Największy wstrząs od dekad? Ropa reaguje na wojnę
Konflikt na Bliskim Wschodzie wywołał jeden z największych wstrząsów na rynku energii od dekad. Ruch tankowców w rejonie Cieśniny Ormuz niemal zamarł, producenci ograniczają wydobycie, a ceny ropy przekroczyły 100 dolarów za baryłkę - opisał Wall Street Journal.
Globalny rynek energii znalazł się w stanie silnych turbulencji po atakach USA i Izraela na Iran. W obawie przed eskalacją konfliktu część producentów zaczęła ograniczać wydobycie ropy, a transport surowca przez kluczową dla światowego handlu Cieśninę Ormuz praktycznie się zatrzymał.
Jednym z pierwszych sygnałów nadchodzących problemów była decyzja firmy DNO o wstrzymaniu produkcji w irackim Kurdystanie. Jej przewodniczący Bijan Mossavar-Rahmani polecił zamknąć odwierty po rozpoczęciu ataków na Iran - opisał "Wall Street Journal". Gdy wylądował w Oslo po locie z Nowego Jorku, pompy były już wyłączone.
Sytuację dodatkowo pogorszyły doniesienia o komunikatach radiowych, w których statkom odradzano wpływanie do Cieśniny Ormuz. W efekcie ruch tankowców spowolnił do minimalnego poziomu.
"Kompletnie niespodziewana sytuacja". Oto dlaczego klient zamówił prywatny samolot
Produkcja ropy gwałtownie spada
Zakłócenia szybko zaczęły wpływać na wydobycie w regionie. W Iraku ograniczono produkcję o ponad dwie trzecie, ponieważ brakowało miejsca do magazynowania niesprzedanej ropy. Podobne działania podjęto w innych krajach Zatoki Perskiej.
Analitycy wskazują, że skutki mogą być ogromne. - W całej pisanej historii cieśniny nigdy nie była zamknięta, nigdy - powiedziała analityczka JPMorgan Chase Natasha Kaneva. - Dla mnie to nie był tylko najgorszy scenariusz. To był scenariusz nie do pomyślenia - dodała.
Jeśli sytuacja się utrzyma, dzienna produkcja ropy w regionie może spaść o ponad cztery miliony baryłek, a do końca marca nawet o dziewięć milionów baryłek. To odpowiada niemal jednej dziesiątej światowego popytu.
Rynki już reagują na te wydarzenia. Ceny ropy w USA przekroczyły 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od czasu kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską inwazją na Ukrainę.
Szok energetyczny rozlewa się po świecie
Zakłócenia w Zatoce Perskiej zaczynają odbijać się na globalnej gospodarce. Ceny paliw rosną, a wyższe koszty energii przekładają się na wzrost kosztów transportu i finansowania.
Historyk energii Daniel Yergin ocenił skalę zjawiska jednoznacznie. - Patrzymy na to, co jest jak dotąd największym zakłóceniem w historii świata pod względem dziennej produkcji ropy – powiedział.
Wstrząsy nie ograniczają się jedynie do rynku ropy. Zakłócenia dotykają również sektor gazu ziemnego. Wstrzymanie produkcji w Katarze po atakach na infrastrukturę energetyczną ograniczyło globalne dostawy LNG, co wywołało gwałtowne wzrosty cen gazu.
Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych punktów światowej infrastruktury energetycznej. Przez wąski przesmyk między Iranem a Omanem przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego.
Eksperci w rozmowie z "WJS" podkreślają, że choć globalny rynek energii jest dziś bardziej elastyczny niż w przeszłości, przedłużające się zakłócenia mogą mieć poważne konsekwencje dla gospodarek na całym świecie – zwłaszcza w Azji i Europie, które w dużym stopniu zależą od dostaw surowców z regionu Zatoki Perskiej.
Przypomnijmy, że ceny ropy osiągnęły w poniedziałek rano poziomy nienotowane od lipca 2022 roku. Amerykańska WTI wystrzeliła w pewnym momencie o 30,04 proc., osiągając poziom 118,21 dol. za baryłkę. Ropa Brent podrożała o 27,54 proc. – do 118,22 dol. za baryłkę.
Źródło: Wall Street Journal