natomiast w przypadku Orlenu udział jest znacznie większy i wynosi około 24 proc. Po fuzji i sprzedaniu stacji Lotosu nowy gigant będzie miał 26 proc. udziału w rynku.

Zdaniem Urszuli Cieślak z BM Reflex mechanizmy kształtowania cen na stacjach nie będą odbiegały zbytnio od tego, co dzieje się teraz. - I dziś, i po fuzji część paliwa do kraju będzie trafiała z importu. Element pewnej konkurencyjności zostanie zatem zachowany. Natomiast to jak kształtują się ceny, zależy zawsze od największego gracza na rynku - tłumaczy ekspertka.

Oprócz sprzedaży stacji, KE zażądała także sprzedaży innych aktywów, jak np. dwóch zakładów produkcyjnych bitumu w Polsce wraz z zapewnieniem nowemu właścicielowi dostaw do 500 tys. ton tego surowca rocznie. Prezes Orlenu Daniel Obajtek poinformował, że koncern rozmawia o wymianie aktywów, wynikającej z warunków przejęcia Lotos, z wieloma partnerami w regionie. Płocki koncern interesują aktywa podobne do tych, które musi zbyć.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Nowe cła Trumpa też są nielegalne? Ekspert punktuje politykę prezydenta
Nowe cła Trumpa też są nielegalne? Ekspert punktuje politykę prezydenta
Media: maksymalnie 35 mln dol. dla ofiar Epsteina
Media: maksymalnie 35 mln dol. dla ofiar Epsteina
"Economist" analizuje sytuację na wojnie w Ukrainie. Tygodnik pisze o strachu Putina
"Economist" analizuje sytuację na wojnie w Ukrainie. Tygodnik pisze o strachu Putina
"Po prostu bezprawie". Wiceprezydent USA reaguje na wyrok sądu ws. ceł
"Po prostu bezprawie". Wiceprezydent USA reaguje na wyrok sądu ws. ceł