Reforma ETS przewiduje stopniowe włączanie spalarni do systemu handlu emisjami:
- w 2031 r. opłaty obejmą 25 proc. emisji,
- w 2032 r. 50 proc.,
- w 2033 r. 75 proc.,
- od 2034 r. 100 proc. zweryfikowanych emisji ze spalania odpadów.
Oznacza to dodatkowy koszt uprawnień do emisji CO2, który instalacje mogą przenosić na odbiorców. Krajowa Izba Gospodarki Odpadami oszacowała, że za sprawą ETS odbiór śmieci (tzw. opłata na bramie) zdrożeje o 60 proc., a ciepło ze spalarni o 52 proc.
WIDEOTrzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się
W tle zmian pozostaje szersza korekta ETS ogłoszona 17 lipca przez Komisję Europejską. Założenia mają łagodzić presję kosztową na przemysł, ale cel redukcji emisji netto w Europie do 2040 r. o 90 proc. się nie zmienia. Komisja wskazuje też na możliwy wzrost cen uprawnień: w latach 2031-2040 nawet do 250 euro wobec ok. 75 euro obecnie.
Skutki reformy ETS
W Polsce skutki ETS są szczególnie odczuwalne ze względu na strukturę energetyki i ciepłownictwa opartą na paliwach kopalnych. W propozycjach pojawia się też wątek finansowania transformacji: Komisja chce, by co najmniej 50 proc. wpływów z ETS trafiało na cele dekarbonizacyjne, a zapowiadana reforma zakłada utrzymanie i wydłużenie działania Funduszu Modernizacyjnego, zasilanego sprzedażą 4,5 proc. puli uprawnień.
Źródło: Portal Samorządowy