W planie obrad ostatniego walnego zgromadzenia Telewizji Polsat, które miało miejsce w piątek, zapisano zmiany w składzie zarządu. Spowodować je mógł krytyczny raport na temat działań prezesa Piotra Żaka. Tak się jednak nie stało.
W kwietniu, jak pisał portal wirtualnemedia.pl, szef spółki powiedział, że było przynajmniej 30 prób jego odwołania.
- A wiem, że zaraz będą kolejne. Niedługo zgromadzenie wspólników Telewizji Polsat, na którym nie pojawi się mój tata, a zamiast niego będą "jacyś" ludzie powołujący się na "jakieś" pełnomocnictwa, którzy podejmą próby oceniania, czy się nadaję na to stanowisko i finalnie kolejna próba odwołania - zapowiadał.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Jak zbudować milionowy biznes na pasji?- Marek Tronina w Biznes Klasie
Raport, przygotowany przez wewnętrzną komisję, został uznany za próbę tworzenia nieprawdziwego obrazu spółki. Olga Zomer, rzeczniczka Cyfrowego Polsatu, podkreśliła, że dokument naruszał standardy działania i prawo. „Nie przesłuchano autorów doniesień, a prace komisji urągały standardom” – wyjaśniła.
Piotr Żak, który objął stanowisko prezesa w ubiegłym roku, jest jedynym członkiem rodziny Solorza, który zachował funkcję w trakcie trwającego sporu o sukcesję. Konflikt dotyczy m.in. fundacji TiVi Foundation, która sprzeciwia się zmianom w zarządzie.
Spór o sukcesję
Zygmunt Solorz, założyciel imperium, zaskarżył decyzje o zmianach w zarządach spółek do sądów w Polsce i Liechtensteinie.
Jego prawnik, Radosław Kwaśnicki, uważa, że uchwały są bezprawne i niezgodne ze statutem fundacji, który gwarantuje Solorzowi dożywotnie prawo do pełnienia funkcji przewodniczącego rad nadzorczych.
W tle tych wydarzeń, władze fundacji TiVi Foundation odwołały Mirosława Błaszczyka z funkcji prezesa Cyfrowego Polsatu, zastępując go Andrzejem Abramczukiem. Zmiany te mają na celu usprawnienie nadzoru nad kluczowymi spółkami fundacji.