- Coś takiego jak Izera nie istnieje. To jest jedna z tych halucynacji PiS-u, że można zbudować samochód, nie mając niczego. To nawet w "Ziemi obiecanej" się nie udało - mówił Interii minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski pod koniec grudnia 2024 r. Niedługo potem spółka ta ogłosiła zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych, jednak nie zamierza wycofać się z rynku, ani tym bardziej z planów produkcji samochodów.
Bo choć w tym tygodniu prezes spółki ogłosił koniec Izery, tajemniczo zapowiada nowy rozdział.
ElectroMobility Poland będzie współtworzyła wraz globalnym partnerem europejską markę samochodów. Samochody te będą produkowane w nowoczesnej fabryce w Jaworznie. Centrala firmy zlokalizowana będzie w Polsce - napisał Tomasz Kędzierski, prezes spółki EMP, w obszernym wpisie na LinkedIn.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOPo co nam elektryczna Izera? "Potrzebna jak Volkswagen Niemcom, a Renault Francuzom"
"Nie ma planów likwidacji". ElectroMobility Poland szuka kolejnych pieniędzy
Spółka ElectroMobility Poland powstała w październiku 2016 r. z inicjatywy czterech państwowych koncernów energetycznych: PGE, Energi, Enei i Tauronu. Kilka lat później jednak 90,8 proc. akcji nabył Skarb Państwa.
Wspólnie z chińskim partnerem Geely miała wprowadzić na rynek samochody elektryczne pod marką Izera. Markę oraz pierwsze dwa prototypy zaprezentowano w lipcu 2020 r. Seryjna produkcja w nowej fabryce miała ruszyć trzy lata później. Fabryka do dziś nie powstała, a zapowiedzi rozpoczęcia produkcji pod koniec 2025 r. można wyrzucić do kosza. Krytyczny był raport Najwyższej Izby Kontroli. ElectroMobility Poland nie zamierza jednak zniknąć z rynku.
Nie ma w chwili obecnej planów likwidacji spółki. Przeprowadzona restrukturyzacja przygotowała EMP do okresu przejściowego związanego z czasem ubiegania się o środki z KPO oraz przygotowania się do wznowienia realizacji projektu w pełnej skali. Może to nastąpić po otrzymaniu środków - poinformowała spółka ElectroMobility Poland w odpowiedzi na pytania money.pl.
"Dziennik Zachodni" przypomniał niedawno, że spółka EMP otrzymała od państwa dwie dotacje po 250 mln zł każda oraz 131 mln zł pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu. "Prokuratura bada obecnie, w jaki sposób wykorzystano te środki" - informowała gazeta. Zapytaliśmy EMP, skąd zamierza czerpać fundusze na dalszą działalność spółki.
"Nasz aktualny biznesplan zakłada około 2 mld euro. Połowa tych środków miałaby pochodzić z finansowania dłużnego, pozostała część z Krajowego Planu Odbudowy. Przygotowujemy się teraz do złożenia wniosku w tej sprawie. Konkurs ma rozpocząć się w II kw. tego roku. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z przewidywaniami, to pod koniec tego roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podpisze umowę z ostatecznym beneficjentem. Jeśli nasz wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, na początku przyszłego roku pieniądze powinny być dostępne" - czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.
W swoim wpisie na LinkedIn prezes Tomasz Kędzierski, powołany na to stanowisko we wrześniu 2024 r., tłumaczy też, dlaczego dotychczasowa działalność spółki zakończyła się fiaskiem.
"Dlaczego Izery nie udało się zrealizować w ciągu ośmiu lat i z pomocą ponad 500 milionów złotych? W mojej ocenie przede wszystkim ze względu na brak ciągłości projektowej powodowanej brakiem finansowania. (...) Według poprzednich założeń, środki pochodzące z KPO umożliwiające realizację projektu miały trafić do spółki na początku 2023 roku. Brak ich uruchomienia do końca 2023 roku spowodował zerwanie ciągłości projektowej i konieczność aktualizacji niemal wszystkich założeń" - napisał.
Izera 2.0? Już nie polska, a "europejska marka motoryzacyjna"
ElectroMobility Poland, która mówi o "europejskiej marce motoryzacyjnej" wyjaśnia jednak, że w nowej formule działalności nie zamierza zbudować fabryki samochodów dla już istniejącej marki, tylko stworzyć coś nowego.
W Europie jest w tej chwili nadpodaż mocy produkcyjnych. Według naszej wiedzy europejscy producenci nie poszukują dodatkowych lokalizacji dla uruchomienia produkcji - dodano w odpowiedzi na pytania money.pl.
