Młodzi nie płacą czynszu. Zaskakujące dane samorządów
Zaległości czynszowe w mieszkaniach komunalnych sięgają już około 4,5 mld zł i nadal rosną. Jak alarmują samorządy i resort sprawiedliwości, problem dotyczy głównie osób w wieku produkcyjnym, a obowiązujące przepisy skutecznie blokują egzekucję długów - opisuje biznes.interia.pl.
Problem niepłacenia czynszu przez lokatorów mieszkań komunalnych narasta, a samorządy coraz częściej przyznają, że obecne narzędzia prawne są niewystarczające. Jak wskazują przedstawiciele gmin, zaległości nie wynikają dziś głównie z trudnej sytuacji seniorów, lecz z postaw osób młodych, aktywnych zawodowo.
– Coraz większym problemem staje się egzekucja należności od osób korzystających z majątku komunalnego. Wynika to z różnych powodów, ale przede wszystkim ze zmiany świadomości osób zajmujących takie lokale – mówił podczas posiedzenia sejmowej podkomisji Marek Wójcik przedstawiciel Związku Miast i Powiatów. Jak podkreślał, największe problemy dotyczą osób w wieku 30–50 lat, a nie seniorów.
Według niego potrzebna jest korekta przepisów, które umożliwiłyby skuteczniejszą egzekucję należności, zwłaszcza wobec osób oficjalnie wykazujących minimalne wynagrodzenie. – W takich przypadkach jesteśmy praktycznie zablokowani, a takich osób jest około 3,5 miliona – wskazał.
Wielkie błędy gigantów. Nawet tak znane firmy nie uniknęły poważnych problemów
Zaległości rosną, skuteczność egzekucji spada
Jak podaje Marek Wójcik, łączna kwota zaległości czynszowych w zasobach komunalnych sięga obecnie około 4,5 mld zł i wciąż rośnie. Na sytuację wpłynął m.in. okres pandemii i obowiązujący przez blisko 2,5 roku zakaz eksmisji, a także coraz mniejsza skuteczność takich narzędzi jak zamiana lokalu na mniejszy lub o niższym standardzie - podaje biznes.interia.pl.
Problem dostrzega również Ministerstwo Sprawiedliwości. – Zaniepokoiło nas, że od kilku lat spada skuteczność egzekucji z wynagrodzenia za pracę – mówi Urban Szota z Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak wyjaśnia, udział tej formy egzekucji spadł z około 31 proc. w 2019 r. do 17 proc. w 2024 r.
Zdaniem resortu główną przyczyną jest wysoka kwota minimalnego wynagrodzenia zwolniona spod egzekucji. – Minimalne wynagrodzenie przestało pełnić funkcję zabezpieczenia godnej egzystencji – ocenia przedstawiciel ministerstwa, wskazując na brak analogicznej ochrony w przypadku emerytur i rent.
Potrzebne zmiany w prawie i "mechanizmy dyscyplinujące"
Ministerstwo Sprawiedliwości popiera postulaty zmiany przepisów, w tym możliwość egzekucji do 25 proc. minimalnego wynagrodzenia. – Przekazaliśmy ten postulat wraz ze stanowiskiem do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – informuje Anna Marczak zastępca dyr. Departamentu Prawa Cywilnego i Gospodarczego w Ministerstwie Sprawiedliwości, zaznaczając, że podobne wnioski pojawiają się w licznych petycjach kierowanych do Sejmu i Senatu.
Problem ma także wymiar społeczny. – Obecne przepisy powodują, że niektórym opłaca się dogadać z pracodawcą, aby na umowie widniała tylko minimalna pensja – zauważa Marek Wójcik, wskazując na sprzyjanie szarej strefie.
Podczas posiedzenia głos zabrał także Kamil Wnuk z Polski 2050, który zwracał uwagę na zjawisko pokoleniowego niepłacenia czynszu. – Potrzebne są nie tylko "marchewki", lecz także "kij" – mechanizmy dyscyplinujące – ocenił.
Z kolei Tomasz Lewandowski wiceminister rozwoju i technologii podkreślał, że samorządy również powinny prowadzić bardziej aktywną politykę mieszkaniową. – Jest brak rotacji w zasobie komunalnym – mówił, wskazując na potrzebę działań zarówno po stronie gmin, jak i w obszarze windykacji należności.
Źródło: biznes.interia.pl