O możliwym szybkim spadku zapasów mówił Neil Chapman, starszy wiceprezes Exxon, podczas konferencji organizowanej przez Bernstein w Nowym Jorku. - Zbliżamy się do niespotykanych poziomów zapasów. Naprawdę, naprawdę niskich - ostrzegł.
Chapman wskazywał, że dyskusja dotyczy głównie tego, czy, ale kiedy rynek zobaczy minima. - Można dyskutować, czy te naprawdę niskie poziomy osiągniemy za dwa tygodnie czy trzy tygodnie. Gdy do tego dojdzie, wtedy zobaczycie skok cen - mówił.
Według menedżera Exxon ceny fizycznych ładunków ropy Brent mogą w najbliższych tygodniach wzrosnąć do 150-160 dolarów za baryłkę, gdy zapasy spadną do historycznych minimów. - Gdy cena dochodzi do pewnego poziomu, zniszczenie popytu przywraca równowagę - dodał.
Jednocześnie kontrakty terminowe na Brent z dostawą w lipcu, czyli najbliższy kontrakt, zamknęły się w czwartek poniżej 94 dolarów za baryłkę. Inwestorzy ponownie wiązali nadzieje z porozumieniem między USA a Iranem, które miałoby doprowadzić do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.
Strata miliarda baryłek ropy
Międzynarodowa Agencja Energetyczna oceniła, że zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran kosztowało rynek dotąd ponad 1 mld baryłek, co ma być największym w historii zakłóceniem podaży ropy.
Zapasom udało się dotychczas łagodzić skutki, ale tedy zobaczycie skok cen - zaznaczył Chapman.
MAE ostrzegła wcześniej w tym miesiącu, że zapasy kurczą się w rekordowym tempie. Członkowie organizacji uzgodnili w marcu uwolnienie rekordowych 400 mln baryłek, by ograniczyć skutki zakłócenia podaży. - Gdy zejdziesz do minimalnych poziomów zapasów i historycznych minimów, jest tylko jeden kierunek - stwierdził.
Dyrektorzy naftowych gigantów od dwóch miesięcy ostrzegają, że rynek kontraktów terminowych na ropę naftową nie odzwierciedla skali zakłóceń wywołanych wojną na Bliskim Wschodzie.
Źródło: CNBC