Pensje elity w dół, składki i emerytury w górę. Zniesienie limitu 30-krotności ZUS dzieli rząd

Jedna zmiana i pensje najlepiej zarabiających lecą w dół. Więcej zapłacą też ich pracodawcy - od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych w ciągu roku. Efekt? Wyższe emerytury. Na zmianach zyska też premier i prezydent. Po jednej kadencji ich świadczenie podskoczy o kilkaset złotych - wynika z analizy money.pl. Takie będą skutki zmian limitu składek ZUS.

Obraz
Źródło zdjęć: © East News | ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Mateusz Ratajczak

Koszt zatrudnienia jednego wysoko wykwalifikowanego pracownika może podskoczyć o kilka tysięcy złotych w ciągu roku. Zatrudnienie dyrektora będzie droższe o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Taki będzie efekt zniesienia limitu składek na ZUS. Pomysł właśnie wraca z konkretną datą - 2020 rok. I znów powoduje spięcia w rządzie.

- To jest zła zmiana. Będę przekonywać wszystkch ministrów i premiera, żeby z pomysłu zrezygnować - mówi money.pl Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii. Sprawę komentowała w programie "Money. To się liczy". Podobne zdanie ma wicepremier Jarosław Gowin, szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego. Mówi wprost w rozmowie z money.pl: to zły pomysł, będę od niego odciągał kolegów.

Po drugiej stronie sporu jest szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Plany jej resortu warte są 5 mld zł. A takie pieniądze i dla Teresy Czerwińskiej, szefowej resortów finansów byłyby sporym zastrzykiem gotówki. A premier? Już raz zdanie zmienił.

Dwa lata temu jako wicepremier mówił "nie". Dziś premierowi bliżej do "tak". Ale Jarosław Gowin sam przyznaje, że rząd jest po to, by się spierać i dyskutować. I o 30-krotność będzie prawdziwa walka. Bo miliardy są do wyciągniecia z kieszeni przedsiębiorców.

Zobacz także: Spór? Gowin: liczę, że przekonam moich kolegów w rządzie

W tej chwili zarabiający ponad 11,5 tys. zł brutto miesięcznie w pewnym momencie przestają opłacać składki na ZUS (im więcej zarabiają dane osoby w miesiącu, tym szybciej przestają płacić). W kieszeni mają więcej pieniędzy, ale nie tylko oni zyskują. Zyskuje też państwo i budżet.

Dlaczego? Bo za kilkadziesiąt lat nie będzie musiało wypłacać ogromnych emerytur. Widać to zresztą w statystykach. Emerytury powyżej 6 tys. zł pobiera w całej Polsce ledwie 20 tys. osób.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ten stan rzeczy chce zmienić. Po co? W imię sprawiedliwości. Takie właśnie uzasadnienie pojawiło się w projekcie ustawy.

Wciągnięcie najlepiej zarabiających do systemu spowoduje, że i ZUS w przyszłości będzie miał więcej emerytów ze świadczeniami po kilkanaście - kilkadziesiąt tysięcy.

Pensja w dół, składki w górę

Zmiany przepisów mogą dotyczyć 350 tys. etatowych pracowników i ich pracodawców. Zniesienie limitu składek na ZUS uderza i w zatrudnionych, i w firmy.

Obie strony będą musiały na składki wyłożyć po prostu więcej. Efekt? Przy dokładnie takiej samej kwocie brutto - pracownik na rękę dostanie mniej, a pracodawca na jego zatrudnienie wyłoży więcej. Różnica powędruje na konto w ZUS.

Najlepiej to pokazać na przykładach.

Roczny koszt zatrudnienia osoby z pensją 25 tys. brutto podskoczy o 27 tys. zł. Teraz pracodawca na taką osobę musi przeznaczyć 333 tys. zł w ciągu roku. Po ewentualnych zmianach będzie to już 361 tys. zł.

