Starcie gigantów budowlanych. W tle umowa na miliardy. Branża zabrała głos
Polski Związek Pracodawców Budownictwa odniósł się do działań firmy Mirbud, która stara się zablokować podpisanie umowy na stworzenie fragmentu szlaku Rail Baltiki na odcinku Białystok-Ełk. Jej oferta została wykluczona. W efekcie za najkorzystniejszą PKP PLK uznały propozycję o 400 mln zł wyższą.
W ubiegłym tygodniu informowaliśmy, że firmy Mirbud i Torpol starają się uniemożliwić podpisanie umowy na przebudowę linii kolejowej Rail Baltica Białystok-Ełk. To część szlaku, który docelowo połączy Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię.
Mirbud poinformował, że złożono "wniosek o zabezpieczenie roszczenia". Chodzi o to, że wspólnie z Torpolem firma wystartowała w przetargu z najniższą ofertą. PKP PLK uznały ją za najkorzystniejszą, ale były odwołania. Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) częściowo przychyliła się do jednego. Wykryto, że w dokumentacji przetargowej konsorcjum nie ujawniło nałożonej w przeszłości na Mirbud administracyjnej kary środowiskowej.
Efekt jest taki, że PKP PLK wybrały drugą najniższą ofertę na ok. 5 mld zł, która jest wyższa od wykluczonej o ok. 400 mln zł.
Obrót techniczny "Katarzyny". Tak wygląda budowa tunelu średnicowego w Łodzi od kuchni.
"Wykonawca ma prawo złożyć do sądu skargę na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej wraz z wnioskiem o zabezpieczenie przed zawarciem umowy. Do sądu należy decyzja w sprawie takiego wniosku. W przypadku odmowy sądu, zamawiający jest uprawniony do dalszych działań, w tym do zawarcia umowy" - napisał Tomasz Łotowski z zespołu prasowego PKP PLK.
Budowlańcy odpierają zarzuty
Mirbud w związku z działaniami rozpoczął równocześnie ofensywę medialną, w której zestawia wysokość kary administracyjnej (15 tys. zł) z faktem, że Skarb Państwa wyda 400 mln zł więcej na inwestycję.
Rzeczniczka KIO Agnieszka Trojanowska wskazała, że podstawą kwestionowanego przez Mirbud rozstrzygnięcia Izby nie był fakt nałożenia na wykonawcę kary środowiskowej, ale zatajenie przed zamawiającym informacji o obciążeniu taką karą.
"W ocenie MIRBUD – kara nałożona decyzją administracyjną nie została ujawniona w JEDZ ponieważ pierwotnie nie kwalifikowała się do ujawnienia w tym dokumencie. Zatem nie można tutaj mówić o jakimkolwiek zamierzonym zatajeniu tej informacji" - akcentuje Anna Więzowska, członek zarządu i dyrektor działu prawnego i roszczeń w Mirbud, w odpowiedzi na pytania money.pl.
Sprawa nabiera rozgłosu, a odnieść się do niej postanowił Polski Związek Pracodawców Budownictwa, którego członkiem jest zarówno Mirbud, jak i Budimex i Porr, których oferta została wybrana po wykluczeniu najniższej.
Chodzi o zasady
W stanowisku PZPB, które związek przesłał money.pl, organizacja wskazuje, że w postępowaniach przetargowych wszyscy wykonawcy podlegają identycznym wymogom wynikającym z Prawa zamówień publicznych oraz dokumentacji przetargowej. Zasada równego traktowania wykonawców i przejrzystości procedur stanowi podstawę uczciwej konkurencji oraz bezpiecznego wydatkowania środków publicznych.
Jak podkreśla adwokat Jan Styliński, prezes PZPB, system zamówień publicznych musi opierać się na pełnej przejrzystości i równym traktowaniu wykonawców. Jego zdaniem obowiązek ujawniania informacji wymaganych przepisami nie jest kwestią uznaniową, lecz warunkiem uczciwej konkurencji, a dopuszczenie sytuacji, w której jedni uczestnicy wypełniają obowiązki informacyjne, a inni tego nie robią, podważałoby zaufanie do całego systemu inwestycji publicznych.
W komentarzu dodano, że należy wyraźnie odróżniać sytuację, gdy przedmiotem sporu jest wysokość kary administracyjnej bądź umownej, od przypadku nieujawnienia kary zamawiającemu, mimo że obowiązek informacyjny wynika wprost z przepisów.
