Rząd przedstawił plan na repolonizację gospodarki. "Budzi nasze duże wątpliwości"

- Znamienne, że temat ten jest podnoszony dopiero w trzeciej dekadzie XXI wieku, prawie 40 lat po upadku komunizmu - komentuje rządowy plan zwiększenia udziału polskich firm w realizacji inwestycji publicznych Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Z kolei prezes Mirbudu Jerzy Mirgos mówi o "dużych wątpliwościach" co do sposobu, w jaki rząd będzie definiował krajowe podmioty.

Donald Tusk
Agnieszka Bielecka
Apator S.A., dostawy, gospodarka, inwestycje, polityk, polityka, projektPremier Donald Tusk przed konferencją dot. local content
Źródło zdjęć: © PAP | Agnieszka Bielecka
Jacek Losik
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W czwartek w siedzibie firmy Apator w Ostaszewie koło Torunia zainaugurowany został rządowy projekt "Local Content. Z korzyścią dla Polski". Stało się to przy okazji podpisania umowy przez dwie krajowe firmy - Apator i Eneę - na dostawę ok. 750 tys. inteligentnych liczników. Premier Donald Tusk i minister aktywów państwowych Wojciech Balczun przedstawili zarysy planu repolonizacji gospodarki. Choć rząd używa tu anglojęzycznego sformułowania, to w największym skrócie chodzi o to, żeby na inwestycjach publicznych najwięcej korzystały lokalne, krajowe firmy - i żeby takie były wybierane do ich tych inwestycji.

- Wybieranie krajowych firm, priorytetowe traktowanie rodzimego przemysłu i stawianie Polski na pierwszym miejscu, zawsze, kiedy to możliwe, to kwestia naszej suwerenności - stwierdził Donald Tusk podczas czwartkowej konferencji prasowej. - Wszędzie tam, gdzie państwo polskie ma coś do powiedzenia, polskie będzie na pierwszym miejscu. Polskie nie jest gorsze i nie musi być droższe - zadeklarował premier.

Dlaczego zarabiasz za mało? Ekspert wskazuje jeden nawyk

Jak podaje Ministerstwo Aktywów Państwowych w czwartkowym komunikacie na swojej stronie internetowej, narzędzia wspierające rozwój local content to m.in.: wprowadzenie definicji i metodologii liczenia "komponentu krajowego"; stworzenie Kodeksu Dobrych Praktyk - który pozwoli spółkom z udziałem Skarbu Państwa wyrównywać szanse krajowych firm w konkurowaniu o zamówienia; wprowadzenie kluczowych wskaźników efektywności (KPI), co oznacza, że w spółkach z udziałem Skarbu Państwa rady nadzorcze będą rozliczać zarządy z realizacji priorytetu MAP; oraz przygotowanie Polityki Zakupowej Państwa, która została już przyjęta przez Radę Ministrów pod koniec marca.

Donald Tusk podczas czwartkowej konferencji przekonywał, że z nowego podejścia mają wynikać konsekwencje. - Nie może być tak, że środki europejskie, środki budżetowe trafiają np. do samorządu, a samorząd nie będzie respektował zasady local content - powiedział podczas konferencji. Dodał przy tym, że wszystko ma się odbywać w granicach ekonomicznego rozsądku.

To, w jaki sposób ma być wprowadzana zasada local content, pozostaje jeszcze do doprecyzowania. MAP podało już jednak sposób, w jaki będzie oceniać, na ile dana firma jest firmą "krajową". Branych będzie pod uwagę kilka czynników. Każdy z nich będzie miał swoją wagę:

  • 25 proc.: właściciel lub beneficjent rzeczywisty ma siedzibę w Polsce,
  • 25 proc.: główny przedmiot działalności firma prowadzi w Polsce,
  • 15 proc.: rezydencja podatkowa znajduje się w Polsce,
  • 15 proc.: ponad 50 proc. pracowników płaci podatki i składki ZUS w Polsce,
  • 10 proc.: podmiot ma siedzibę w Polsce i działa nieprzerwanie od co najmniej 3 lat,
  • 10 proc.: ponad 50 proc. rocznych obrotów osiąga w Polsce.


Co na to branża?

