"Zespół, który prowadzi nasz bardzo tani sklep Amazon Haul, rozważał umieszczenie opłat importowych na niektórych produktach. Nigdy nie było to brane pod uwagę w przypadku głównej witryny Amazon i nic nie zostało wdrożone" - poinformował rzecznik koncernu w odpowiedzi na pytania cnbc.com.
Jednak już same pogłoski o możliwości wprowadzenia takiego rozwiązania odbiły się na kursie akcji giganta e-commerce i spotkały się z reakcją administracji Donalda Trumpa.
W ślad za doniesieniami o możliwym zamiarze prezentowania wysokości opłat celnych obok ceny produktu, akcje Amazona w handlu przedsesyjnym spadły o ponad 2 proc.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Rzuciła etat, by zbudować imperium. "Korporacja mnie wypluła" - Patrycja Strzelecka w Biznes Klasie
Biały Dom uderza w Amazona. Reakcja rzeczniczki
Podczas wtorkowego briefingu w Białym Domu dziennikarz zapytał Karoline Leavitt i sekretarza skarbu Scotta Bessenta, czy zgadzają się, że posunięcie Amazona jest "krystalicznie czystym dowodem na to, że to amerykański konsument, a nie Chiny, będzie musiał zapłacić za tę politykę".
Według cnbc.com, Leavitt zdecydowała się odpowiedzieć, ponieważ - jak powiedziała - "właśnie rozmawiała z prezydentem na temat ogłoszenia Amazona".
To wrogie i polityczne działanie Amazona - powiedziała Levitt.
- Dlaczego Amazon nie zrobił tego, gdy administracja Bidena podniosła inflację do najwyższego poziomu od 40 lat? To kolejny powód, dla którego Amerykanie powinni kupować amerykańskie produkty - dodała rzeczniczka Białego Domu.
Serwis wylicza, że około 70 proc. produktów sprzedawanych na Amazon produkowane jest w Chinach. Donald Trump na import z Państwa Środka nałożył cła sięgające 145 proc.