Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. MIW
|
aktualizacja

Kaczyński skomentował poziom płac w Polsce. Czy miał rację?

710
Podziel się:

- Płace - jeśli chodzi o siłę nabywczą - nie spadły - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas niedzielnego pikniku partii w Woli Rzędzińskiej. Wiele osób było zaskoczonych tymi słowami, wskazując na wysoką inflację. Jak jest w rzeczywistości?

Kaczyński skomentował poziom płac w Polsce. Czy miał rację?
Wola Rzędzińska, 16.07.2023. Prezes PiS Jarosław Kaczyński przemawia podczas pikniku rodzinnego w Woli Rzędzińskiej, 16 bm. (mr) PAP/Paweł Topolski (PAP, PAP/Paweł Topolski)

Prezes PiS wskazywał na pikniku partii, że rząd - zgodnie z deklaracjami - podnosił płacę minimalną, ale przy tym "prowadził politykę gospodarczą tak, żeby płace rosły". Podkreślał, że dzisiaj to już "przeszło 7 tys. zł", bazując zapewne na danych o przeciętnej płacy, która w I kwartale 2023 r. wynosiła 7124,26 zł brutto.

Kaczyński o płacach w Polsce. "Siła nabywcza nie spadła"

Następnie Jarosław Kaczyński tłumaczył, że "łatwo jest stłumić inflację", jeśli nie daje się ludziom pieniędzy i nie podwyższa płac. W swojej wypowiedzi zaznaczył, że w Polsce "płace, jeśli chodzi o siłę nabywczą, nie spadły". Biorąc pod uwagę długotrwałą, dwucyfrową inflację, wiele osób może dziwić taka ocena.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: "Wysoka inflacja utrwali nam się na lata". Prof. Orłowski kreśli czarny scenariusz dla Polski

To jednak nie jest pierwszy taki głos ze strony władzy w ostatnich miesiącach. W kwietniu również prezes NBP Adam Glapiński twierdził, że "siła nabywcza wynagrodzeń jest wyższa niż przed pandemią". I podobnie jak teraz słowa Kaczyńskiego, tak wtedy wypowiedź Glapińskiego budziła zdziwienie.

Czy faktycznie więc, zgodnie ze słowami Kaczyńskiego, płace w Polsce nie spadły? To trudne do oceny przede wszystkim ze względu na to, że prezes PiS nie precyzował w swojej wypowiedzi, w jakim okresie jego zdaniem siła nabywcza płac "nie spadła". Temat ten jednak był wielokrotnie podejmowany w ostatnich miesiącach.

W kwietniu, przy okazji słów prezesa NBP, pytaliśmy o to ekspertów. Jak wskazywał wtedy główny ekonomista Pracodawców RP Kamil Sobolewski, rzeczywiście siła nabywcza płac Polaków wzrosła między 2019 a 2022 rokiem, szczególnie w odniesieniu do pracowników na pensji minimalnej. Rosła ona bowiem "zdecydowanie szybciej niż średni poziom płac w Polsce".

"Grupa osób zarabiających najniższą krajową wzrosła przy tym od 2019 roku do 2023 dwukrotnie – z 1,5 mln do ponad 3 mln. Tsunami wzrostu płacy minimalnej zabiera rokrocznie kolejne osoby. I jeśli weźmiemy te, które w 2019 roku zarabiały najniższą krajową, to ona faktycznie przeszła bardzo gwałtowny okres wzrostu nominalnych wynagrodzeń i ten wzrost był szybszy niż wzrost średnich cen, patrząc przez pryzmat koszyka konsumpcyjnego" – tłumaczył nam Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Ucierpiała klasa średnia, której płace nie rosną tak jak pensja minimalna

Sobolewski zaznaczał wówczas, że jednak inaczej wygląda sytuacja osób, które nie zarabiają minimalnej pensji i mierzą się ze stagnacją płac, a w ostatnich miesiącach nawet z ich realnym spadkiem. Jeśli bowiem ich pensje stały w miejscu, a inflacja była dwucyfrowa, to siła nabywcza ich wynagrodzenia spadała. Według Sobolewskiego, ucierpiała m.in. klasa średnia, na skutek np. wzrostu rat kredytów, które nie są ujęte "z dużą wagą" w inflacji konsumenckiej.

Tym samym osoby zarabiające pomiędzy 5-10 tys. zł brutto mogły odczuć pogorszenie się standardu życia. Sobolewski tłumaczył, że w efekcie w wypowiedzi Adama Glapińskiego - o tym, iż siła nabywcza płac nie spadła - było "ziarno prawdy", ale dotyczące głównie osób zarabiających mniej niż 5 tys. zł brutto.

Takich osób w kwietniu było ok. 7 mln w całej Polsce, na 14 mln osób na etatach. Dlatego główny ekonomista Pracodawców RP zwraca uwagę, że osoby zarabiające między 5 a 10 tys. zł brutto odczuły pogorszenie się standardu swojego życia.

