Chiny obniżają cel wzrostu gospodarczego. Premier Li Qiang ostrzega przed "trudnościami"
"Financial Times" informuje, że Pekin ustalił cel wzrostu PKB na rok 2026 na poziomie od 4,5 do 5 proc. To najniższy przedział od dziesięcioleci, ogłoszony w cieniu problemów na rynku nieruchomości i napięć geopolitycznych.
Podczas otwarcia corocznej sesji chińskiego parlamentu w Pekinie, premier Li Qiang przedstawił "raport z prac rządu", który wyznacza kierunki polityki gospodarczej na nadchodzące miesiące. Jak zauważa brytyjski dziennik, ogłoszone cele wskazują na rosnący pesymizm władz co do kondycji drugiej gospodarki świata. Władze wprost ostrzegają przed narastającymi "trudnościami i wyzwaniami".
To wyraźne obniżenie oczekiwań w porównaniu z zapewnieniami prezydenta Xi Jinpinga z końca grudnia, który deklarował osiągnięcie celu wzrostu na poziomie 5 proc. w 2025 roku. Nowy przedział 4,5-5 proc. to najniższy założony poziom od 1991 roku, co potwierdza narastające problemy drugiej gospodarki świata.
NBP chce nadal zwiększać zapasy złota. Ekonomista: dziś to bardziej kontrowersyjny temat
Hamowanie gospodarki i deficyt
Nowy cel wzrostu PKB, mieszczący się w przedziale 4,5–5 proc., stanowi krok w tył w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy to ambicją rządu było osiągnięcie wyniku "około 5 proc.". Premier Li, przemawiając w Wielkiej Hali Ludowej przed prezydentem Xi Jinpingiem i tysiącami delegatów, nie ukrywał przyczyn tej ostrożności. Wskazał na rosnące ryzyka geopolityczne, słabnącą dynamikę globalnej gospodarki oraz zagrożenia dla wolnego handlu.
W sferze finansów publicznych Pekin zdecydował się na utrzymanie podwyższonego deficytu budżetowego. Cel deficytu ustalono na poziomie 4 proc., co – jak podkreśla "Financial Times" – jest drugim z rzędu rokiem, w którym wskaźnik ten przekracza preferowany przez władze poziom 3 proc. Decyzja ta sugeruje konieczność dalszego stymulowania gospodarki środkami publicznymi w obliczu słabości sektora prywatnego.
Premier Li przyznał, że krajowy rynek nieruchomości, który od dłuższego czasu znajduje się w głębokim kryzysie, wciąż przechodzi "okres dostosowawczy". W raporcie rządowym zwrócono uwagę na ostrą nierównowagę między silną podażą a słabym popytem, co bezpośrednio przekłada się na trudniejszą sytuację na rynku pracy i problemy obywateli z uzyskaniem wyższych zarobków.
Zbrojenia i technologia priorytetem
Mimo spowolnienia gospodarczego, Chiny nie zamierzają oszczędzać na armii. Premier ogłosił, że wydatki na obronność wzrosną w tym roku o 7 proc. Choć jest to dynamika nieznacznie niższa niż rok wcześniej, tempo wzrostu budżetu wojskowego nadal wyraźnie przewyższa ogólny wzrost wydatków fiskalnych państwa.
Równolegle z planami budżetowymi opublikowano nowy plan pięcioletni, który kładzie nacisk na technologiczną samowystarczalność. Pekin dąży do "decydujących przełomów" w kluczowych technologiach, ze szczególnym uwzględnieniem budowy kompletnego, krajowego łańcucha dostaw czipów. Plan zakłada również rozbudowę narodowej infrastruktury obliczeniowej, w tym klastrów sztucznej inteligencji łączących centra danych w całym kraju.
Eksperci cytowani przez "Financial Times" zwracają uwagę, że te ambitne cele technologiczne są odpowiedzią na pogarszające się warunki globalne, w tym wojnę handlową i presję ze strony Stanów Zjednoczonych. Yuhan Zhang, główny ekonomista China Center w Conference Board, ocenia, że szersze widełki celu PKB dają rządowi większą elastyczność polityczną w nawigowaniu pośród krajowych i zewnętrznych niepewności.
Zaostrzenie retoryki wobec Tajwanu
W raporcie rządowym zauważalna jest zmiana tonu w odniesieniu do Tajwanu. Język stał się ostrzejszy w porównaniu z dokumentami z poprzedniego roku. Premier Li zapowiedział "zdecydowane rozprawienie się" z siłami separatystycznymi dążącymi do niepodległości wyspy oraz sprzeciw wobec zewnętrznych ingerencji. W ubiegłorocznym raporcie mowa była jedynie o "sprzeciwie".
Analitycy, na których powołuje się brytyjski dziennik, zauważają jednak pewien niuans. Choć retoryka wobec Tajwanu uległa zaostrzeniu, język dotyczący relacji ze Stanami Zjednoczonymi – w kontekście planowanej wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Pekinie – wydaje się bardziej umiarkowany. Eksperci sugerują, że Pekin stara się oddzielić kwestię "sił niepodległościowych" na Tajwanie od relacji z mocarstwami zewnętrznymi, unikając bezpośredniej konfrontacji słownej z Waszyngtonem w oficjalnych dokumentach.
Wyzwania konsumenckie
Władze w Pekinie postawiły sobie również cel utrzymania inflacji konsumenckiej (CPI) na poziomie 3 proc., choć analitycy uważają to za wyzwanie w obliczu presji deflacyjnej. Ceny producentów spadają, a nastroje gospodarstw domowych pozostają słabe. Aby temu zaradzić, rząd zapowiada programy mające na celu pobudzenie wydatków konsumenckich.
Louis Kuijs, główny ekonomista ds. Azji i Pacyfiku w S&P Global Ratings, zauważa w rozmowie z "FT", że obecny plan pięcioletni jest pierwszym, który zawiera wyraźny cel "zrealizowania zauważalnego wzrostu konsumpcji jako udziału w PKB". To sygnał, że władze dostrzegają konieczność reorientacji modelu gospodarczego, nawet jeśli krótkoterminowe wskaźniki wzrostu muszą zostać skorygowane w dół.
Problemy chińskiej gospodarki narastają od miesięcy. Już w grudniu alarmujące dane pokazywały spadek inwestycji w środki trwałe po raz pierwszy od ponad trzech dekad, co było wyraźnym sygnałem załamania na rynku nieruchomości. W odpowiedzi na te wyzwania Pekin zapowiadał pod koniec roku zwiększenie wydatków fiskalnych, koncentrując się na sektorach priorytetowych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy również włączył się do dyskusji, wzywając w lutym Chiny do cięcia dotacji dla przemysłu i naprawy rynku nieruchomości jako kluczowych kroków do stabilizacji gospodarki.
Obecne obniżenie celów wzrostu potwierdza, że chiński smok rzeczywiście złapał zadyszkę, a władze w Pekinie muszą zmierzyć się z rzeczywistością strukturalnych problemów gospodarczych, które nie znikną dzięki samym deklaracjom i zwiększonym wydatkom budżetowym.