Media: Węgrzy mogą przejąć udziały w polskiej rafinerii

Paweł Gospodarczyk
Stacja MOL w OlsztynieStacja MOL w Olsztynie
Źródło zdjęć: © East News | Artur Szczepanski/REPORTER

Kto mógłby zastąpić Saudyjczyków w Rafinerii Gdańskiej? Według "Rzeczpospolitej" coraz częściej mówi się o węgierskim MOL-u, który mógłby jeszcze mocniej rozgościć się na polskim rynku paliwowym. Eksperci wskazują, że to właśnie Węgrzy mają największe szanse na przejęcie udziałów Saudi Aramco. Dla Orlenu taki scenariusz oznaczałby nowego partnera w strategicznym zakładzie.

Saudi Aramco rozważa ograniczenie swojej działalności w Polsce. Według ustaleń "Rzeczpospolitej" saudyjski koncern miał powierzyć bankowi JPMorgan Chase rozpoznanie możliwości sprzedaży posiadanych aktywów. Na wstępnej liście potencjalnych inwestorów znalazły się podobno trzy podmioty.

Jednym z rozważanych wariantów jest zbycie 30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej. Pozostałe 70 proc. należy do Orlenu. Dziennik zastrzega jednak, że całkowite wycofanie się Saudyjczyków z polskiego rynku jest obecnie mniej prawdopodobne niż sprzedaż wybranych części biznesu. Wiążące decyzje jeszcze nie zapadły.

MOL faworytem do przejęcia aktywów Saudi Aramco

Analitycy, z którymi rozmawiała "Rzeczpospolita", zwracają uwagę przede wszystkim na węgierski MOL. Koncern jest już obecny na polskim rynku paliwowym, a ewentualne przejęcie kolejnych aktywów mogłoby wzmocnić jego pozycję.

Michał Kozak z Domu Maklerskiego Trigon uważa, że najbardziej prawdopodobnym nabywcą byłaby właśnie węgierska spółka. Nie wyklucza również zainteresowania ze strony Unimotu, ale ocenia taki scenariusz jako mniej realny.

- Nie spodziewałbym się gracza, którego obecnie na naszym rynku nie ma. Unimot teoretycznie też mógłby być kandydatem, ale to mniej prawdopodobny typ w naszym odczuciu. W obecnym układzie importerzy mają pod górkę - stwierdza.

Podobnie sytuację ocenia Piotr Dzięciołowski z Citi Handlowego. Wskazuje, że zakup aktywów Saudi Aramco mógłby zapewnić MOL-owi dodatkowe źródło zaopatrzenia jego własnej sieci stacji paliw.

Lista możliwych inwestorów nie ogranicza się jednak do Węgrów. Łukasz Prokopiuk z Domu Maklerskiego BOŚ wskazuje, że zainteresowanie mogą wykazać również inne międzynarodowe koncerny, w tym BP. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniany jest także Shell.

- Wciąż jednak nie wiadomo, czy dojdzie do sprzedaży i jaki będzie wpływ państwa i Orlenu na akceptację potencjalnego partnera. To elementy środków zaradczych, które są tajne i nie są publicznie znane - zaznacza ekspert, cytowany przez "Rz".

Orlen nie może po prostu odkupić rafinerii

Ewentualna zmiana właściciela mniejszościowego pakietu Rafinerii Gdańskiej rodzi pytanie o rolę polskiego koncernu. Orlen zachowuje większość udziałów, jednak nie oznacza to, że mógłby swobodnie odkupić pozostałe 30 proc.

Przeszkodą są zobowiązania wobec Komisji Europejskiej, które umożliwiły połączenie Orlenu z Lotosem. Sprzedaż części aktywów niezależnemu inwestorowi była jednym z warunków uzyskania zgody na fuzję.

Orlen nie dysponuje prawem pierwszeństwa zakupu udziałów Saudi Aramco. Jego wpływ na potencjalną transakcję może sprowadzać się do udziału w procedurze zatwierdzania nowego partnera. Szczegółowe postanowienia umowy nie są jednak publicznie dostępne.

Nie oznacza to całkowitego wykluczenia polskiego koncernu z przyszłych rozmów. Michał Kozak dopuszcza możliwość stworzenia struktury inwestycyjnej z pewnym udziałem Orlenu, ale takie rozwiązanie wymagałoby uzgodnień z Komisją Europejską i uwzględnienia przepisów antymonopolowych.

Rafinerie znów przynoszą duże pieniądze

Potencjalna sprzedaż może nastąpić w momencie korzystnej koniunktury dla producentów paliw. Eksperci cytowani przez dziennik zwracają uwagę, że napięcia geopolityczne wspierają obecnie wysokie marże rafineryjne i hurtowe.

To sprawia, że posiadanie udziałów w zakładach przerabiających ropę może być atrakcyjną inwestycją również w perspektywie kilku kolejnych lat. Jednocześnie zmienność marż utrudnia określenie wartości takich aktywów.

Dlaczego Saudyjczycy rozważają sprzedaż?

Możliwe ograniczenie działalności w Polsce wpisywałoby się w szersze działania Saudi Aramco zmierzające do pozyskiwania kapitału.

"Rzeczpospolita" przypomina, że kontrolowany przez koncern SABIC zgodził się na sprzedaż części działalności petrochemicznej i związanej z tworzywami sztucznymi za łącznie 950 mln dol. Z kolei Reuters informował o planach pozbycia się udziałów w biznesie siarkowym Saudi Aramco.

Według źródeł agencji szerszy program sprzedaży aktywów może przynieść koncernowi nawet 50 mld dol. Środki te mają wspierać m.in. proces zmniejszania zależności saudyjskiej gospodarki od wydobycia ropy.

Jednak sprzedaż polskich aktywów wcale nie jest przesądzona. Michał Kozak wskazuje, że na ostateczne rozstrzygnięcie mogą wpłynąć także unijne regulacje dotyczące ESG, czyli kwestii środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego. Ewentualne wyłączenia dla strategicznych dostawców surowców mogłyby zmienić rachunek ekonomiczny Saudi Aramco.

Pozostaje również kwestia bezpieczeństwa energetycznego Polski. Piotr Dzięciołowski uważa, że sama zmiana właściciela części udziałów nie musi oznaczać zagrożenia. Jak podkreśla, państwo dysponuje instrumentami prawnymi pozwalającymi przeciwdziałać działaniom zagranicznych inwestorów, które mogłyby naruszać krajowe interesy.

Na obecnym etapie nie wiadomo więc ani czy do transakcji dojdzie, ani kto ostatecznie mógłby kupić polskie aktywa Saudi Aramco. Z ocen analityków wynika jednak, że w przypadku rozpoczęcia procesu sprzedaży MOL będzie jednym z najważniejszych kandydatów.

Źródło: Rzeczpospolita

Wybrane dla Ciebie