Po latach szoków Polakom zaczęło się poprawiać. Ale zza oceanu płynie zagrożenie [OPINIA]

O scenariuszach na 2026 i 2027 rok tak dobrych dla Polski, jakie wieszczono jeszcze na początku roku, możemy raczej zapomnieć. Prawdopodobnie z kolejnym uderzeniem podwyżek będziemy mieli do czynienia, gdy rolnicy ruszą zbierać plony. Powód? Wojna i wywołany przez nią kryzys – pisze w opinii dla money.pl Kamil Fejfer.

TrumpTrump nie czuje odpowiedzialności za globalną gospodarkę, która na nim spoczywa
Źródło zdjęć: © GETTY | Allison Robbert, Travis Dove
Kamil Fejfer
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Po latach szoków targających polską i światową gospodarką przyszedł okres uspokojenia. Widać to w danych GUS – w ostatnim czasie Polakom znów wyraźnie zaczęło się poprawiać. Niestety moment powrotu na poprzednie tory nie trwał przesadnie długo.

Wszystko z powodu interwencji militarnej w Iranie duetu Donald Trump – Benjamin Netanjahu. Czy czeka nas powtórka z lat 2021-2023? Taki scenariusz wydaje się skrajnie mało prawdopodobny. Ale warto szykować się na chudsze miesiące, a może i lata.

Od kłótni z ojcem do miliardów złotych. Ujawnia kulisy wielkiego biznesu

Zacznijmy od niezwykle ciekawych danych, które pod koniec marca zaprezentował Główny Urząd Statystyczny. Otóż okazuje się, że w 2025 roku padł historycznie niski rekord, jeśli chodzi o tak zwany wskaźnik pogłębionej deprywacji materialnej i społecznej.

Rekordowo niskie 2 proc.

Pod tym technicznym terminem kryje się zagregowana, a więc dokładniejsza niż jednoczynnikowa, miara ubóstwa. Osoby wpadające do kategorii "pogłębionej deprywacji" to ci, którzy ze względu na trudności finansowe nie mogą zaspokoić co najmniej siedmiu z 13 podstawowych potrzeb.

Wśród nich znalazły się między innymi: spożycie mięsa, ryb lub wegetariańskiego zastępnika co drugi dzień, ogrzewanie mieszkania, pokrycie niespodziewanego wydatku, terminowe płacenie rachunków, wymiana zniszczonych mebli, kupno nowej odzieży w miejsce znoszonej czy opłacenie tygodniowego urlopu dla całej rodziny.

Ile osób cierpiało tak określony niedostatek? W 2025 roku było to rekordowo niskie 2 proc. Naprawdę jest się z czego cieszyć, zwłaszcza że dziesięć lat wcześniej wskaźnik wynosił 7,8 proc. Oznacza to spadek odsetka osób ubogich o 74 proc.

Źródło: Główny Urząd Statystyczny
Źródło: Główny Urząd Statystyczny © GUS

Zerknijmy na poszczególne kategorie. W 2015 roku na spożycie mięsa, ryb lub ich wege odpowiednika nie mogło sobie pozwolić ponad 8 proc. Polaków i Polek. W 2025 roku było to 3 proc. Na pokrycie niespodziewanego wydatku ponad dekadę temu nie było stać 42 proc. obywateli naszego kraju. W zeszłym roku było to już 22 proc. Wciąż sporo, ale znów – spadek o połowę.

Jeśli chodzi o terminowe płacenie rachunków, to było to odpowiednio – 11 proc. oraz niecałe 3 proc. Możliwość wymiany odzieży na niezniszczoną – 10,4 proc. i 3,7 proc. Opłata tygodniowego urlopu – 44 proc. do 24 proc.

Nie ma z czym dyskutować. Przez dziesięć lat zaliczyliśmy naprawdę wyraźny postęp ekonomiczny. Poprawiło się nie tylko zamożnym, ale również (co najważniejsze), tym, którzy mieli mniej szczęścia w życiu.

Przyjrzyjmy się trendowi. Najbardziej wyraźną zmianę in plus widać między rokiem 2015 a 2016. Co mogło spowodować tak gwałtowną poprawę? Najprawdopodobniej było to pojawienie się programu 500+, który, zwłaszcza dla uboższych gospodarstw domowych, stanowił spory zastrzyk gotówki w porównaniu do już osiąganych dochodów.

