Czarne chmury nad lekarzem-radnym. Jest zawiadomienie
W poniedziałek złożyliśmy do rzecznika odpowiedzialności zawodowej zawiadomienie o podejrzeniu opuszczenia dyżuru - powiedział money.pl rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski ws. lekarza-radnego Dawida Kacprzyka. To pierwszy formalny krok po doniesieniach o milionowych zarobkach 28-letniego lekarza w trakcie specjalizacji.
Jest reakcja po doniesieniach na temat lekarza-rezydenta i radnego Koalicji Obywatelskiej warszawskiego Ursusa. 28-latek wykazał w oświadczeniu majątkowym za 2025 r. dochód z działalności gospodarczej przekraczający 1,5 mln zł. Sprawa wywołała lawinę oburzenia w sieci.
Jak poinformował Szpital Południowy w Warszawie, lekarz przepracował w ubiegłym roku łącznie 3976 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych i kontraktowych. Oznacza to średnio 331 godzin miesięcznie. Szpital podkreśla, że Kacprzyk nie był w tym czasie zatrudniony na podstawie umowy o pracę.
Dziś złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu opuszczenia dyżuru przez lekarza - przekazał money.pl Jakub Kosikowski, rzecznik NIL. Czy możliwe są dalsze postępowania ws. możliwej niegospodarności Szpitala Południowego w Warszawie, gdzie lekarz uzyskał taki dochód? - To już kwestia decyzji dyrekcji szpitala - wyjaśnił nam Kosikowski.
"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA
Samorząd lekarski może w następnym kroku skierować sprawę do prokuratury, jeśli uzna, że doszło do przestępstwa ściganego z urzędu. Najczęściej dotyczy to sytuacji, gdy porzucenie stanowiska doprowadziło do bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia pacjentów (art. 160 Kodeksu karnego).
Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a ciąży na nim obowiązek opieki - jak w przypadku lekarza na dyżurze, podlega karze od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Przy nieumyślnym działaniu grozi za to do roku więzienia.
źródło: money.pl