Oczywiście im droższy pracownik, tym bardziej rosną koszty. Tak już za zarządcę z pensją 35 tys. zł pracodawca będzie musiał dołożyć 47 tys. zł rocznie. W przypadku pracownika z pensją 45 tys. zł (a tacy są na umowach o pracę)
koszty urosną o 67 tys. zł w ciągu roku.

To tylko jedna strona medalu. Dlaczego? Bo w tym wszystkim część pieniędzy będą też oddawać sami zatrudnieni. W przypadku pensji 15 tys. zł brutto, po roku z portfela wyparuje prawie 4 tys. zł (netto). Pracownik z pensją 25 tys. zł pożegna się w ciągu roku z 12 tys. zł. Osoba, która może się pochwalić miesięcznymi zarobkami na poziomie 45 tys. zł, netto w ciągu roku zarobi o 30 tys. zł mniej.

Trzeba podkreślić jasno, że wyższe koszty pracownicze poniosą nie tylko firmy. Dotkną one też... ministerstwa i instytucje rządowe. Przykład? Zatrudnienie Mateusza Morawieckiego na stanowisku premiera będzie droższe.

Prezydent i premier dostaną wyższe emerytury

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów co miesiąc wykłada na jego wynagrodzenie około 17 tys. zł brutto. Z konta KPRM znika 20 tys. zł (3 tys. zł to koszt pracodawcy). Po ewentualnych zmianach roczny koszt zatrudnienia premiera urośnie o dodatkowe 20 tys. zł - choć na pasku wynagrodzenia premiera kwota brutto pozostanie dokładnie taka sama. O tyle więcej będzie musiał wyłożyć sam pracodawca. A to nie koniec zamieszania finansowego z wypłatami.

Dlaczego? Bo jednocześnie premier na konto będzie dostawał mniej. Sam też będzie musiał więcej przelać do ZUS. I dlatego urośnie jego przyszła emerytura.

Jak wynika z szacunków money.pl, zniesienie limitu składek sprawi, że świadczenie premiera po pełnej kadencji będzie o około 250 zł wyższe niż przed zmianą. Warto zrozumieć, że w tym samym czasie pieniądze (z jego i jego pracodawcy) składek w sumie dają prawo do 900 zł emerytury.

Kancelaria Prezydenta też zapłaci więcej za prezydenta Andrzeja Dudę. Prezydent co miesiąc pobiera pensję w wysokości około 20 tys. zł brutto. I Kancelaria na jego umowę przeznaczy w ciągu roku o ponad 22 tys. zł więcej niż teraz. Sam prezydent oczywiście też mniej zarobi. Przez zmiany w ciągu roku straci około 10 tys. zł na rękę. Jednocześnie - środki te trafią na jego konto emerytalne, więc dostanie więcej na starość.

Każdy rok prezydentury i wyższych składek na ZUS to około 200 zł więcej na wypłacie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W ciągu całej kadencji znacznie powiększy się jego kapitał, a więc i ostateczne świadczenie. Podskoczy o około 1 tys. zł.

Jak liczyliśmy? Wzięliśmy pod uwagę dodatkowe składki na ubezpieczenie rentowe i emerytalne, które opłaca pracodawca oraz składki na ubezpieczenia społeczne pracownika. Uzyskany wynik podzieliliśmy przez przewidywany czas pobierania emerytury w Polsce. W efekcie uzyskaliśmy ewentualną nadwyżkę nad dzisiejszymi składkami.

Oczywiście nie tylko premier i prezydent uzyskają wyższe świadczenia - to scenariusz dla każdego zatrudnionego na umowie o pracę, którego dotknie zmiana limitu składek ZUS.

Wybrane dla Ciebie
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
Brzoska zamieścił triumfalny wpis. Wskazał kraj. "Podwajamy liczbę"
Brzoska zamieścił triumfalny wpis. Wskazał kraj. "Podwajamy liczbę"