O ocenę planu rządu poprosiliśmy przedstawicieli branży budowlanej w Polsce. - "Local content" ma obejmować wsparcie dla "spółek krajowych", czyli podmiotów rdzennie polskich oraz tych spółek z zagranicznym rodowodem, które są silnie związane z polskim rynkiem, czyli płacą w Polsce podatki i zatrudniają tu ludzi - zwraca uwagę dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. - Takie podejście jest najbliższe optyce PZPB. Taki pogląd propagowaliśmy od początku i wydaje się on najbardziej zdroworozsądkowy, przy pełnym poszanowaniu obecnej struktury polskiej gospodarki - ocenia.

Ekspert dodaje jednocześnie, gdzie widzi zagrożenia dla planów repolonizacji gospodarki. Zauważa, że kwestii "komponentu krajowego" w inwestycjach publicznych "nie da się zadekretować, bo idea patriotyzmu gospodarczego w Polsce musi się dopiero wykształcić".

Znamienne, że temat ten jest podnoszony dopiero w trzeciej dekadzie XXI wieku, prawie 40 lat po upadku komunizmu. Ugruntowanie się nowego podejścia w zamówieniach publicznych będzie procesem rozłożonym na lata i będzie wymagało nadrobienia zaległości wobec innych krajów europejskich, dla których rządowe wsparcie lokalnych podmiotów jest czymś oczywistym i naturalnym - podkreśla Kaźmierczak.

- Najgorszy byłby scenariusz, w którym z dużej chmury spadnie mały deszcz, co w polskich warunkach politycznych wcale nie jest wykluczone, a my utkniemy w niekończących się sporach o definicję "polskiej spółki", podczas gdy cała reszta zostanie jak dawniej - ostrzega wiceszef PZPB.

Kaźmierczak akcentuje, że spółki z zagranicznym rodowodem generują prawie 40 proc. wartości dodanej polskiej gospodarki, a co trzeci pracownik jest zatrudniony w firmach z kapitałem zagranicznym.

- Jesteśmy państwem członkowskim Unii Europejskiej i jednocześnie utrzymujemy bliskie relacje z krajami z innych kontynentów, na przykład ze Stanami Zjednoczonymi. Radykalne podejście, polegające na rugowaniu podmiotów zagranicznych z gospodarki, jest niemożliwe i byłoby bardzo szkodliwe - ocenia przedstawiciel PZPB.

Ekspert jednocześnie jest jednak przekonany, że Polska może wspierać rdzennie polskie spółki "w sposób miękki, bez zbędnego rozgłosu". Wskazuje przy tym dwa obszary.

Pierwszy polega na wyrównywaniu szans w dostępie do kapitału, którego w Polsce brakuje. W stworzenie systemu mechanizmów finansowania dedykowanych polskim spółkom powinny jeszcze mocniej zaangażować się państwowe instytucje rozwoju oraz komercyjne instytucje finansowe kontrolowane przez państwo, których w Polsce nie brakuje - proponuje Kaźmierczak.

- Drugi obszar to jak najszersze włączanie polskich spółek w proces realizacji projektów infrastrukturalnych i nieblokowanie im dostępu do najtrudniejszych inwestycji z powodu rzekomego braku doświadczenia, bo nie są to przedsięwzięcia wykraczające poza możliwości polskich firm budowlanych. Przecież to one powinny być największymi beneficjentami rekordowych inwestycji infrastrukturalnych, które są przed nami - puentuje.

Za mała waga pochodzenia beneficjenta rzeczywistego?

- Cieszy nas wypowiedź pana premiera co do preferencji dla polskich firm. W aktualnym otoczeniu geopolitycznym szczególnie ważne jest, aby rozwijać własny potencjał gospodarczy zarówno w przemyśle, jak również w budownictwie, ponieważ to właśnie polskie firmy są w stanie budować bezpieczeństwo naszego kraju - komentuje natomiast w rozmowie z money.pl Jerzy Mirgos, prezes i założyciel firmy Mirbud.

Ocenia, że przedstawiona waga kryteriów "krajowości podmiotów", w której 25 proc. oceny stanowi kryterium beneficjenta rzeczywistego z siedzibą w Polsce, jest słusznym kierunkiem. - Pytanie, czy udział tej wagi nie jest zbyt niski, oraz czy to kryterium będzie obowiązkowe podczas oceny ofert przez zamawiającego w ramach kryterium pozacenowego. Skuteczna implementacja tych zasad byłaby możliwa pod warunkiem wprowadzenia zmian w ustawie Prawo zamówień publicznych - zaznacza przedsiębiorca.

