12 godzin "walczyłem" o bon turystyczny. W końcu się udało

Na tę chwilę już kilkadziesiąt tysięcy bonów turystycznych ma swoich właścicieli. ZUS podołał zadaniu i usługa została faktycznie wdrożona 1 sierpnia 2020 roku. Ale uwaga - wiele osób może trafić na niespodzianki. Stało się to też moim udziałem. Jak uniknąć "pułapki na ojców"?

Bon turystyczny. Jak uniknąć "pułapki na ojców"?
Źródło zdjęć: © PAP
Konrad Bagiński

O bon starałem się praktycznie od północy 1 sierpnia - nie z pazerności, ale dziennikarskiego obowiązku. Na początku nie działała strona ZUS, wyświetlał się na niej komunikat o przerwie technicznej do godziny 3 nad ranem. Faktycznie przerwa trwała krócej i serwis wystartował kilka minut po pierwszej w nocy. Problem w tym, że nigdzie nie mogłem znaleźć opcji pobrania bonu. Podobnie było ok. 6 rano.

Obejrzyj: Bon turystyczny rusza 1 sierpnia. "Jest BLIK, teraz mamy payZUS"

Kilka godzin później sytuacja się wyjaśniła. Po kilku telefonach od Pawła Żebrowskiego, rzecznika ZUS oraz Grzegorza Cendrowskiego, rzecznika Polskiej Organizacji Turystycznej udało się zidentyfikować problem. Okazuje się, że ZUS korzysta z ministerialnej bazy danych osób faktycznie pobierających 500+.

W przypadku naszej rodziny (i większości moich znajomych), 500+ wpływa na konto żony. I to tylko osoba pobierająca fizycznie świadczenie, może aktywować bon.

"Pułapka na ojców" istnieje tylko w tym przypadku. W innych rządowych systemach informatycznych to oboje rodzice mogą składać wnioski (np. o dowód osobisty dla dziecka). W tym przypadku liczy się, na czyje konto wpływa 500+. Ale bon działa - poprosiłem żonę o przejście (nieskomplikowanej) procedury logowania do ZUS-u.

Udało się - w menu po lewej stronie znajduje się zakładka o nazwie "Polski Bon Turystyczny". Po kliknięciu wystarczy dosłownie kilka kroków, by bon otrzymać. Trzeba potwierdzić adres e-mail i numer telefonu. Co ważne - strona ZUS-u w tym momencie działa stosunkowo szybko i bez technicznych problemów.

Wybrane dla Ciebie