Rządowe pomysły na dług? Ekonomistka: kompletnie niespójne działania
Podwyżka akcyzy na alkohol i zmiany w opłacie cukrowej - to wybrane pomysły Ministerstwa Finansów, jak ograniczyć szybko rosnący dług publiczny. - To nie rozwiązuje naszego problemu - komentuje w rozmowie z money.pl ekonomistka dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Rząd przyjął w tym tygodniu dwa kluczowe dokumenty dotyczące stanu finansów publicznych. Zgodnie z nimi polski dług publiczny już w tym roku przekroczy unijny próg ostrożnościowy.
Jednocześnie Ministerstwo Finansów kładzie na stole kilka propozycji, jak w najbliższym czasie zwiększyć dochody państwa. Wśród pomysłów resortu - częściowo już zrealizowanych - znalazły się m.in. podwyżka podatku CIT dla sektora bankowego, zmiany w podatku akcyzowym, zmiany w opłacie cukrowej czy podniesienie podatku od wygranej w grach i konkursach z 10 do 15 proc. Dodatkowy strumień pieniędzy ma też popłynąć do fiskusa dzięki reformie Państwowej Inspekcji Pracy i wprowadzeniu obowiązkowego Krajowego Systemu e-Faktur.
Czy pakiet tych rozwiązań może pomóc ustabilizować sytuację budżetową? - To kompletnie nie rozwiązuje naszego problemu - mówi w rozmowie z money.pl dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
Ostrzega przed piramidami finansowymi. Wskazuje, na co uważać
Te działania są całkowicie niespójne. W momencie kiedy rozpoczęła się wojna w Zatoce Perskiej i ceny ropy naftowej poszły w górę, rząd podjął decyzję o obniżeniu akcyzy i podatku VAT na paliwo - choć wcale nie trzeba było tego robić. Czyli jedną ręką ograniczamy dopływ pieniędzy do budżetu z podatków pośrednich o nawet 1,6 mld złotych miesięcznie, a z drugiej strony chcemy wspierać ten budżet, podnosząc różnego rodzaju opłaty i podatki pośrednie. Musimy się na coś zdecydować, nie możemy podejmować takich błędnych decyzji - komentuje dr Starczewska-Krzysztoszek.
- Ze względów budżetowych, ale też zdrowotnych, warto na pewno zrealizować wiele z tych postulatów. Ale jeśli mamy poważnie rozmawiać o konsolidacji finansów publicznych, to musimy zacząć mówić także o ograniczaniu wydatków. Mamy znacznie więcej do zrobienia po tej stronie - dodaje ekonomistka.
Tutaj dodatkowym utrudnieniem może być zbliżająca się kampania wyborcza do parlamentu, zwłaszcza że minister finansów Andrzej Domański znalazł się w tzw. dziesiątce na wybory Koalicji Obywatelskiej.
Zdaniem ekonomistki nadchodząca kampania nie powinna jednak być żadnym istotnym argumentem przeciwko konsolidacji. - Albo jesteśmy poważni i poważnie podchodzimy do coraz szybciej narastającego problemu, albo za chwilę możemy doprowadzić do tego, że nasze przewagi konkurencyjne, które uzyskaliśmy po wejściu do Unii Europejskiej, przestaną być aktualne - mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Według ekspertki, warto też gruntownie przyjrzeć się obecnemu systemowi zbierania podatków i danin. - Już dawno powinniśmy zebrać ekspertów podatkowych i zastanowić się, jak przebudować system podatkowy tak, żeby był szczelny i bardziej efektywny. Zamiast tego mamy dziś psucie systemu za pomocą pojedynczych zmian - stwierdza ekonomistka.
Z pomysłami ministerstwa jest jeszcze jeden problem: nie wiadomo, jak do tych planów ustosunkuje się prezydent - tam, gdzie wymagane są droga ustawowa i jego podpis. Dla przypomnienia, w zeszłym roku Karol Nawrocki zawetował m.in. ustawę zwiększającą podwyżki akcyzy na alkohol.
W rozmowie z Radiem ZET minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że resort przygotowuje się do kolejnego podejścia w tej konkretnej sprawie. - Będą kolejne projekty podwyżki akcyzy na alkohol, w sprawie opłaty cukrowej i tzw. małpek - mówił. Stwierdził też, że mimo najnowszych prognoz resortu Polsce "nie grozi zapaść" finansów publicznych. - Absolutnie nie. Polska jest najszybciej rosnącą gospodarką w UE, ale mamy stosunkowo wysoki deficyt, który musimy ograniczyć - odpowiedział minister.
Tomasz Setta, dziennikarz money.pl