Mirgos ma własny punkt widzenia na "lokalność" czy też "polskość" spółek. Dzieli firmy na "podmioty krajowe" i "podmioty polskie". Mówił o tym szerzej w marcowym wywiadzie z money.pl. - Podmiotem krajowym jest ten, który ma siedzibę w Rzeczypospolitej, a jego właścicielem jest podmiot lub osoby fizyczne z terenu Unii Europejskiej. Dlatego Budimex, Strabag czy Porr nie są firmami polskimi, ale krajowymi. Budimex jest tego najlepszym przykładem. Ponad 50 proc. udziałów należy do hiszpańskiego Ferrovialu - tłumaczył.

Natomiast "podmiot polski" to według Mirgosa taki, który posiada siedzibę na terytorium Rzeczypospolitej, a ponad 50 proc. lub pakiet kontrolny jego udziałów lub akcji należy bezpośrednio do osób fizycznych mających polskie obywatelstwo i miejsce zamieszkania w Polsce - albo do osób prawnych, które same spełniają tę definicję.

Dlatego teraz, po czwartkowej konferencji premiera i szefa MAP, również mocno zwraca uwagę na tę kwestię. - Definicja local content mówi przede wszystkim o podmiotach krajowych, a więc takich, które działają w Polsce, ale ich właściciele mogą mieć siedzibę poza granicami naszego kraju. To budzi nasze duże wątpliwości w ocenie przedmiotowej definicji i jej wpływu na budowanie potencjału polskiej gospodarki - ocenia prezes Mirbudu.

Wytyczne dla spółek Skarbu Państwa

Wojciech Balczun zapowiedział, że MAP chce powołać pełnomocników odpowiedzialnych za wdrażanie zasad local content i utrzymać dialog ze środowiskami gospodarczymi.

Ministerstwo ma monitorować local content razem z GUS. Najpierw ruszy pilotaż, później system ma zostać rozszerzony. - To nie będzie oznaczało jakiejś nadzwyczajnej dodatkowej sprawozdawczości nakładanej na spółki, ale pozwoli nam oceniać, ile tego local content mamy - mówił Balczun.

Jacek Losik, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Cła Trumpa mogą upaść. W grze miliardy i granice władzy
Cła Trumpa mogą upaść. W grze miliardy i granice władzy
Ukraina wypala naftowe zaplecze Rosji. Atak dronów na rosyjskie składy ropy
Ukraina wypala naftowe zaplecze Rosji. Atak dronów na rosyjskie składy ropy
Aluminium pod presją konfliktu. Gigant ogłasza siłę wyższą
Aluminium pod presją konfliktu. Gigant ogłasza siłę wyższą
Orlen publikuje nowe stawki. Zmiana cen paliw w hurcie
Orlen publikuje nowe stawki. Zmiana cen paliw w hurcie
Rosyjska ropa płynie na Kubę. Riabkow: Moskwa nie zdradzi
Rosyjska ropa płynie na Kubę. Riabkow: Moskwa nie zdradzi
Kryzys na polach ryżu. Miliony mogą odczuć skutki
Kryzys na polach ryżu. Miliony mogą odczuć skutki
Estonia nie będzie zatrzymywać rosyjskich statków. Obawia się eskalacji konfliktu
Estonia nie będzie zatrzymywać rosyjskich statków. Obawia się eskalacji konfliktu
Wygasa termin. USA mają plan przedłużenia zwolnienia z sankcji rosyjskiej ropy
Wygasa termin. USA mają plan przedłużenia zwolnienia z sankcji rosyjskiej ropy
To może przesądzić o wyniku wyborów. Ciężka amunicja w bitwie o Węgry
To może przesądzić o wyniku wyborów. Ciężka amunicja w bitwie o Węgry
Polska przerosła Węgry. Po wejściu do UE gospodarczo zyskaliśmy więcej
Polska przerosła Węgry. Po wejściu do UE gospodarczo zyskaliśmy więcej
Kryptowaluty to wojenne narzędzie. Wykorzystuje je Iran i Rosja
Kryptowaluty to wojenne narzędzie. Wykorzystuje je Iran i Rosja
Spadek cen maksymalnych benzyn. Ale od soboty diesl droższy
Spadek cen maksymalnych benzyn. Ale od soboty diesl droższy