Konflikt USA-Iran wygasa, ale skutki dopadną Polskę. Duża agencja zabrała głos
Rozejm w konflikcie USA-Iran przynosi ulgę rynkom. Analiza S&P Global pokazuje, jak ceny energii wpłyną na polską gospodarkę i co chroni nas przed recesją.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w nocy wstrzymał działania zbrojne przeciwko Iranowi, ogłaszając dwutygodniowy rozejm. Kluczowym warunkiem porozumienia, wypracowanego przy mediacji Pakistanu, jest natychmiastowe i całkowite otwarcie cieśniny Ormuz. To strategiczny szlak dla globalnego handlu surowcami, a chwilowa deeskalacja przynosi rynkom ulgę. Widmo dłuższego konfliktu wciąż jednak rzuca cień na światową gospodarkę. Jak wynika z najnowszego raportu agencji ratingowej S&P Global, to właśnie ceny energii zdeterminują w najbliższym czasie kondycję finansową państw Europy Środkowo-Wschodniej.
Kraje naszego regionu charakteryzują się stosunkowo dużą energochłonnością, wyraźnie przewyższającą unijną średnią. Ponad połowa zużywanej tu energii opiera się na importowanych węglowodorach. Z tego względu wahania na rynkach paliw, wywołane napięciami na Bliskim Wschodzie, mogą błyskawicznie przełożyć się na wskaźniki inflacji, rosnące koszty transportu i ostatecznie – na codzienne wydatki konsumentów. To wyraźna zmiana w porównaniu z końcem lutego, gdy eksperci ostrzegali, że konflikt USA-Iran nieuchronnie podbije ceny surowców energetycznych. Analitycy S&P Global przygotowali dwa scenariusze rozwoju sytuacji dla grupy kluczowych państw regionu, w tym Polski, Czech, Węgier czy Rumunii.
Buduje największe polskie firmy. Ucieczka do przodu i "błękitny ocean"
Dwa scenariusze dla gospodarki
W wariancie bazowym, który zakłada stosunkowo stabilne i umiarkowane ceny ropy oraz gazu w najbliższych latach, negatywny wpływ geopolityki na zdolność kredytową państw regionu jest do opanowania. Eksperci S&P Global przewidują wprawdzie spowolnienie realnego wzrostu gospodarczego i nieco wyższą inflację, ale bez drastycznych szoków. Założono w nim, że ceny surowców nie zbliżą się do rekordowych poziomów notowanych podczas poprzednich kryzysów.
Znacznie gorzej sytuacja wygląda w przypadku ponownej eskalacji napięć na linii Waszyngton-Teheran. Jeśli ceny surowców poszybowałyby drastycznie w górę w wyniku przedłużającego się konfliktu, uderzenie w gospodarki byłoby potężne. Droga ropa grozi recesją przede wszystkim w państwach mocno uzależnionych od importu energii, gdzie konsumpcja prywatna już teraz wykazuje oznaki słabości. W takim scenariuszu stresowym analitycy prognozują, że gospodarki Słowacji i Rumunii mogłyby zacząć się kurczyć.
Polska tarcza ochronna
Na tle państw ościennych sytuacja Polski wydaje się znacznie stabilniejsza. Według analityków S&P Global nasz kraj posiada specyficzną tarczę ochronną w postaci krajowego miksu energetycznego. Opiera się on wciąż w dużej mierze na węglu, który zapewnia znaczną część dostaw energii. Dzięki temu polska gospodarka i sektor wytwórczy są relatywnie mniej wrażliwe na nagłe, globalne skoki cen gazu czy ropy naftowej.
Dodatkowym buforem łagodzącym ewentualne szoki są stosunkowo silne finanse publiczne oraz bilanse zagraniczne, które dają państwu pewną przestrzeń do interwencji. Agencja zauważa jednak, że ewentualna konieczność mrożenia cen energii zawsze stawia rządy przed trudnym wyborem między ochroną portfeli obywateli a dyscypliną budżetową.
Wnioski z poprzednich kryzysów
Niezależnie od ostatecznego finału negocjacji w Islamabadzie i trwałości amerykańsko-irańskiego rozejmu, agencja uspokaja, że Europa Środkowo-Wschodnia odrobiła lekcję z przeszłości. Obecna odporność regionu na zawirowania na rynkach paliw jest znacznie wyższa niż podczas potężnego szoku cenowego z 2022 roku.
Państwa zdywersyfikowały kierunki dostaw surowców i obniżyły swoją energochłonność. Ponadto, istotnym wsparciem dla inwestycji i wzrostu gospodarczego w nadchodzących latach będą znaczne transfery finansowe z Unii Europejskiej, w tym środki z mechanizmu odbudowy. To wszystko sprawia, że choć widmo konfliktu na Bliskim Wschodzie wciąż straszy rynki, gospodarki naszego regionu mają dziś znacznie lepsze narzędzia do obrony przed inflacją i spowolnieniem.
Temat wpływu konfliktu na Bliskim Wschodzie na polską gospodarkę był szczególnie gorący w ostatnich tygodniach. Pod koniec lutego mnożyły się pytania o wpływ konfliktu na ceny ropy naftowej, a gwałtowny wzrost kosztów paliwa mógł okazać się szczególnie dotkliwy dla polskich firm transportowych. Raport Allianz Trade z początku marca wskazywał, że krótki konflikt w Zatoce Perskiej może mieć umiarkowany wpływ na gospodarkę, ale długotrwałe działania zbrojne mogłyby poważnie zachwiać stabilnością cenową. Kluczowe okazało się pytanie, czy wysokie ceny ropy i gazu nie doprowadzą do stagflacji – scenariusza, w którym spowolnienie gospodarcze idzie w parze z rosnącą inflacją. Dzisiejszy rozejm daje nadzieję, że najczarniejsze prognozy się nie sprawdzą.