Co w takim razie miałaby robić spółka ElectroMobility Poland? Już pod koniec 2024 r. mówiono o tym, że planuje rozwój "klastra elektromobilności", który ma zapewnić solidne podstawy dla rozwoju sektora samochodów elektrycznych w Polsce. Ponadto planowana jest budowa Centrum Badawczo-Rozwojowego.
Partnerstwo, które chcemy zawiązać ma przede wszystkim zapewnić realizację celów gospodarczych projektu EMP. To jest zagwarantować transfer wiedzy i budowę lokalnych kompetencji, rozwinąć lokalne łańcuchy dostaw, zminimalizować ryzyko - także finansowe - dla Skarbu Państwa, a także stworzyć nowoczesne miejsca pracy. To jest priorytet - wyjaśnia spółka, dopytywana przez nas o szczegóły.
"Zmiany zachodzące w tej chwili na europejskim rynku motoryzacyjnym sprawiają, że zawiązanie tego typu strategicznego partnerstwa jest możliwe bardziej niż kiedykolwiek do tej pory. W związku z dużą dynamiką zmian biznesowych i technologicznych widzimy ogromne zainteresowanie branży - m.in. wśród azjatyckich inwestorów - europejskim rynkiem. To szansa, aby w mądry sposób, przy obopólnych korzyściach, stworzyć nowy podmiot, którego EMP byłoby współwłaścicielem. Centrala firmy, a tym samym centrum decyzyjne będzie w Polsce" - dodaje spółka.
"To bardziej przypomina inwestycje np. niemieckich koncernów motoryzacyjnych w Chinach na początku lat 2000. Cała inwestycja zaprojektowana jest w taki sposób, aby zbudować nasze centra R&D, a także centra zakupowe. Docelowo ok. 80 proc. dostaw może być produkowane u naszych lokalnych dostawców. Krótko mówiąc: zbudować cały łańcuch dostaw w naszym regionie" - deklaruje ElectroMobility Poland.
Nowy pomysł Izery? "Partnerstwo" zamiast "współpracy"
Według prezesa Kędzierskiego - o czym pisał we wspomnianym wyżej wpisie - dla polskiej gospodarki i przemysłu motoryzacyjnego otwiera się nowa szansa, wynikająca z ekspansji chińskich producentów w Europie, a także wojny celnej, którą rozpętał Donald Trump.
"Jednym z głównych argumentów oponentów Izery było pytanie: co w wypadku braku sukcesu rynkowego projektu. Zaostrzająca się walka konkurencyjna firm europejskich oraz azjatyckich dawała podstawy dla tych wątpliwości. Model realizacji Izery zakładał współpracę z renomowanym partnerem technologicznym. Schemat, do którego dążymy obecnie, to partnerstwo, które z jednej strony daje obustronne korzyści, a z drugiej - pozwala na mitygację ryzyka" - zapowiedział prezes ElectroMobility Poland.
"Zamiast tylko kupować usługi od zewnętrznych firm, spółka będzie budować partnerstwa poprzez inwestycje we wspólne przedsięwzięcia i budować lokalne kompetencje technologiczne" - dodał.
Ile zarabia szefostwo ElectroMobility Poland? "Tajemnica przedsiębiorstwa"
Przy okazji drążenia tematu europejskiej marki samochodów, którą ElectroMobility Poland ma "tworzyć z globalnym partnerem", zapytaliśmy spółkę o wynagrodzenia, jakie pobierają obecnie prezes i wiceprezes zarządu spółki. "Kwoty wynagrodzenia zarządu mieszczą się w limitach wynikających z Uchwały nr. 4 NWZ z dnia 10 listopada 2021 r., a wynagrodzenie stałe jest mniejsze niż ramy określone w przepisach" - czytamy w przesłanej nam odpowiedzi. Dopytywani o konkretne kwoty, przedstawiciele spółki odmówili odpowiedzi.
Szczegółowe dane dotyczące wynagrodzenia zarządu stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa - twierdzi ElectroMobility Poland.
Z dostępnego w Krajowym Rejestrze Sądowym ostatniego sprawozdania finansowego EMP S.A. za 2023 r. wynika, że wówczas na wynagrodzenia członków zarządu spółka wydała 1 mln 416 tys. zł, a rady nadzorczej - 211 tys. 335,5 zł.
Rok wcześniej była to kwota 1 mln 743 tys. 123,54 zł w przypadku zarządu, a rady nadzorczej - 150 tys. 169,14 zł. W 2023 r. zarząd był dwuosobowy. Na koniec grudnia 2023 r. rada nadzorcza liczyła sześć osób wobec czteroosobowego składu na początku roku.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl