Rynek pracy. Bezrobocie niskie, zastanawia jednak mocny wzrost zwolnień grupowych

Niedobór pracowników z jednej strony, wzrost fali zwolnień grupowych z drugiej. Niektóre tendencje na rynku pracy zastanawiają ekspertów.

pracownik
Źródło zdjęć: © Fotolia
Katarzyna Izdebska-Białka

O prawie 90-proc. wzroście skali zwolnień grupowych pisze "Rzeczpospolita". Dziennik podaje przykłady firm, które rozstaną się z częścią pracowników w ramach cięć grupowych. Dotyczą ona m.in. Bank BNP Paribas, Santandera, Pekao, Getin Noble Banku czy sieci Tesco.

Najwięcej zwolnień dotknęło pracowników w Małopolsce i na Mazowszu. Ale nie tylko. Zdzisław Szczepkowski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Olsztynie, w komentarzu dla "Rzeczpospolitej" mówi: Firmy dostały zadyszki.

Dziennik zauważa przy tym, że ubiegły rok był pierwszym, w którym liczba ofert pracy w polskim internecie lekko spadła. Co więcej, od połowy ubiegłego roku widać spadki zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w ujęciu miesięcznym.

Obejrzyj także: Pracownicy z zagranicy. "Bądźmy odważni, bo inaczej będą kłopoty"

Nie oznacza to, by sytuacja na rynku pracy radykalnie się zmieniała. Bez pracy w grudniu 2019 r. było 5,2 proc. Polaków - wynika z danych GUS. To oznacza lekkie pogorszenie statystyk w porównaniu z poprzednim miesiącem. Nie zmienia to faktu, że tak niskiego bezrobocia na koniec roku nie było od blisko 30 lat.

Jak tłumaczą eksperci w rozmowie z "Rzeczpospolitą", na wielkość zwolnień ma wpływ konsolidacja niektórych przedsiębiorstw. Ale ograniczanie zatrudnienia może wynikać z problemów z realizacją wyników czy z rozwojem outsorcingu.

Jednocześnie firmy zgłaszają duży problem z rekrutacją pracowników. Deklaruje go 70 proc. polskich firm, podczas gdy dwa lata temu mówiła o tym połowa, wynika z raportu ManpowerGroup "Rozwiązanie problemu niedoboru talentów: dowiedz się, czego chcą pracownicy".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie