Przed Polską wielka szansa. Możemy stać się "Bramą Północną" dla gazu z USA [OPINIA]

Nie zmarnujmy szansy, która otwiera się przed Polską w tym trudnym czasie globalnej niestabilności. Zacznijmy myśleć bardziej o sobie, bo sama obecność w gronie 20 największych gospodarek świata nie czyni z nas jeszcze potęgi – pisze w opinii dla money.pl Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Damian KaźmierczakDamian Kaźmierczak, , wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa
Źródło zdjęć: © GETTY | David Paul Morris, pzpb.com.pl
Damian Kaźmierczak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Merkantylistyczna polityka Donalda Trumpa oraz jego wybitnie transakcyjne podejście do ekonomii w relacjach międzynarodowych skłaniają do refleksji nad tym, jaką strategię powinna obrać Polska w zmieniającym się porządku globalnym.

Nasze elity polityczne wciąż wydają się mocno przywiązane do ładu światowego ukształtowanego po 1991 roku, w którym zacierała się pamięć o interesownym charakterze stosunków między państwami. Tymczasem na scenę powraca gospodarczy egoizm, widoczny nawet w relacjach między bliskimi sojusznikami.

Wymownymi przykładami są napięcia wokół Grenlandii czy presja, jaką Stany Zjednoczone wywierają na Kanadę i państwa europejskie w sferze polityki i gospodarki. W obliczu rosnącego znaczenia partykularyzmu ekonomicznego konieczne staje się szybkie dostosowanie do nowych reguł gry.

Fundamentalne pytanie

Uważam, że Polska powinna odejść od nadmiernej uległości wobec międzynarodowego kapitału, która zbyt często prowadzi do asymetrycznych relacji gospodarczych. Świat polityki i biznesu zna przecież zasadę "win-win", w której obie strony odnoszą korzyści i żadna nie jest traktowana jak partner drugiej kategorii. Głęboko wierzę, że to właśnie taki model powinien stać się punktem odniesienia dla naszego państwa.

Biorąc pod uwagę bezkrytyczną wiarę polskiej klasy politycznej w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa oraz aktualne priorytety Stanów Zjednoczonych, takie jak reindustrializacja, protekcjonizm i dążenie do gospodarczej samowystarczalności opartej na bilateralnych relacjach, należy postawić fundamentalne pytanie: co Polska ma dziś do zaoferowania USA, by móc realnie myśleć o utrzymaniu strategicznego sojuszu, który przecież nie ma charakteru bezwarunkowego?

Opublikowana w grudniu 2025 roku Narodowa Strategia Bezpieczeństwa USA jasno wskazuje, że Waszyngton zamierza utrzymywać sojusze wyłącznie z państwami oferującymi korzystne warunki współpracy handlowej. Tymczasem Polska nie odgrywa kluczowej roli ani w przemyśle wydobywczym pierwiastków ziem rzadkich, ani w ich przetwórstwie. Nie należy również do liderów w rozwijaniu technologii sztucznej inteligencji, a wymiana handlowa z Polską ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenie marginalne.

Dla porównania: według danych amerykańskiego Biura Analiz Ekonomicznych (BEA), w 2024 roku wartość obrotów towarami i usługami między oboma krajami wyniosła około 35 miliardów dolarów, co plasuje Polskę dopiero w połowie trzeciej dziesiątki partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych. Z kolei dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w tym samym roku wartość polskiego eksportu do USA (12,6 miliarda dolarów) była niższa niż na Ukrainę (14,2 miliarda dolarów).

Jeśli nasze elity przywódcze uparcie wiążą przyszłość państwa z potężniejszym patronem, warto zadać pytanie: co może zrobić Polska, by budować relacje ze Stanami Zjednoczonymi na bardziej zrównoważonych zasadach? Takich, które zapewnią nam realne bezpieczeństwo skuteczniej niż kosztowne zakupy amerykańskiego sprzętu wojskowego, mające rzekomo zagwarantować nam stuprocentową opiekę supermocarstwa przed zagrożeniami z zewnątrz.

W moim przekonaniu, jednym z kierunków, które warto rozważyć, jest rozwój współpracy w sektorze energetycznym.

Polska dysponuje bardzo mocnymi argumentami

Trudno nie zauważyć, że strategia Donalda Trumpa zmierza do uzależnienia Europy od amerykańskich surowców energetycznych i utrwalenia gospodarczej dominacji Stanów Zjednoczonych nad Starym Kontynentem. Amerykańska determinacja w tej kwestii – w połączeniu z ograniczonym polem manewru Europy, która zobowiązała się do całkowitego wyeliminowania importu rosyjskiego gazu do końca 2027 roku, a jednocześnie nadmiernie uzależniła się w obszarze OZE od dostaw z Chin – zaczyna przynosić wymierne rezultaty.

W IV kwartale 2025 roku Stany Zjednoczone odpowiadały już za ponad 25 proc. importu gazu ziemnego do Unii Europejskiej, podczas gdy na początku 2021 roku ich udział wynosił niespełna 5 proc., a niemal połowę dostaw zapewniała Rosja.

Zakładając, że nie nastąpi trwałe rozluźnienie więzi transatlantyckich – co dziś wciąż wydaje się mało prawdopodobne ze względu na żywotne interesy wszystkich kluczowych aktorów – Polska dysponuje obecnie bardzo mocnymi argumentami, by wykorzystać tę sytuację na własną korzyść. Może tym samym zrealizować dwa cele: poprawić swoją pozycję wobec Stanów Zjednoczonych oraz wzmocnić swoją rangę na forum europejskim.

Centralne położenie Polski w europejskiej sieci gazowej, dostęp do Bałtyku oraz rozwijająca się infrastruktura energetyczna sprawiają, że nasz kraj ma wszelkie warunki, by stać się regionalnym węzłem przesyłu gazu dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, poszukujących alternatywy wobec rosyjskich dostaw.

Po pierwsze, Polska jest w posiadaniu magistrali gazowych połączonych z systemami Czech, Słowacji i Ukrainy. Po drugie, od 2016 roku działa terminal LNG w Świnoujściu, umożliwiający import skroplonego gazu z różnych części świata – od Ameryki Północnej, przez Afrykę, po Bliski Wschód. Już dziś niemal 75 proc. surowca trafiającego do Świnoujścia pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Po trzecie, do 2028 roku ma powstać pływający terminal LNG w Zatoce Gdańskiej, a kolejny jest już planowany.

Jest konkurencja. Trzeba działać szybko i zdecydowanie

Dysponując tymi atutami, Polska mogłaby stać się swoistą "Bramą Północną" dla amerykańskiego gazu, reeksportując go do sąsiadów na południu – Czech, Słowacji oraz na wschód – na Ukrainę.

O miano regionalnego hubu gazowego nasz kraj będzie jednak musiał konkurować z Grecją, która rozwija własną infrastrukturę LNG i planuje dostarczać amerykański gaz do Europy Środkowej od strony południowej. Dlatego nasze państwo powinno działać w tej sprawie szybko i zdecydowanie.

Drugim obszarem, w którym Polska powinna maksymalnie wykorzystać swoje położenie w Europie i wykazać się skuteczną – tak słabo rozwiniętą w naszym kraju! – dyplomacją gospodarczą, jest bliska współpraca z Amerykanami w dziedzinie energetyki jądrowej.

Zgodnie z planami amerykańskich firm Westinghouse i Bechtel, które do 2038 roku mają wybudować w Choczewie pierwszą polską elektrownię jądrową i intensywnie zabiegają o realizację kolejnego projektu, nasz kraj ma stać się przyczółkiem dla ich ekspansji w regionie: do Czech, Słowacji, Słowenii, Ukrainy, a także Szwecji i Finlandii.

Powiedzmy to jednak wprost: bez silnego zaangażowania państwa – jako inwestora, gospodarza i twardego negocjatora – udział polskich firm w realizacji krajowego programu energetyki jądrowej może okazać się rozczarowująco niski, a ich rola ograniczona do podrzędnych podwykonawców.

Jeśli tak się stanie, nasze przedsiębiorstwa budowlane, producenci towarów i materiałów oraz dostawcy usług stracą niepowtarzalną szansę na zdobycie unikatowych kompetencji, które mogłyby otworzyć im drzwi do rynków ościennych i umożliwić awans w globalnym łańcuchu wartości dzięki współpracy z Amerykanami przy kolejnych projektach nuklearnych w Europie Środkowo-Wschodniej i Północnej.

Tymczasem przez lata polscy urzędnicy ignorowali interes rodzimego biznesu, który rozwijał się niejako wbrew ambiwalentnej postawie władz, dla których wspieranie krajowych firm nigdy nie znalazło się wysoko na liście priorytetów gospodarczych państwa. Ten ponury obraz warto zestawić z podejściem Amerykanów – mistrzów w swoim fachu – dla których celem nadrzędnym jest maksymalizacja zysków.

To, w jakim zakresie zaangażują polskie firmy w budowę elektrowni jądrowej w Polsce, jest dla nich sprawą drugorzędną. W mojej ocenie należy poważnie liczyć się ze scenariuszem, w którym do realizacji projektu Amerykanie zaproszą firmy azjatyckie, a polskim podmiotom przypadną jedynie najprostsze i najniżej wyceniane zadania.

Tym bardziej, że Bechtel od lat współpracuje z tureckimi firmami przy projektach infrastrukturalnych na Bałkanach i energetycznych w Azji Centralnej, a Westinghouse buduje obecnie elektrownię jądrową w Bułgarii we współpracy z koreańskimi wykonawcami. Dlatego tak istotne jest, by państwo polskie stanowczo domagało się możliwie najszerszego włączenia krajowych podmiotów w realizację inwestycji w Choczewie.

Nie zmarnujmy szansy

Przedstawiciele władz i instytucji publicznych powinni porzucić bierną postawę i aktywnie przekonywać Amerykanów, że włączenie polskich firm w regionalne łańcuchy dostaw w Europie Środkowej leży również w ich długoterminowym interesie.

Jeśli oba te działania się powiodą – Polska stworzy regionalny hub gazowy dla amerykańskiego gazu w Europie Środkowo-Wschodniej oraz nawiąże bliską współpracę z Amerykanami przy budowie elektrowni jądrowych w kraju i regionie – zaczniemy stopniowo wychodzić z peryferyjnych kręgów globalnego układu sił i realnie wzmacniać pozycję naszego kraju w Europie. Od tej pory priorytetem każdej ekipy rządzącej powinno być konsekwentne równoważenie relacji ekonomicznych z innymi państwami w modelu "win-win" oraz odejście od klientelistycznego podejścia do polityki gospodarczej.

Nie zmarnujmy szansy, która otwiera się przed Polską w tym trudnym czasie globalnej niestabilności. Zacznijmy myśleć bardziej o sobie, bo sama obecność w gronie dwudziestu największych gospodarek świata nie czyni z nas jeszcze potęgi. Na ten status musimy dopiero zapracować.

Dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

Wybrane dla Ciebie
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 09.03.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 09.03.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 09.03.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 09.03.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 09.03.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 09.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 09.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 09.03.2026
"Znaczna zmienność rynków". Ekonomista ocenia skutki wystrzału cen ropy
"Znaczna zmienność rynków". Ekonomista ocenia skutki wystrzału cen ropy
Tąpnięcie w Iraku. Tak spadło wydobycie ropy
Tąpnięcie w Iraku. Tak spadło wydobycie ropy
200 dol. za baryłkę ropy? Iran grozi atakami na instalacje naftowe
200 dol. za baryłkę ropy? Iran grozi atakami na instalacje naftowe
Panika na giełdzie. Trump reaguje: tylko głupcy myślą inaczej
Panika na giełdzie. Trump reaguje: tylko głupcy myślą inaczej
Panika na giełdzie. Ceny ropy wystrzeliły
Panika na giełdzie. Ceny ropy wystrzeliły
512 mln zł dla skarbówki. Wielkie nieprawidłowości u piwnego giganta
512 mln zł dla skarbówki. Wielkie nieprawidłowości u piwnego giganta
Załamanie produkcji ropy w Iraku. "Najpoważniejsze zagrożenie"
Załamanie produkcji ropy w Iraku. "Najpoważniejsze zagrożenie"
Leki na odchudzanie za 3 dolary? To może być przełom
Leki na odchudzanie za 3 dolary? To może być przełom