"Prawo zamówień publicznych nie uzależnia obowiązku ujawnienia od wysokości sankcji – kluczowy jest sam fakt jej nałożenia oraz przedstawienie działań naprawczych (tzw. self-cleaning). Prawidłowe wykonanie takiego obowiązku spoczywa na każdym wykonawcy, biorącym udział w postępowaniu" - czytamy w stanowisku PZPB.
Dalej napisano, że w inwestycjach infrastrukturalnych kluczowa jest "wiarygodność i transparentność uczestników rynku", a zamawiający musi dysponować pełną wiedzą o wykonawcach, aby podejmować decyzje w oparciu o kompletne dane.
"Nie chodzi o wysokość kary czy skalę inwestycji, lecz o zasadę – obowiązki informacyjne stanowią element bezpieczeństwa procesu i nie mogą być traktowane wybiórczo" - podkreślono.
W piśmie stwierdzono ponadto, że "zatajanie informacji, które powinny zostać ujawnione w toku postępowania, podważa transparentność procedur i może wpływać na równość konkurencji między wykonawcami".
Oprzeć się presji publicznej
"Transparentność pozostaje ważniejsza niż wartość kontraktu. Nawet w przypadku projektów o wartości kilku miliardów złotych nie może to wpływać na interpretację obowiązków wykonawców. Przepisy obowiązują wszystkich uczestników w jednakowym zakresie, niezależnie od wielkości kontraktu czy pozycji rynkowej podmiotów" - brzmi stanowisko PZBP.
"Decyzje organów rozstrzygających powinny opierać się wyłącznie na faktach, dokumentach oraz obowiązujących regulacjach prawnych, a nie na emocjach czy presji opinii publicznej" - zaznaczono w komentarzu.
Branża z pewnością będzie uważnie śledziła rozstrzygnięcie sądu w tej sprawie. Z jednej strony Anna Więzowska, członek zarządu Mirbudu, w odpowiedzi na pytania money.pl stwierdza, że "w dniu podejmowania decyzji przez zamawiającego (PKP PLK - red.) o wyborze upłynął już 3 letni termin przedawnienia tej decyzji, zatem zamawiający nie mógł wykluczyć wykonawcy z tego powodu".
Z drugiej strony otrzymaliśmy głos z branży (z zastrzeżeniem zachowania anonimowości w tekście), że "dzień złożenia oferty jest momentem oceny, czy kara, która jest nałożona na wykonawcę jest aktualna czy nie, a nie dzień decyzji zamawiającego".
"A co najistotniejsze w niniejszej sprawie, nieprawdziwe oświadczenie pozostaje nieprawdziwym i nie sposób dokonywać jego oceny w kategoriach proporcjonalności czy też ważyć stopień nieprawdy w tymże oświadczeniu" - usłyszeliśmy.
Budimex i Porr w odpowiedzi na pytania money.pl poinformowało, że nie będą na tym etapie komentować sprawy.
Strategiczna inwestycja
Rail Baltica to największy projekt infrastrukturalny w historii państw bałtyckich. Inwestycja zakłada budowę nowoczesnej linii kolejowej o długości ponad 870 km, łączącej Warszawę z Tallinem przez Kowno, Rygę i inne kluczowe miasta, z odgałęzieniem do Wilna.
W Polsce projekt obejmuje modernizację 374 km torów od Warszawy przez Białystok i Ełk do granicy z Litwą (Trakiszki). Linia będzie miała europejski rozstaw 1435 mm, umożliwiając bezpośrednie połączenia z Zachodem bez przeładunków. Pociągi pasażerskie osiągną prędkość do 249 km/h (w Polsce do 234 km/h), towarowe – 120 km/h.
Główne cele to skrócenie czasu podróży (np. Warszawa-Ryga w 3,5 godz.), wzrost konkurencyjności kolei wobec dróg i lotów oraz redukcja emisji CO2. Strategicznie Rail Baltica wzmacnia mobilność NATO na przesmyku suwalskim i integrację z UE. Koszt w krajach bałtyckich to ok. 5,8 mld euro, w Polsce – dziesiątki miliardów złotych, z pracami trwającymi od 2017 r. i zakończeniem po 2030 r.
Jacek Losik, dziennikarz money.pl