Rząd przygotowuje się do ewentualnych cięć w administracji
Rząd przygotowuje się na ewentualność zwolnień i obniżek pensji w administracji publicznej: w ministerstwach, urzędach i innych instytucjach. Szybkie podjęcie działań w razie potrzeby ma umożliwić projekt ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.
Rząd ma otrzymać możliwość wydania specjalnego rozporządzenia - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Premier chce mieć możliwość zwalniania, jeśli okaże się, że deficyt budżetowy będzie wyższy od planowanego lub dług publiczny zacznie gwałtownie rosnąć.
Według "DGP" gwarancji zatrudnienia nie mają nawet absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. - Zasada sprawiedliwości społecznej wymaga, aby całe społeczeństwo, w tym także rządowi urzędnicy, "uczestniczyli w kosztach kryzysu" - cytuje uzasadnienie projektu gazeta.
W korpusie służby cywilnej jest zatrudnionych 120 tys. osób. Rząd nie podaje, jaki odsetek mogą dotknąć cięcia. Zapewnia jednak, że będzie musiał wskazać konkretne urzędy, a także określić, o ile etatów powinno zostać zredukowane zatrudnienie i przez jaki okres musi być utrzymany ten pomniejszony limit.
Urzędnicy - jak podaje "DGP" - mają być zwalniani przez rozwiązanie z nimi umów o pracę. W pierwszej kolejności będzie dotyczyć to tych, którzy mogą już odejść np. na emeryturę. Umowy terminowe nie będą przedłużane.
Zobacz: Koronawirus w Polsce. Minister zdrowia Łukasz Szumowski o jedynym sposobie na walkę
Pod "ochroną" będą natomiast m.in. osoby samotnie wychowujące dzieci, niepełnosprawne, a także ci, których kwalifikacje są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania urzędu. Redukcja zatrudnienia w administracji ma się odbywać na przejrzystych zasadach, a przy zwalnianiu urzędników mogą uczestniczyć organizacje związkowe.
Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.
Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie