Drogowcy w tym tygodniu udostępnią nowy odcinek przyszłej drogi ekspresowej
W nadchodzący czwartek kierowcy zyskają dostęp do kolejnego fragmentu drogi ekspresowej S7, będącej częścią obwodnicy Krakowa. Nie oznacza to jednak zakończenia prac. Ruch wciąż będzie odbywał się po placu budowy, czyli z wyśrubowanym jak na "eskę" limitem prędkości do 40 lub 60 km/h.
W najbliższy czwartek do południa (4 grudnia) częściowo otwarty zostanie nowy odcinek drogi ekspresowej S7, łączący węzeł Grębałów z węzłem Nowa Huta w Krakowie. Fragment ten ma 2,6 km długości i początkowo będzie udostępniony do ruchu z ograniczeniami – pojazdy pojadą jednym pasem w każdym kierunku.
Kacper Michna, rzecznik prasowy krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, poinformował, że kierowcy mogą spodziewać się ograniczeń prędkości jak na placu budowy, czyli do 60 km/h, a w miejscach przewiązek – gdzie odbywa się przejazd między jezdniami – do 40 km/h.
– Nie udostępnimy w całości obu jezdni. Na jezdni prowadzącej w kierunku Warszawy, w okolicy obecnego zjazdu na ul. Ujastek Mogilski, będą trwały ostatnie prace związane z położeniem nawierzchni – wyjaśnił przedstawiciel GDDKiA.
Sztuczna inteligencja zabiera pracę? Analityk mówi wprost
Po zakończeniu prac przy ul. Ujastek Mogilski, kierowcy ponownie będą mogli wyjeżdżać z S7. Jednak nie będzie jeszcze możliwości zjazdu z ul. Ujastek Mogilski na trasę S7. Te ograniczenia pozostaną przez kilka miesięcy.
Kiedy koniec prac?
W grudniu 2024 r. oddano do użytkowania 13,3 km trasy od węzła Widoma do nowo budowanego węzła Mistrzejowice. Prace nadal trwają na 5-kilometrowym odcinku od węzła Mistrzejowice do Nowa Huta, gdzie znajduje się aż 29 mostów, wiaduktów i estakad.
Według planów GDDKiA pełny ring IV obwodnicy Krakowa zostanie oddany do użytku w drugiej połowie 2026 roku.
Całkowity koszt inwestycji wynosi niemal 1,7 mld zł, z czego blisko 956 mln zł pochodzi z funduszy unijnych. Odcinek buduje konsorcjum Gulermak (lider), Gűlermak Agir Sanayi Inşaat ve Taahhűt oraz Mosty Łódź.
Źródło: PAP