Fundusze unijne w Polsce. Kto naprawdę zarabia na dotacjach? Zachód też korzysta
Polska jest największym beneficjentem unijnej polityki spójności, ale płynące nad Wisłę środki to potężny zastrzyk gotówki dla całej Europy. Najnowsze analizy dowodzą, że zachodnie gospodarki zarabiają miliardy na inwestycjach realizowanych w naszym kraju.
Realizacja polityki spójności w Polsce od lat budzi zainteresowanie ekonomistów, nie tylko ze względu na transformację samej polskiej gospodarki, ale również przez wzgląd na jej wpływ na pozostałe państwa członkowskie. Jak wynika z ewaluacji ex post przygotowanych przez badaczy, fundusze unijne inwestowane nad Wisłą generują tak zwane efekty zewnętrzne. Oznacza to, że korzyści z modernizacji polskiej infrastruktury czy wsparcia dla biznesu rozlewają się na całą Europę, w szczególności na kraje tak zwanej starej Unii, określane w raportach jako państwa UE-14. Warto pamiętać, że kondycja gospodarki w tym regionie jest silnie skorelowana z sytuacją na rynkach międzynarodowych.
Przypomnijmy, że Polska jest obecnie beneficjentem już czwartej perspektywy finansowej na lata 2021-2027. W tym okresie nasz kraj ma do dyspozycji ponad 72 miliardy euro, podczas gdy w poprzednich latach kwoty te wynosiły odpowiednio ponad 82 miliardy euro oraz ponad 67 miliardów euro. Różnice w alokacji środków pokazują, jak ewoluuje polityka unijna, a każda perspektywa niesie ze sobą nowe wyzwania i dyskusje dotyczące tego, jak maksymalizować korzyści dla portfeli Polaków oraz krajowej gospodarki. Środki te od dwóch dekad trafiają na budowę dróg, rozwój energetyki, cyfryzację oraz badania i rozwój. Jednak aby zrealizować te ambitne projekty, polscy beneficjenci muszą sięgać po towary, usługi i technologie z zagranicy.
22 lata Polski w UE. Polacy zachwyceni. "Żyje nam się lepiej"
Zyskują zagraniczni wykonawcy
Mechanizm oddziaływania polskiej polityki spójności na zachodnie rynki działa dwutorowo. Pierwszym, najbardziej bezpośrednim kanałem jest płaszczyzna mikroekonomiczna. Zagraniczne przedsiębiorstwa, w tym te posiadające swoje oddziały w Polsce, regularnie wygrywają przetargi i realizują zlecenia finansowane z unijnej kasy. Jak zauważyliśmy w analizie dotyczącej inwestycji zagranicznych, obecność podmiotów z innych krajów UE stymuluje transfer technologii.
Wśród krajów, których firmy najmocniej zyskują na bezpośrednich kontraktach w Polsce, dominują Hiszpania oraz Niemcy. Przedsiębiorstwa z tych państw są szczególnie aktywne w sektorach wymagających wysokich nakładów kapitałowych i specjalistycznej wiedzy, takich jak infrastruktura transportowa czy ochrona środowiska. Autorzy opracowań analitycznych zwracają jednak uwagę na istotny niuans. Nawet jeśli głównym wykonawcą wielomilionowego projektu jest firma z Madrytu czy Berlina, znaczna część tych środków ostatecznie zostaje w Polsce dzięki angażowaniu lokalnych podwykonawców i korzystaniu z usług wspierających na miejscu.
Szeroki strumień eksportu
Znacznie potężniejszym kanałem oddziaływania są jednak szerokie efekty makroekonomiczne, związane z handlem międzynarodowym. Rozwijająca się dzięki unijnym dotacjom polska gospodarka zgłasza ogromny popyt na dobra inwestycyjne, zaopatrzeniowe oraz konsumpcyjne z innych państw. Modele makroekonomiczne prognozują, że w analizowanym przez ekspertów okresie od 2007 do 2030 r. łączna wartość dodatkowego eksportu z pozostałych państw unijnych do Polski, stymulowanego wyłącznie przez politykę spójności, wyniesie ponad 200 miliardów euro.
Lwia część tego tortu, przekraczająca 80 proc. całkowitej wartości, przypada na państwa starej Unii. Jest to naturalna konsekwencja faktu, że kraje takie jak Niemcy, Włochy czy Francja dysponują silnymi gospodarkami produkującymi zaawansowane technologicznie maszyny i urządzenia, których polski rynek potrzebuje do modernizacji. Z kolei państwa, które dołączyły do wspólnoty po 2003 r., partycypują w tych zyskach w znacznie mniejszym stopniu.
Wzmożony eksport do Polski ma bezpośrednie przełożenie na kondycję zachodnich gospodarek. Według szacunków badaczy, obsługa polskiego popytu wywołanego funduszami unijnymi wygeneruje w państwach członkowskich ponad 100 miliardów euro dodatkowego produktu krajowego brutto. Zjawisko to opiera się nie tylko na samej sprzedaży, ale na całym łańcuchu dostaw. Zagraniczna firma eksportująca maszyny do Polski musi kupić półprodukty od swoich lokalnych dostawców, a pracownicy tych wszystkich firm wydają zarobione pieniądze na rynkach wewnętrznych, co dodatkowo napędza wzrost. Efektem ubocznym tego ożywienia jest utrzymanie kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy rocznie w całej Europie.
Dyskusja o wpływie środków unijnych na polską gospodarkę jest szersza i obejmuje także strategie na rzecz budowania suwerenności technologicznej oraz wzmacniania lokalnego kapitału. W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiały się głosy na temat konieczności większego wsparcia dla krajowych podmiotów, tak aby rozwój napędzany unijnymi dotacjami przekładał się na długoterminowe korzyści dla polskich firm i innowatorów. Ten trend widoczny jest również w postulatach, które znalazły odzwierciedlenie w planach repolonizacji gospodarki, choć te budzą pewne wątpliwości.
W obliczu globalnych wyzwań i rosnącej niepewności na rynkach, stabilny dopływ środków z Unii Europejskiej jest kluczowy dla utrzymania tempa modernizacji. Jednocześnie, choć fundusze te napędzają eksport z krajów starej Unii, Polska, będąc istotnym ogniwem w łańcuchach dostaw, również staje się coraz ważniejszym partnerem handlowym, przyczyniając się do wzrostu konkurencyjności całej wspólnoty.
Warto również zauważyć, że wymiana handlowa nie jest procesem jednostronnym. Inwestycje w innowacje i infrastrukturę sprawiają, że polskie przedsiębiorstwa stają się bardziej konkurencyjne na arenie międzynarodowej. Dzięki temu Polska eksportuje do pozostałych państw unijnych ogromne ilości towarów, głównie komponentów i półproduktów, które są następnie wykorzystywane przez zachodnie fabryki. W ten sposób Unia Europejska poprzez politykę spójności realizowaną nad Wisłą nie tylko zasila konta zagranicznych wykonawców, ale trwale podnosi efektywność i konkurencyjność całego europejskiego przemysłu.