Rosja odcina Niemcy od ropy. Polska gotowa do pomocy. Ale jest warunek
Moskwa od maja wstrzyma przesył kazachskiej ropy do Niemiec rosyjskimi rurociągami. Chce, aby surowiec trafiał do jej portów i tak był dostarczany do Europy. - Zamierza przekierować handel na swoje porty, pokazać, że to tam odbywa się kluczowy przeładunek - mówi Przemysław Zaleski. Jak słyszymy, w razie konieczności Polska jest gotowa do wsparcia Niemiec.
Kazachska ropa naftowa płynęła dotychczas do Niemiec biegnącym przez Polskę rurociągiem "Przyjaźń". To się właśnie zmienia. Zarówno strona niemiecka, jak i rosyjska i kazachstańska poinformowały, że od 1 maja transport i dostawy tą drogą nie będą realizowane.
Powód? Rosyjski wicepremier Aleksandr Nowak tłumaczy decyzję "obecnymi możliwościami technicznymi". Z kolei minister energetyki Kazachstanu Jerłan Akkenżenow wiąże ją z niedawnymi atakami na infrastrukturę rosyjską.
Według źródeł zbliżonych do sprawy, cytowanych przez rosyjski dziennik gospodarczy "Kommiersant", Rosja nie będzie się spieszyć z przywróceniem tranzytu w tym kierunku, biorąc pod uwagę napięte stosunki z Zachodem.
"Największy zwycięzca". Konflikt na Bliskim Wschodzie namieszał na rynku
Rosja odcina dostawy. Nie bez powodu
Cała sytuacja dziwnie przypomina konflikt o "Przyjaźń" między Ukrainą a Węgrami i Słowacją, gdy przedłużająca się naprawa południowej nitki biegnącej przez Ukrainę (uszkodzonej w rosyjskim ataku) opóźniała dostawy rosyjskiej ropy na Węgry i Słowację właśnie. W końcu, po trzech miesiącach przerwy, rurociąg "Przyjaźń" znów zaczął tłoczyć rosyjską ropę na Węgry.
Z drugiej strony, wstrzymywanie dostaw surowców, przy powoływaniu się na "kwestie techniczne" czy też "prace konserwacyjne", było w przeszłości często stosowaną strategią Rosjan. Tak Moskwa wywierała nacisk na kraje, którym odcinała dostawy.
Dlaczego jednak zdecydowała się na ten manewr właśnie teraz wobec Niemiec? Zdaniem dra Przemysława Zaleskiego, eksperta od spraw bezpieczeństwa energetycznego, wykładowcy Politechniki Wrocławskiej, nie ma tu przypadku.
To przemyślana i dokładnie opracowana strategia. Rosjanie doskonale wiedzą, jaka jest sytuacja w cieśninie Ormuz. Mają swoich inwestorów, wymiana danych wywiadowczych między Teheranem a Moskwą trwa. Rosja otwartym tekstem potwierdza, że zamierza przekierować handel na porty rosyjskie, pokazać, że to tam odbywa się kluczowy przeładunek ropy - tłumaczy dr Zaleski.
Jak oceniał na łamach "Kommiersanta" Igor Juszkow, ekspert Uniwersytetu Finansowego przy rządzie Federacji Rosyjskiej, tranzyt ropy naftowej z Kazachstanu przez Rosję (systemem Transnieftu rurociągiem Atyrau-Samara) będzie kontynuowany, ale surowiec będzie ładowany na tankowce na Morzu Czarnym lub Bałtyckim.
Potwierdzają to źródła rosyjskiego dziennika, które przekonują, że kazachska ropa może być przekierowana do portów w Noworosyjsku, Primorsku lub Ust-Łudze, skąd miałaby zostać wysłana do Niemiec drogą morską.
Oczywiście taki transport byłby odpowiednio droższy i logistycznie bardziej skomplikowany niż przesył rurociągowy. Jednocześnie jednak dałby Rosji możliwość zarobienia większych pieniędzy niż opłaty tranzytowe przez ropociąg.
Byłaby to również "polisa ubezpieczeniowa" zwłaszcza dla rosyjskich portów morskich na Bałtyku, które w ostatnim czasie zostały sparaliżowane przez ukraińskie ataki dronowe – o czym szerzej pisaliśmy w analizie w money.pl.
Rosja w ten sposób mogłaby naciskać na europejskich sojuszników Ukrainy, by ci namówili ją do wstrzymania ataków na infrastrukturę eksportową Rosji.
Moskwie najwygodniej jest teraz udowodnić, że kluczowym punktem transakcyjnym są porty rosyjskie, a dzięki temu będą kontrolować nie tylko wolumen i jakość oraz transakcje naftowe – ocenia w rozmowie z money.pl dr Zaleski.
Cios dla Niemiec? Niekoniecznie. Berlin przygotowany
W środę ministerstwo gospodarki Niemiec odniosło się do tej nowej sytuacji. Jak poinformowała niemiecka minister gospodarki i energii Katherine Reiche, aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw w Niemczech, mają zostać wykorzystane dostępne opcje.
Oceniła jednak, że brak dostaw ropy z Kazachstanu nie "zagraża ostatecznie bezpieczeństwu dostaw produktów naftowych w Niemczech".
Obecna sytuacja Niemiec jest drastycznie inna niż w 2022 r. Berlin przez lata przebudował swoje możliwości i kierunki importowe. Zmodernizował port w Rostocku i zwiększył przepustowość ropociągu łączącego ten port z rafinerią w PCK Schwedt.
Tranzyt przez Rosję z Kazachstanu pokrywał około 20-30 proc. obecnego zapotrzebowania tej - ważnej dla zachodnich Niemiec i samego Berlina - rafinerii. W ubiegłym roku dostawy wyniosły łącznie 2,1 mln ton, a w 2026 roku planowano je zwiększyć do 3 mln ton rocznie.
- Z punktu widzenia rynków, szantaż jest wiarygodny. Ubytek wolumenów kazachstańskich w warunkach kryzysu naftowego to zawsze problem. Jednak z punktu widzenia krytycznych zabezpieczeń, to nie ma dla Niemiec większego znaczenia - komentuje dr Zaleski.
Ministra Reiche zapewniła, że istnieją alternatywne trasy tranzytu ropy, ale wymagają one "starannego planowania". Wśród nich są dostawy z Polski poprzez gdański Naftoport.
Jak przekazał money.pl Paweł Łukaszewicz, rzecznik polskiego operatora PERN (spółka zarządzająca w Polsce strategiczną infrastrukturą energetyczną), dotychczas strona niemiecka nie zwróciła się do PERN z zapytaniem w tej sprawie. Z drugiej strony Polska jest gotowa do wsparcia Niemiec w momencie odcięcia dostaw z Kazachstanu.
- Od strony operacyjnej jesteśmy przygotowani do działania. Dysponujemy infrastrukturą, która pozwala na szybkie uruchomienie przesyłu do Niemiec przez Naftoport w Gdańsku oraz transport rurociągowy - poinformował Łukaszewicz.
Dodał, że Polska ma ku temu potencjał. - Jesteśmy w stanie zastąpić wolumeny dostarczane dotychczas z Kazachstanu, tj. ok. 2,5 mln ton rocznie.
Przesył do Niemiec jest możliwy za pomocą tzw. Rurociągu Pomorskiego. To magistrala biegnąca z północy o długości około 236 km. Łączy bazę manipulacyjną ropy naftowej w Gdańsku z bazą surowcową w Miszewku Strzałkowskim pod Płockiem.
Przez lata Niemcy płacili Polsce za samą gotowość przesyłu surowca tą drogą dla rafinerii w Schwedt i Leuna. Rząd w Berlinie ma świadomość, że to połączenie jest strategiczne, również dla Niemiec.
Polska stawia jednak warunki
"Rosnieft Deutschland obecnie ocenia skutki tej sytuacji i dostosuje się do wszelkich nowych okoliczności" - przekazało niemieckie ministerstwo gospodarki.
Przypomnijmy, że po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. władze Niemiec objęły powiernictwem niemiecki oddział Rosnieftu w zakładach w Schwedt. Mimo tego rosyjska spółka wciąż pozostaje największym udziałowcem w niemieckiej rafinerii.
Polska strona stawia więc warunki. Nie prześle ropy rosyjskiej spółce. To stanowisko utrzymuje od początku inwazji rosyjskiej na Ukrainę.
Warunkiem jest, że odbiorcą surowca musi być któryś z nierosyjskich udziałowców rafinerii Schwedt - Shell lub ENI - potwierdza Paweł Łukaszewicz z PERN.
54 proc. akcji posiada rosyjski Rosnieft poprzez spółki zależne w Niemczech znajdujące się pod niemieckim zarządem powierniczym. 37,5 proc. akcji obecnie należy do Shella. Włoski koncern Eni posiada 8,33 proc. udziałów.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl