Chcą podnieść próg podatkowy. "Pani minister nie przyszła do mnie"
- Propozycja Polski2050 ws. podwyższenia progu podatkowego nie pojawiła się w rozmowach koalicyjnych czy u ministra finansów. Ona pojawiła się w mediach społecznościowych. To ciekawe, bo dosyć często rozmawiam z minister Pełczyńską-Nałęcz, choćby na temat KPO, ale z taką propozycją pani minister nigdy do mnie nie przyszła - przyznał w TVN24 minister finansów Andrzej Domański.
Podwyższenie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. do 140 tys. zł zakłada projekt noweli złożony w Sejmie przez klub Polska 2050.
Dochody do 140 tys. zł byłyby opodatkowane stawką 12 proc. (minus kwota zmniejszająca 3600 zł), a powyżej tej kwoty - 32 proc. Ta propozycja zyskała przychylność prezydenta Karola Nawrockiego.
"Nikt sobie nie uświadamia". Porównał Polskę i USA
Projekt ma na celu odciążenie klasy średniej i ograniczenie sytuacji, w której osoby o przeciętnych dochodach wpadają w wyższy próg podatkowy szczególnie pod koniec roku, gdy ich wynagrodzenia przekraczają obecny limit. Co na to minister finansów?
To nie była propozycja przedstawiona w ramach rozmów koalicyjnych. Często rozmawiamy, ale pani minister (Katarzyna) Pełczyńska-Nałęcz nigdy do mnie z taką propozycją nie przyszła. Ta propozycja funkcjonuje tylko w przestrzeni medialnej - stwierdził Domański.
- Ja do każdej propozycji, którą zgłaszają nasi koalicjanci podchodzę z wielką otwartością. Moi urzędnicy analizują je pod kątem m.in. kosztów dla budżetu i zasadności. Z analiz, jakie mamy w Ministerstwie Finansów, wynika, że ta propozycja oznaczałaby ubytek dochodów budżetu na poziomie 11 mld zł - dodał.
Według Polski 2050 podniesienie drugiego progu podatkowego miałoby przełożyć się na realne odciążenie osób o średnich dochodach - średnio o około 2,6 tys. zł rocznie oraz zakończyć sytuację, w której dodatkowa praca, nadgodziny czy premie powodują wejście w wyższy próg podatkowy i de facto "karanie" za większy wysiłek zawodowy.
Źródło: TVN24