Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. KKG
|
aktualizacja

"Pracownik jest karany". Minister zapowiada duże zmiany w L4

607
Podziel się:

Rozważamy propozycję, by chorobowe było płatne w 90 albo 100 proc. Musimy wziąć przy tym pod uwagę ryzyko np. wypychania pracowników na fałszywe L4 - powiedziała "Dziennikowi Gazecie Prawnej" ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

"Pracownik jest karany". Minister zapowiada duże zmiany w L4
Rozważamy propozycję, by chorobowe było płatne w 90 albo 100 proc. - zapowiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (PAP, Pawe� Supernak)

Szefowa MRPiPS w rozmowie z "DGP" była pytana o propozycję przeniesienia na ZUS finansowania w całości chorobowego, czyli już od pierwszego dnia choroby.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Nowy podatek na armię. Czy to dobry pomysł? - Marcin Piątkowski - Biznes Klasa #16
Prace nad tym projektem toczą się w ministerstwie. Jest dla nas jasne, że za chorobę nie powinno się karać ani pracodawcy, ani pracownika. Dziś oboje są karani. Pracownik jest karany tym, że otrzymuje mniejsze wynagrodzenie, pracodawca tym, że musi znaleźć zastępstwo za nieobecnego pracownika i pokrywać koszty wynagrodzenia chorobowego, czyli 80 proc. pensji. Jaki jest tego skutek? Ano taki, że pracownicy przychodzą chorzy do pracy, bo nie chcą tracić części wynagrodzenia - wskazała Dziemianowicz-Bąk.

Dodała, że rozważane są różne warianty prawne. - Bierzemy przy tym pod uwagę stopień obciążenia składkami. Dziś składka chorobowa jest w 100 proc. opłacana przez pracownika. Dla pracowników trudne więc do wyobrażenia byłoby to, że państwo ściąga ciężar z barków przedsiębiorcy, a oni z tego nic nie mają. Dlatego jest rozważana propozycja, by czas na chorobowym był płatny w 90 albo 100 proc. - przekazała.

Podkreśliła, że rozważane rozwiązania będą szeroko konsultowane.

- Obecnie trwają analizy skutków finansowych zaproponowanego rozwiązania w różnych wariantach oraz prace projektowe nad przepisami, które służyłyby ich włączeniu do obowiązującego porządku prawnego. Na pewno wszystkie wprowadzane zmiany będą procedowane w taki sposób, aby pracodawcy i pracownicy byli ich świadomi i mogli się spokojnie do tych zmian przygotować - zaznaczyła Dziemianowicz-Bąk.

Jedną z obietnic obecnej koalicji rządzącej było przejęcie przez ZUS obowiązku wypłacania wynagrodzenia za L4 od pierwszego dnia nieobecności pracownika w pracy. Obecnie jest tak, że w trakcie pierwszych 33 dni zwolnienia pensję pracownika opłaca pracodawca. Dlatego też zmiana w tym zakresie jest szczególnie pożądana przez firmy z sektora MŚP, które złapią "finansowy oddech" w momencie, gdy państwo przejmie na siebie obowiązek opłacania pensji na zwolnieniu chorobowym zatrudnionego.

Ekspert: nastąpi lawinowy wzrost zwolnień

Jednak zmiany mają też dotknąć wysokości pensji, jaką otrzyma pracownik na L4. Dziś otrzymuje on na zwolnieniu 80 proc. wynagrodzenia. Jednym z pomysłów rządu jest zwiększenie tej kwoty do 100 proc. Propozycja korzystna dla zatrudnionych może w dłuższej perspektywie okazać się "niedźwiedzią przysługą" dla firm, jak i przynieść problemy rządzącym.

- Moje dotychczasowe doświadczenia ze 100-procentowo płatnym wynagrodzeniem chorobowym pozwalają zakładać, że nastąpi lawinowy wzrost zwolnień chorobowych - mówi w rozmowie z serwisem prawo.pl Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy. - W przypadku otrzymywania 100-proc. wynagrodzenia chorobowego pracownik otrzyma również wypracowane w przeciągu ostatnich 12 miesięcy godziny nadliczbowe, a także premie. W efekcie pełne wynagrodzenie chorobowe staje się bardziej atrakcyjne niż wynagrodzenie otrzymywane od pracodawcy za wykonaną pracę - wyjaśnia ekspert.

Prawnik podaje przykład przedsiębiorcy, który przeprowadził w swojej firmie taki eksperyment. W rezultacie w firmie zaczął krążyć nieoficjalny grafik, uwzględniający planowane zwolnienia chorobowe wśród pracowników - tak, aby zapewnić minimalną obsadę osobową w zakładzie. Patologia w tym zakresie zaczynała stawać się obowiązującą normą - czytamy w serwisie prawo.pl.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(607)
Mike
5 godz. temu
Stare przysłowie mówi nie robotajesz nie kuszajesz
To nie tak
5 godz. temu
To nie tak że pracownik nie idzie na zwolnienie bo dostanie mniej pieniędzy. On nie idzie na zwolnienie aby nie dostać wypowiedzenia kiedy wróci ze zwolnienia. Ja dostałam na drugi dzień
Pola
7 godz. temu
Dwa dni chorobowe w miesiącu dla każdego weźcie przykład z Islandi
Matej
10 godz. temu
Wzrośnie liczba zwolnień czyli dobrze bo chory pracownik zostanie w domu i nie będzie zarażał innych. Chyba to przełoży się w dłuższej perspektywie na plus
Pomyśl
12 godz. temu
Pracownik jest ubezpieczony i jak piszecie sam oplaca składki chorobowe. Zatem logiczne jest, ze w razie choroby ta instytucja do ktorej placi powinna mu wyplacac to swiadczenie na okreslonych zasadach. Pracodawca powinien placic tylko za okres swiadczenia pracy. Pkdobnie tylko za ten okres powinien byc naliczany wymiar urlopu. Tragedia jest ze urlop nalicza sie nawet od urlopu macierzyńskiego. Pracodawca powinien placic tylko za okres wykonywania pracy! Im więcej tych uregulowan, tym więcej firm i zakladow redukuje zatrudnienie albo z Polski zmyka. Wbrew pozorom mocno na tym traca pracownicy, bo co nam z tego pieknego prawa i z przywilejów kiedy nie będzie pracy???
...
Następna strona