Spór w pubie Bolek. O 5 mln zł i brak wypłat
Słynny warszawski pub Bolek stał się areną ostrego konfliktu finansowego. Byli pracownicy zarzucają właścicielom brak wypłat i nieodprowadzanie składek ZUS. Z kolei zarząd oskarża załogę o wyprowadzenie blisko 5 mln zł za pomocą manipulacji w systemie kasowym. Szczegóły opisuje "Gazeta Wyborcza".
Jeden z najbardziej znanych lokali na kulinarno-rozrywkowej mapie Warszawy mierzy się z poważnym kryzysem wizerunkowym i finansowym. Spór między byłym personelem a spółką N211, która zarządza pubem na Polu Mokotowskim od 2022 r., odsłania kulisy funkcjonowania branży gastronomicznej. Wzajemne oskarżenia dotyczą podstawowych kwestii pracowniczych, ale również potencjalnych oszustw podatkowych na ogromną skalę.
Z relacji byłych członków załogi wynika, że problemy z płynnością finansową lokalu narastały od wielu miesięcy. Zatrudnieni kelnerzy i barmani twierdzą, że pracodawca zalegał z wypłatami podstawowego wynagrodzenia oraz nie opłacał składek na ZUS. Dodatkowym zarzutem jest praca bez sformalizowanych umów przez długie okresy oraz brak wypłat tzw. serwisu, czyli napiwków doliczanych do rachunków dużych, zorganizowanych grup. Byli pracownicy wyliczają, że w niektórych przypadkach zaległości wobec pojedynczych osób sięgają kilku tysięcy złotych.
– W sylwestra pracowaliśmy po 14 godzin, choć umówione było osiem. Mieliśmy mieć za to wypłacone więcej, ale nie dostaliśmy ani grosza – mówi jeden z byłych pracowników lokalu, cytowany w doniesieniach medialnych.
"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie
Długi u dostawców i zakupy w dyskontach
Sytuacja finansowa firmy miała bezpośrednio przekładać się na codzienne funkcjonowanie biznesu. Według byłego personelu, z powodu nieopłaconych faktur, profesjonalne hurtownie gastronomiczne odmawiały współpracy z lokalem. To miało zmuszać kadrę kierowniczą do zaopatrywania pubu w alkohol i niezbędne produkty w popularnych sieciach dyskontów, gdzie za towar płacono gotówką na bieżąco.
Informacje o problemach z regulowaniem należności u dostawców nie są w branży gastronomicznej zjawiskiem nowym, jednak w tym przypadku stały się kolejnym punktem zapalnym w relacjach na linii pracodawca-pracownik.
Interwencja państwowych instytucji
Konflikt przybrał na sile wiosną tego roku, gdy część załogi odeszła z pracy, a niektórzy zostali zwolnieni. Sprawa ostatecznie trafiła do instytucji państwowych. Byli pracownicy zgłosili rzekome nieprawidłowości do Państwowej Inspekcji Pracy, która rozpoczęła czynności kontrolne.
Równolegle zawiadomiono sanepid, wskazując na szereg uchybień w zakresie bezpieczeństwa żywności i warunków technicznych. Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny potwierdził, że podczas kontroli ujawniono część zgłaszanych problemów i podjęto działania zmierzające do ich usunięcia.
Właściciele odpowiadają: to gigantyczne oszustwo
Zarząd lokalu stanowczo odpiera zarzuty byłych podwładnych, przedstawiając zupełnie inną wersję wydarzeń. Przedstawiciele spółki twierdzą, że roszczenia pracowników to próba zemsty za zwolnienia, które były podyktowane wykryciem potężnych nadużyć finansowych. Według właścicieli, w systemie sprzedażowym lokalu dochodziło do masowego anulowania rachunków.
– Do zwolnienia doszło na skutek stwierdzenia rażących naruszeń obowiązków pracowniczych. Stwierdzono m.in. wystornowanie rachunków o wartości bliskiej 5 mln złotych – przekazali właściciele pubu.
Mechanizm "storno" a zarzuty o unikanie podatków
Mechanizm "storno", na który powołuje się zarząd, to w księgowości i systemach typu POS standardowa procedura służąca do korygowania błędów, na przykład gdy kelner omyłkowo nabije złą pozycję. Właściciele sugerują jednak, że funkcja ta była wykorzystywana do ukrywania faktycznych obrotów. Jeśli klient opłacił rachunek gotówką, a transakcja została następnie usunięta z systemu, pieniądze mogły trafić do prywatnej kieszeni, omijając tym samym ewidencję i konieczność odprowadzenia 23 proc. podatku VAT.
Włodarze pubu zaznaczają przy tym, że nie oskarżają nikogo o fizyczne wyniesienie milionów złotych w gotówce jednorazowo. Podkreślają raczej, że zjawisko miało charakter długoterminowy, a w systemie widnieją anulowane transakcje nawet na ogromne kwoty, dotyczące rzekomo obsługi dużych imprez firmowych. Obecnie w firmie ma trwać szczegółowa analiza prawna i księgowa usuniętych rachunków, która ma wykluczyć zwykłe pomyłki i wyodrębnić te sytuacje, w których doszło do celowego uszczuplenia majątku spółki.