Ale idźmy dalej. Postęp "zacina się" w okolicach 2021 roku. Stagnacja trwa do 2023 roku. Domyślacie się Państwo, dokąd zmierzam – tak, chodzi o COVID-19, zahamowanie wzrostu gospodarczego oraz bardzo wysoką, jak na ostatnie trzy dekady, inflację.

To właśnie przecięcie się tych czynników spowodowało, że w Polsce przestał przyrastać dobrobyt (liczony "likwidacją" biedy).

Atak na Iran i mamy wielki kryzys

To teraz wróćmy do polityki Donalda Trumpa. Jego nieuzasadniony atak na Iran (i mówię to całkiem dosłownie – amerykańska administracja sama nie potrafi rozsądnie wyjaśnić powodów swoich kroków) wywołał globalny kryzys na rynku paliw. Baryłka ropy Brent od mniej więcej trzech tygodni oscyluje wokół 100 dolarów, często przebijając tę wartość. Jeszcze w lutym kosztowała od 65 do 70 dolarów.

Co to oznacza, widzieliśmy na stacjach. To oczywiście nie koniec podwyżek, ponieważ droższe paliwa oznaczają droższe rzeczy na sklepowych półkach – chleb, buty i pietruszkę trzeba przewieźć. Jest prawdopodobne, że z kolejnym uderzeniem podwyżek będziemy mieli do czynienia, kiedy rolnicy ruszą zbierać swoje plony. Ogromna większość maszyn rolniczych jeździ na dieslu.

O ile w styczniu i lutym inflacja w naszym kraju rok do roku wynosiła delikatnie ponad 2 proc., tak w marcu podskoczyła do 3 proc. – wartości niewidzianej od lata zeszłego roku (choć powiedzmy sobie szczerze – wciąż niezbyt wysokiej).

Źródło: Główny Urząd Statystyczny
Źródło: Główny Urząd Statystyczny © GUS

Pocieszające jest to, że wynik jest poniżej oczekiwań analityków. Konsensus rynkowy wskazywał na wzrost cen na poziomie 3,3 proc., analitycy banku ING prognozowali marcową inflację na poziomie nawet 3,5 proc.

Nie wiemy jednak, jak potoczą się dalsze losy wojny. Niezwykle trudno jest obstawiać jakikolwiek scenariusz z uwagi na nieprzewidywalność prezydenta Donalda Trumpa.

Paweł Borys, były szef Polskiego Funduszu Rozwoju, obecnie partner zarządzający MCI Capital, w Business Insiderze zebrał predykcje inflacyjne wielu instytucji zajmujących się prognozowaniem. Wśród nich znalazły się banki czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

W zależności od tego, jak intensywny będzie konflikt i ile potrwa, inflacja w naszym kraju w 2026 roku sięgnie od 2,6 proc. w scenariuszu optymistycznym do nawet 10 proc. w scenariuszu ekstremalnie pesymistycznym. Prognozy bazowe mówiły o 2,5 proc.

Do tego możliwe jest również, że ucierpi dynamika naszego PKB. O ile przed inwazją Trumpa i Netanjahu mówiło się, że polska gospodarka urośnie w 2026 roku o 3,6 proc., tak w skrajnym scenariuszu możliwe jest obniżenie tej wartości nawet do 1 proc.

W najbardziej z pechowych wariantach będziemy mieli więc niezwykle rachityczny wzrost i naprawdę wysoką inflację. A to oznaczałoby powtórkę z wyhamowania dobrobytu, którą obserwowaliśmy dwa i trzy lata temu. Niski wzrost to małe podwyżki bądź ich brak.

A wysoka inflacja to utrata wartości części płac oraz topnienie realnej wartości transferów socjalnych takich jak choćby wspomniane 800+. Warto jednak zaznaczyć, że nawet najczarniejsze scenariusze nie przewidują zbliżenia się do pułapu niemal 19 proc. inflacji, którą widzieliśmy podczas ostatniego kryzysu.

Czy mamy się czego bać? I tak, i nie. Zacznijmy od złych wieści.

Trump nie czuje odpowiedzialności za globalną gospodarkę

Jak pisałem – Donald Trump jest politykiem, mówiąc eufemistycznie, trudnym do rozszyfrowania. Raczej nie tworzy on dalekosiężnych strategii. Nie wydaje się nawet, żeby postępował zgodnie z jakąś spójną ideologią.

Zamiast tego prowadzi politykę reaktywną, również reaktywną wobec swoich wcześniejszych posunięć. Z pewnością nie czuje odpowiedzialności za globalną gospodarkę, która na nim spoczywa. A po arenie międzynarodowej porusza się z gracją nadętego biznesmena z lat 90.

To oznacza, że dalsza eskalacja wojny z Iranem, nawet jeśli jest wbrew interesom gospodarczym świata, jak również samego USA, nie jest wykluczona, o ile Donald Trump uzna, że będzie dobra dla jego ego (niestety spora część analiz międzynarodowych obecnie bierze poprawkę również na ten właśnie czynnik).

To teraz lepsze wiadomości. Skrajne scenariusze, zarówno te pozytywne, jak i negatywne, realizują się najrzadziej. Inaczej mówiąc, ze wszystkich powyżej przedstawionych wariantów przyszłości ten z najwyższą inflacją i najniższym wzrostem, choć nie jest wykluczony, to jest też najmniej prawdopodobny.

Rząd w Polsce mądrze zadziałał, obniżając podatki paliwowe, co ścięło na ten moment górkę inflacyjną. I zmniejszyło prawdopodobieństwo – jak to ładnie określają ekonomiści – odkotwiczenia się oczekiwań inflacyjnych. Co stoi za tym terminem? Świadomość przedsiębiorców, że konsumenci spodziewają się podwyżek na półkach. Ta prowadzi do podbijania cen nawet w miejscach, gdzie nie widać ku temu powodów (poza chęcią zwiększenia własnego zysku).

To, czego możemy się spodziewać, to najprawdopodobniej przyhamowanie pozytywnych trendów ekonomicznych, które wróciły do Polski w okolicach 2024 roku (zbieżność z wyborami w dużej mierze przypadkowa). Jednak o scenariuszach na rok 2026 i 2027 tak dobrych, jak analitycy wieścili jeszcze na początku roku, możemy raczej zapomnieć.

Autorem jest Kamil Fejfer, dziennikarz piszący o gospodarce, współtwórca podcastu i kanału na YouTube "Ekonomia i cała reszta".

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Ponad 700 tys. do kontroli. Gigant wzywa właścicieli
Ponad 700 tys. do kontroli. Gigant wzywa właścicieli
Węgry wysyłają wojsko do ochrony gazociągu po incydencie w Serbii
Węgry wysyłają wojsko do ochrony gazociągu po incydencie w Serbii
Pożar największej galerii handlowej w Królewcu
Pożar największej galerii handlowej w Królewcu
Chiny uśmiechają się do Rosji. Widzą jedno rozwiązanie dla impasu w cieśninie Ormuz
Chiny uśmiechają się do Rosji. Widzą jedno rozwiązanie dla impasu w cieśninie Ormuz
Giganci zwiększą produkcję ropy. Efekt tylko na papierze
Giganci zwiększą produkcję ropy. Efekt tylko na papierze
Padło ostrzeżenie z samej góry. "Kraje nie mogą gromadzić paliwa podczas wojny"
Padło ostrzeżenie z samej góry. "Kraje nie mogą gromadzić paliwa podczas wojny"
Incydent przy gazociągu Serbia-Węgry. Szijjarto: nie damy się zmusić
Incydent przy gazociągu Serbia-Węgry. Szijjarto: nie damy się zmusić
Trump wskazał dzień: wtorek. Wulgarny wpis w sieci
Trump wskazał dzień: wtorek. Wulgarny wpis w sieci
Ładunki wybuchowe przy Balkan Stream. Orban reaguje błyskawicznie
Ładunki wybuchowe przy Balkan Stream. Orban reaguje błyskawicznie
Strajk głodowy w kopalniach soli trwa w święta
Strajk głodowy w kopalniach soli trwa w święta
Limity tankowania. Włosi wprowadzają ograniczenia na 4 lotniskach
Limity tankowania. Włosi wprowadzają ograniczenia na 4 lotniskach
Celne uderzenie Ukraińców. Rosyjski rurociąg uszkodzony
Celne uderzenie Ukraińców. Rosyjski rurociąg uszkodzony