Niepokojące dane płyną z rynku pracy. Złowroga stagnacja

Skutki podniesienia płacy minimalnej i inflacji widać w nowych danych GUS-u. Przedsiębiorcy wstrzymują decyzje o zatrudnianiu nowych pracowników. – W tym roku, kiedy brakuje ludzi, sama stoję za barem lub pracuję na kuchni – mówi nam menedżerka restauracji.

Coś niepokojącego dzieje się na rynku pracyCoś niepokojącego dzieje się na rynku pracy
Źródło zdjęć: © East News | Marcin Nowak/REPORTER

– Jesteśmy w szczycie sezonu, jeśli chodzi o gastronomię, ale nie zatrudniamy. W ubiegłych latach prowadziliśmy rekrutacje, zatrudnialiśmy studentów. W tym roku nie – mówi nam menedżerka restauracji z okolic Katowic. Pytamy, dlaczego zdecydowała się na taki krok, skoro – jak sama mówi – ruch jest ponadprzeciętny.

– Dociskają nas koszty, a przede wszystkim wzrost składek na ZUS. Od nowego roku będzie jeszcze gorzej. Dodatkowo trudno jest znaleźć dobrych pracowników. Ludzie nie garną się do tej pracy i brakuje czasu oraz zasobów, aby ich wyszkolić tylko na czas sezonu. W tym roku, kiedy brakuje ludzi, sama staję za barem lub pracuję w kuchni. Jak jest bardzo ciężko, dołącza do nas właścicielka lokalu – opowiada.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Polskę czeka "demograficzne tsunami". "Polaków będzie coraz mniej"

Zatrudnienie niższe niż przed rokiem

Problem widać też w danych Głównego Urzędu Statystycznego. W lipcu 2023 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, w porównaniu z lipcem 2022 r., było wyższe o 0,1 proc. W stosunku do poprzedniego miesiąca przeciętne zatrudnienie pozostało na podobnym poziomie.

Czy powinniśmy przywiązywać wagę do tych informacji? O to zapytaliśmy przedstawicieli organizacji pracodawców.

Kończy się możliwość wzrostu PKB w oparciu o zwiększenie wykorzystania pracy. Aby podtrzymać wzrost produkcji towarów i usług, musimy wykorzystać w większym stopniu inne czynniki (zasoby naturalne lub kapitał, czyli maszyny i urządzenia) lub efektywniej korzystać z kurczących się zasobów (do czego są potrzebne inwestycje lub innowacje) – mówi nam Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Jakich więc konsekwencji możemy się spodziewać?

– Liczba zatrudnionych w Polsce osiągnęła poziom ok. 17 mln i będzie najpierw powoli, a potem coraz szybciej spadać w stronę 13, może 12 mln w 2050 r. Jeśli nie wykorzystamy nowych motorów wzrostu, to możemy się martwić spadkiem zamożności i utratą pozycji rozwojowego lidera - uzupełnia ekspert.

Z kolei Szymon Witkowski, dyrektor Forum Pracy Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, uważa, że obecna sytuacja gospodarcza nie sprzyja decyzjom w zakresie zwiększania zatrudnienia. – Ponadto wiele firm i tak ma problemy ze znalezieniem pracowników, a zatem tworzenie nowych wakatów dla tych przedsiębiorstw może mijać się z celem – wyjaśnia.

Złowroga stagnacja?

Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, mówi nam, że rynek pracy jest w momencie uspokojenia. – Jeżeli chodzi o stopień pokrycia zapotrzebowania na pracowników migrantami, to jesteśmy mniej więcej na poziomie nasycenia z 2019 r. To oznacza, że pracownicy z Ukrainy pokrywają niezbędne niedobory – uważa Inglot.

W raporcie przygotowanym przez Grant Thorton czytamy, że w czerwcu tego roku pracodawcy opublikowali 280,2 tys. ogłoszeń o pracę, czyli o 3 proc. mniej niż przed rokiem. W lipcu natomiast w porównaniu do poprzedniego roku opublikowano o 0,8 proc. mniej ofert.

Kolejne miesiące mogą spowodować, że względny spokój zmieni się w marazm, a następnie – spadek zatrudnienia. Ponownie wracamy więc do od lat podnoszonego tematu – problemów wynikających z naszej demografii.

W skali gospodarki maleje liczba osób w wieku produkcyjnym i to zmusi firmy do ograniczenia zatrudnienia – uważa Kamil Sobolewski.

Jednak to nie oznacza, że wkrótce spotkamy się z bezrobociem.

– Spadkowi zatrudnienia nie będzie towarzyszyć wzrost bezrobocia, dopóki spadek zatrudnienia nie przekroczy 1 proc. rocznie. Od początku roku ubyło niemal 20 tys. etatów, podczas gdy 5-letnia średnia wynosi +40 tysięcy. Mamy zatem o 60 tysięcy "za mało" zatrudnionych względem bardzo dobrego okresu, który trudno będzie powtórzyć. Aby rosło bezrobocie, musielibyśmy tracić 120-170 tys. etatów rocznie. To wymagałoby realizacji czarnego scenariusza gospodarczego, którego się nie spodziewam – dodaje ekonomista.

Przyszłości w różowych barwach nie widzi Szymon Witkowski, choć uznaje, że inflacja będzie hamować, co powinno poprawić nastroje w gospodarce.

Trudno w obecnych czasach przedstawiać wiarygodne prognozy dotyczące gospodarki, jak i rynku pracy. Z pewnością nastroje przedsiębiorców wciąż są złe, a to przekłada się zarówno na decyzje dotyczące poziomu zatrudnienia, czy na dokonywanie nowych inwestycji – uważa przedstawiciel ZPP.

I zauważa, że malejąca inflacja może przyczynić się do większej stabilności rynku. – Niestety istnieje również wiele zagrożeń. Rekordowy wzrost płacy minimalnej przyczyni się do istotnego wzrostu kosztów działalności firm, a to będzie miało swoje odzwierciedlenie w cenach dóbr i usług. Ponadto połączenie wciąż wysokiej inflacji oraz niskiego wzrostu gospodarczego sprawiają, że polskie firmy i cała gospodarka będą musiały walczyć z problemami jeszcze przez pewien czas – dodaje Witkowski.

Płace w Polsce

Główny Urząd Statystyczny opublikował dane mówiące również o średnim wynagrodzeniu. Po chwili oddechu okazuje się, że Polacy ponownie realnie biednieją. Ekonomiści mBanku zwrócili uwagę, że płace zwolniły poniżej tempa inflacji, ale tylko na chwilę i nie spodziewają się, by regularnie tam (poniżej 0 proc.) "przebywały".

– Płace nie nadążają za inflacją od kilku kwartałów, z przerwą na czerwiec. Sposobem na zmianę tej sytuacji jest ograniczenie inflacji, a nie podnoszenie płac, "trzynastki", "czternastki" i podwyżka świadczeń społecznych. Więcej pieniędzy przy stagnacji produkcji oznacza tylko rozkręcanie spirali inflacyjnej, a nie poprawę dobrobytu – mówi nam główny ekonomista Pracodawców RP.

Weronika Szkwarek, dziennikarka money.pl

Wybrane dla Ciebie
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"