W 2022 r. siła nabywcza płac spadła

Jednocześnie, w samym 2022 r., jak szacował analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego Sebastian Sajnóg, siła nabywcza wynagrodzeń spadła o 2,1 proc. "Oznacza to, że zamożność konsumentów spadła najmocniej od 1990 r." - komentował Sajnóg. Co więcej, stało się tak, pomimo, iż w 2022 r. wynagrodzenia rosły najszybciej od 23 lat. Było to jednak tempo zbyt niskie, by zrekompensować wzrost inflacji.

Co więcej, w lutym 2023 r. ponad połowa gospodarstw domowych wskazywała, że ich sytuacja finansowa się pogorszyła w 2022 r. - mimo podwyżek płac. Według ówczesnych prognoz, szansa na realny wzrost poziomów wynagrodzeń zaistnieje dopiero pod koniec 2023 r.

Również w najnowszych danych Polacy nie odczuwają poprawy sytuacji finansowej. Przypomnijmy, że inflacja w czerwcu wyniosła 11,5 proc. Według badań UCE Research i SYNO Poland dla "Rzeczpospolitej", opublikowanych w lipcu 2023 r., wynika, że blisko 76,9 proc. Polaków bezpośrednio nie zauważa lub nie odczuwa faktu, że inflacja spowalnia. 43,2 proc. z nich mówi to w sposób zdecydowanych. Natomiast 33,7 proc. jest raczej pewna.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(710)
tak się manip...
10 miesięcy temu
Najważniejsze ze kurs euro w stosunku do złotówki spada . Wkrótce za 2 złote będzie można kupić 1 € a po kupieniu 1 mln € wyjechać z kraju gdzie czeka trybunał stanu.
oczy świra ek...
10 miesięcy temu
Następnie Jarosław Kaczyński tłumaczył, że "łatwo jest stłumić inflację", jeśli nie daje się ludziom pieniędzy i nie podwyższa płac. W swojej wypowiedzi zaznaczył, że w Polsce "płace, jeśli chodzi o siłę nabywczą, nie spadły". Biorąc pod uwagę długotrwałą, dwucyfrową inflację, wiele osób może dziwić taka ocena...... I dlatego wybierają emigrację zamiast dobrobyt nad Wisłą
jdsododj
11 miesięcy temu
A czemu nauczyciele początkujący przez pierwszych 5 lat zarabiaja najniższą krajową???? Mniej niż sprzątaczka, niż woźna.
Adam N 1973
11 miesięcy temu
@ Tytus. Tusk szkodzi Polsce od 1992 roku. 4 czerwca razem ze 150 tysiącami swoich wyznawców obchodził 31 rocznicę jak razem z Wałęsą obalili NASZ rząd Jana Olszewskiego. W latach 1990-2001 Polska straciła na prywatyzacji i niszczeniu majątku Narodowego przez liberałów 4 Biliony złotych w cenach z początku lat dwutysięcznych. To zaokrąglona suma, ale w cenach dzisiejszych to 7,2 BILIONY złotych. Rządy liberałów opóźniły nas o 15 lat rozwoju. Obecny poziom PKB i zarobków mogliśmy mieć w 2007 roku
Adam N 1973
11 miesięcy temu
@ Tytus. Przygotuj się na kolejną kadencję rządów PiS. My Polacy nie dopuścimy by Targowica wróciła do władzy. Chciałbyś zastąpić FACHOWCÓW z PiS, którzy doskonale radzą sobie z kryzysem, AFERZYSTAMI I NIEUDACZNIKAMI Tuska?? A może będziesz bredzić o zielonej wyspie?? W wyborach 2007 ludzie dali się ogłupić mainstreamowi i dali władzę PO-PSL. Dzięki rządowi koalicji PiS-Samoobrona-LPR gospodarka była rozpędzona do 7%, dolar był za 2,5 zł, a bezrobocie wynosiło 8,6%. Teraz Tusk bezczelnie KŁAMIE że przejął gospodarkę w KRYZYSIE!!! W 2009 mainstream piał z zachwytu nad "zieloną wyspą" która nie była zasługą Tuska. Poza komfortowym warunkami po koalicji PiS-Samoobrona-LPR mieliśmy też naszego złotego, którego Tusk chciał zastąpić euro. Gdybyśmy mieli euro stalibyśmy się drugą Grecją!! Gdy w końcu 2015 ludzie odebrali władzę PO i przekazali ją PiS, dolar był za 4 zł, gospodarka pełzała w średnim tempie wzrostu 2%, a bezrobocie wynosiło 14%. To nazwie zieloną wyspą?? Kryzys finansowy z 2008 to było małe Miki w porównaniu z korona kryzysem i wojną Putina. Tamten kryzys skończył się po pół roku, ten dopiero się rozkręca. A mimo to nasz PKB przez ostatni rok wzrósł DWA RAZY więcej niż w czasie zielonej wyspy Tuska
...
Następna strona