Ceny gazu ostro w górę. Co z rachunkami? Głos zabrała prezes URE
Nie ma podstaw do paniki w związku ze wzrostem cen surowców spowodowanym konfliktem na Bliskim Wschodzie - uważa prezes URE Renata Mroczek. Jej zdaniem brak na razie uzasadnienia, aby zakładać, że obecna sytuacja doprowadzi do kryzysu podobnego jak po wybuchu wojny w Ukrainie. Ceny gazu w Europie w poniedziałek podskoczyły o 20 proc.
Pytana o ocenę bieżącej sytuacji i wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na ceny gazu, energii i paliw, odpowiedziała:
- Obserwujemy, jak się zachowują rynki, rozmawiamy z przedsiębiorstwami. Na razie nie ma podstaw do tego, żeby myśleć, że będziemy mieli powtórkę ze zdarzeń, które miały miejsce po wybuchu wojny w Ukrainie. Wyciągnęliśmy z tamtych doświadczeń dużo wniosków, mamy zdywersyfikowane dostawy. W mojej ocenie nie ma podstaw do tego, żeby panikować - podkreśliła prezes URE.
Artyleria czy drony? Generał: "To bardzo drogi rodzaj wojska"
Potrzeba czasu, żeby zobaczyć, jak sytuacja będzie się rozwijała, czy obecne ruchy cen to tylko chwilowe wahnięcie, czy też wpłynie ona na zmiany kierunków dostaw i cen na globalnym rynku gazu w długim okresie. Mamy zapasy, a zima, czyli okres wzmożonego zapotrzebowania na gaz związany z wytwarzaniem ciepła, jest w zasadzie za nami, więc ja bym uspokajała emocje - powiedziała.
Jak zauważyła prezes Mroczek, obserwując ostatnie wydarzenia w kontekście wpływu na poziom taryf, warto pamiętać, jak działa mechanizm taryfowy.
- Ceny paliw gazowych w zatwierdzonych taryfach w zakresie sprzedaży paliw gazowych są zasadniczo wypadkową kosztów zakupu paliw gazowych wynikających z już zawartych kontraktów oraz planowanych zakupów. Ponieważ jednak taryfa uśrednia w pewien sposób (w perspektywie 12 miesięcy) ceny poszczególnych produktów, składających się na portfel danego przedsiębiorstwa, cena taryfowa nie jest na poziomie zarówno cen najwyższych, jak i cen najniższych spośród tych produktów - powiedziała prezes URE.
- Spółki budują swój portfel kontraktów gazowych z dużym, kilku czy też kilkunastomiesięcznym wyprzedzeniem. Ten mechanizm sprawia, że zatwierdzone przez Prezesa URE taryfy - przynajmniej na ten moment - pozostają stabilne - dodała.
- Trudno się dziwić, że po takich informacjach, jakie do nas docierają, ceny ropy i gazu na giełdach wykazują znaczną zmienność, bo niepokoje i - nawet chwilowe - ograniczenia dostaw nośników energii na rynki światowe zawsze przekładają się na ich notowania - podkreśla prezes URE.
Ceny gazu w górę
Ceny gazu w Europie w poniedziałek podskoczyły o 20 proc. Maklerzy nie mają złudzeń, że trwająca już dziesiąty dzień wojna na Bliskim Wschodzie, której końca nie widać, mocno wstrząsa rynkami surowców, w tym wspomnianego gazu.
Europa kończy obecny sezon grzewczy z mocno wyczerpanymi zapasami gazu ziemnego. To oznacza, że latem kraje regionu będą musiały kupić więcej ładunków LNG, aby uzupełnić braki w magazynach tego paliwa, rywalizując o dostawy gazu z krajami Azji.