Szef Ministerstwa Energii Miłosz Motyka skomentował wzrost cen paliw, który nastąpił po wygaśnięciu pakietu CPN. Jak ocenił, koncerny paliwowe błyskawicznie przenoszą na kierowców wzrost cen ropy na światowych rynkach, natomiast w przypadku spadków notowań obniżki na stacjach pojawiają się z opóźnieniem.
– To, co się objawiło w trakcie tego kryzysu i o tym rozmawialiśmy na forum Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Koncerny zbyt szybko podnoszą ceny, nawet kilkukrotnie w trakcie jednego dnia, a kiedy dochodzi do obniżek (cen ropy na giełdach – PAP), to obniżki (cen paliw na stacjach – PAP) są wstrzymywane – powiedział Motyka w TVN24.
Minister zaznaczył, że rząd nie wyklucza stworzenia rozwiązań, które skłoniłyby firmy paliwowe do szybszego reagowania na spadki cen surowca.
"Możemy uniknąć błędów Niemiec". Sołowow o polskiej energetyce
– Nie wykluczam, że w przyszłości moglibyśmy stworzyć mechanizm, który by mobilizował koncerny do tego, by ceny były podnoszone rzadziej. Wprowadziły to inne państwa. (...) Stąd nasz pomysł o podatku od nadzwyczajnych zysków, element pakietu CPN – powiedział.
Pakiet kosztował 4,7 mld zł
W środę zakończyło się obowiązywanie rządowego programu CPN. Wygasły przepisy przewidujące obniżoną stawkę VAT na benzynę, olej napędowy i niektóre biokomponenty, a także mechanizm maksymalnych cen paliw na stacjach. W połowie czerwca przestały natomiast obowiązywać przepisy dotyczące obniżonej akcyzy.
Jak poinformowało Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytania PAP, koszt funkcjonowania pakietu CPN wyniósł około 4,7 mld zł.
Program obowiązywał od końca marca. W jego ramach stawka VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty została obniżona z 23 proc. do 8 proc., a akcyza zmniejszona o 29 gr na litr benzyny i 28 gr na litr oleju napędowego. Wprowadzono również mechanizm maksymalnych cen paliw na stacjach.