Nowe unijny wymóg lotniczy. Ryanair: bzdura
Ryanair i jego szef Michael O'Leary krytykują zmiany w unijnym rozporządzeniu o prawach pasażerów lotniczych, które wymaga od linii reklamowania droższych taryf z drugą sztuką bagażu podręcznego. Przewoźnik oświadczył, że to osłabi konkurencyjność w Unii Europejskiej.
Ryanair poinformował we wtorek 16 czerwca, że sprzeciwia się najnowszym zmianom w unijnym rozporządzeniu nr 261, dotyczącym praw pasażerów lotniczych. Linia lotnicza krytykuje jego najnowsze zmiany, które wprowadzają zasady prezentowania cen i reklamowania droższych taryf z drugą sztuką bagażu podręcznego.
Ryanair ostro o nowym unijnym prawie pasażerów lotniczych
Przewoźnik przekonuje, że w praktyce wielu pasażerów wybiera tańsze bilety bez dodatkowego bagażu kabinowego, a obowiązek eksponowania droższych opcji ma uderzać w konkurencyjność. Stanowisko firmy w dosadny sposób przedstawił prezes Ryanaira Michael O'Leary.
Te najnowsze przepisy rozporządzenia UE 261 to kolejna biurokratyczna bzdura ze strony Parlamentu Europejskiego i Rady. Zamiast zachęcać unijne linie lotnicze do reklamowania naszych najniższych cen biletów (które nie obejmują bagażu podręcznego w klasie drugiej) – a właśnie taką opcję wybiera ponad 50 proc. naszych klientów – te nowe, bezsensowne przepisy wymagają od linii lotniczych reklamowania wyższych cen biletów, co sprawia, że unijne linie lotnicze stają się jeszcze mniej konkurencyjne - oświadczył prezes Ryanaira.
Raz dostał zlecenie na przewóz koperty. Kto zamawia powietrzne taksówki?
O'Leary ocenił też, że instytucje UE nie podejmują działań w innych obszarach wskazywanych przez linię jako istotne dla rynku. Wskazał w tym miejscu brak sprawczości w sprawie "nieudanego i szkodliwego systemu opłat ETS" lub zreformowania "wadliwego systemu kontroli ruchu lotniczego (ATC)" w państwach Unii.
Dodajmy, że osobny spór dotyczy odszkodowań za opóźnienia. Linie od lat naciskają, by złagodzić zasady, np. podnieść próg uprawniający do rekompensaty. Według Reutersa unijni decydenci utrzymali jednak zasadę, że pasażer może domagać się odszkodowania przy opóźnieniu od trzech godzin, a kwoty mają pozostać w przedziale 250–600 euro. To zwycięstwo organizacji konsumenckich, ale dla przewoźników — zwłaszcza niskokosztowych — kolejny element kosztów, który ich zdaniem finalnie może być przerzucany na ceny biletów.
Źródło: Ryanair, Reuters